2010-12-07T14:26:00+01:00 eOstroleka.pl 2 1 -
Polska,

Jacek Zejdler ze „Stawiam na Tolka Banana” popełnił samobójstwo. Tajemnica sprzed lat wyjaśniona...

REKLAMA
REKLAMA

Jacek Zejdler pierwszy z prawej
Jacka Zejdlera porównywano ze Zbyszkiem Cybulskim i Jamesem Deanem. Nie zrobił jednak kariery, bo zginął tragicznie w wieku 25 lat w grudniu 1979 roku. Jego śmierć obrosła legendą. Mówiono, że był to mord na tle politycznym, bo młody aktor sprzyjał opozycji. Ale czy to prawda? Właśnie zbliża się kolejna rocznica śmierci głównego bohatera filmu "Stawiam na Tolka Banana" - kultowego serialu dla młodzieży z początku lat 70 - pisze dziennik Fakt.

Stanisław Jędryka nakręcił serial "Stawiam na Tolka Banana" w 1972 roku. To historia kilku młodych warszawiaków żyjących na krawędzi dwóch światów: socjalistycznej rzeczywistości i ciemnej strony życia, po której liczyły się takie wartości jak honor cwaniaka, chuligańska przyjaźń i bazarowe układy.

O losach młodych aktorów, którzy grali w "Stawiam na Tolka Banana", opowiada dokumentalny film "Tolek Banan i Inni" z 1995 roku. Dowiadujemy się z niego, co teraz robią Karioka, Julek, Cegiełka i Filipek.

Z filmu dowiadujemy się też o tragicznej śmierci Jacka Zajdlera, odtwórcy roli Tolka. W serialu głosu jego postaci użyczył Andrzej Seweryn. Ale po nakręceniu filmu Zajdler studiował aktorstwo. W innych filmach słyszymy już jego głos. W 1977 skończył Filmówkę w Łodzi. Wystąpił m.in. w "Do krwi ostatniej" i "Wesela nie będzie". Niestety, nie rozwinął skrzydeł. Zginął tragicznie w nocy z 31 grudnia 1979 roku na 1 stycznia 1980.

Teraz wiadomo już, że 25 letni aktor zginął najprawdopodobniej z powodu miłosnego zawodu. Na portalu nostalgia.pl czytamy: "Co zatem stało się pod koniec 1979 roku, w Opolu, gdzie Jacek Zejdler przeniósł się, by grać w tamtejszym teatrze? Dziś już wiemy. Sylwestra miał spędzić z dziewczyną, jednak ona wyjechała z innym do Szwecji. Zdradzony i upokorzony, nie wytrzymał tej próby. Jedna decyzja przekreśliła wszystko. Kiedy za ścianą trwała zabawa, zamknął się w domu, wszedł do śpiwora i włożył głowę do piecyka gazowego. Wcześniej wyciągnął korki, żeby nie spowodować wybuchu. Znaleziono go po dwóch dniach..."

[źródło: Fakt]