2019-02-08T10:04:00+01:00 eOstroleka.pl 2 1 3 66.7%
Ostrołęka,

O roli kreskówek w politycznej propagandzie [ZDJĘCIA]

REKLAMA
fot. MŻW
REKLAMA
2
1
3
Najlepszy komentarz
~Gość, 14:07 08-02-2019,   67%
Systematycznie i ciekawie. Życzę coraz większej frekwencji.
odpowiedz   •   oceń :  
O tym jaką rolę w politycznej propagandzie podczas II Wojny Światowej spełniały filmy animowane rozmawiano w Muzeum Żołnierzy Wyklętych. Odpowiedzi na wiele nurtujących pytań uczestnikom Muzealnej Środy udzielała Daria Deptuła.

Propaganda towarzyszy filmom animowanym niemal od początku ich istnienia. Kreskówki powszechnie utożsamiane były z bajkami dla dzieci. Paradoksalnie to właśnie działało na korzyść takich produkcji. „Niepoważność” miała wpływ na lekkość przekazu. Pozwalała na swobodne kreowanie świata, prześmiewczość czy dosłowność. Dawała także szersze możliwości w prezentacji tematów związanych z wojną, które do łatwych w odbiorze nie należały. Film animowany mógł w krótkim czasie budzić emocje: bawić, wzruszać, wywoływać złość. Były to środki niedostępne lub trudno dostępne dla filmów aktorskich i dokumentalnych. Kreskówki wprowadzały również widzów w stan relaksu, co pozwalało ominąć mechanizmy obronne i – co za tym idzie – na dłużej zapaść w pamięci widzów.

Duży wpływ na popularność filmów animowanych w okresie wojny miały koszty produkcji. Kreskówki nie wymagały zatrudnienia obsady, kostiumów, specjalistycznego sprzętu do nagrywania i nagłośnienia. Dobrze znani bohaterowie, mimo rosnącej sławy, nie żądali podwyższenia honorarium. Nigdy też nie odmawiali przyjęcia roli.

Animacje przemawiały do szerszego grona widzów, bohaterowie kreskówek potrafili i nadal potrafią rozbawić bez względu na wiek. W tym miejscu należy jednak zaznaczyć, że spora część produkcji – zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych – nie była przeznaczona dla dzieci. W przypadku krótkometrażowych filmików „Private Snafu” wytwórni Warner Bros gotowe animacje mogli oglądać jedynie żołnierze. Warto dodać, że produkcja wspomnianej serii była tajna, a sami twórcy nie mogli znać treści całego odcinka.

Podczas spotkania zaprezentowano między innymi kreskówki popularnych do dnia dzisiejszego wytwórni Walt Disney, Paramount Pictures czy Warner Bros. Licznie zgromadzona publiczność była zaskoczona. Niewiele osób zdaje sobie dziś sprawę z politycznego zaangażowania Kaczora Donalda, Myszki Miki, Popeye’a. Wiele śmiechu – ale i refleksji – wywołała animacja nawołująca do oddawania zużytego oleju na potrzeby przemysłu zbrojeniowego. Składnik ten był potrzebny do produkcji gliceryny, z której powstawał proch do pocisków. W filmie obywatelski obowiązek, ale i gratyfikacja finansowa, poskromiły apetyt psa Pluto, który gorliwie zanosił stary tłuszcz „dla naszych chłopców na froncie”.

Zaprezentowane zostały również przykładowe realizacje powstałe w ZSRR. Pozwoliły one na porównanie animacji dwóch odmiennych kręgów polityczno-kulturowych. Tym samym zasygnalizowana została konfrontacja stylu, sposobu prezentacji świata i przekazu emocjonalnego. Był było to również mocne zakończenie spotkania. Ostatnia zaprezentowana scena – radziecka animacja „Kino-cyrk” – przedstawiała żonglującego na beczkach prochu Adolfa Hitlera, który – jak było do przewidzenia – wyleciał w powietrze.

Warto dodać, że pozorna „niepoważność” filmów animowanych sprawiła, że historycy przez wiele lat nie interesowali się tym problemem badawczym. Pewien przełom nastąpił dopiero w latach 90. XX w. Niestety do tego czasu wiele propagandowych animacji nie przetrwało lub uległo poważnym uszkodzeniom.

Wasze opinie

Brak możliwości komentowania artykułu po trzech dniach od daty publikacji.
~Gość, 14:07 08-02-2019,   67%
Systematycznie i ciekawie. Życzę coraz większej frekwencji.
odpowiedz   •   oceń :  
~podatnik, 16:43 08-02-2019,   34%
Jakoś nie widać zacnej grupy ostrołęckich katechetów - czyżby ich z miasta wymiotło ????????????
odpowiedz   •   oceń :  
~Gość, 18:50 08-02-2019,   100%
@~podatnik Zdradzę ci sekret... Żaden z katechetów nigdy się na tych spotkaniach nie pojawił. No cóż, ich strata ;)
odpowiedz   •   oceń :  
Serwis eOstroleka.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.