2020-03-23T13:40:00+01:00 eOstroleka.pl
Region,

Polityka, a hazard. Liberalne podejście różnych państw do hazardu?

REKLAMA

Nie wszędzie na hazard patrzą krzywo. „Wyspiarze” lubią bukmacherów

Ile państw na świecie tyle sposób regulujących hazard. W Europie – co do zasady – hazard jest legalny, choć oczywiście nie brakuje obostrzeń. W krajach muzułmańskich prawidłowość jest inna, bo islam zakazuje obstawiania za pieniądze. Również w krajach azjatyckich, w których islam nie jest dominującą religią, zawieranie zakładów bukmacherskich jest mocno ograniczone. Idźmy dalej -  przecież nawet w Stanach Zjednoczonych istnieją zaledwie enklawy, w których można korzystać z uciech hazardu.

Skąd się biorą takie utrudnienia? Powodów jest kilka. Rządzący najchętniej tłumaczą to możliwymi uzależnieniami, a prawne regulacje mają być formą profilaktyki. Hazard musi być też kontrolowany ze względu na to, że bywa on polem do popisu dla organizacji przestępczych, które szukają sposobu na „pranie” pieniędzy. Nie da się jednak ukryć, że najważniejszym powodem ścisłej obserwacji i kontroli branży hazardowej są pieniądze. Wpływy z podatków są ważnym źródłem przychodów dla każdego ministra finansów. O nieco dwulicowej polityce rządów świadczy fakt, że bardzo mało jest takich rozwiązań jak np. w Serbii. Tam połowa przychodów podatkowych z gier hazardowych zasila później konto serbskiego Czerwonego Krzyża.

 

Polska ustawa mało przyjazna dla graczy

W Polsce pieniądze z hazardu nie są „znaczone”, więc w pełni zasilają kasę państwową i mogą zostać przeznaczone na dowolne wydatki. Trzeba też dodać, że w Polsce obciążenia podatkowe są bardzo duże i należą do najdrastyczniejszych w całej Europie. Każdy więc, kto skorzysta z kodu promocyjnego w Fortunie i założy konto u tego bądź innego bukmachera w Polsce, musi liczyć się ze sporą daniną na rzecz państwa. Co do zasady, od każdego zawartego zakładu bukmacherskiego odejmowane jest 12% stawki, czyli jeśli grasz za 100 złotych, to aż 12 złotych trafia do budżetu. Do tego, aby działać na polskim rynku, bukmacher musi mieć koncesję wydawaną przez Ministerstwo Finansów. Co prawda uzyskanie zezwolenia przez stabilną firmę nie jest bardzo trudne, ale jednak trzeba dostosować się do precyzyjnie określonego prawa.

 

Malta hazardem stoi

Nie wszędzie tak jest. Wiele krajów w Europie znacznie bardziej liberalnie podchodzi do tematu hazardu. W niektórych europejskich krajach zarówno podatki, jak inne regulacje prawne są znacznie bardziej korzystne zarówno dla firm bukmacherskich jak i dla samych graczy. Najlepszym  przykładem jest Malta, która od kilkunastu lat jest jednym z ulubionych miejsc firm bukmacherskich. Posiadanie licencji maltańskiej – szczególnie na prowadzenie działalności internetowej - jest przez bukmacherów traktowane niemal jak coś w rodzaju świętego Graala. Dlaczego? Co prawda zdobycie maltańskiego zezwolenia to nie jest  „bułka z masłem”, ale władze tego kraju bardzo przychylnie traktują branżę hazardową. Koncesję maltańską posiada ok. 500 podmiotów, a w branży hazardowej pracuje sporo obywateli tego wyspiarskiego kraju położonego na południowym krańcu Unii Europejskiej. Szacuje się, że wpływy z hazardu mogą stanowić nawet ponad 10% PKB Malty.

Firmy hazardowe lgną na Maltę przede wszystkim ze względu na niskie podatki. System ulg sprawia, że firmy bukmacherskie mogą płacić nawet tylko około 5% podatku CIT. Podatek od stawki? Niemal niezauważalny, bo na poziomie 0,5 %. Przypomnijmy – w Polsce to 12%.

Co ważne posiadanie licencji maltańskiej pozwala firmom reklamować się m.in. na terenie Wielkiej Brytanii, a z internetowych zakładów bukmacherskich mogą korzystać mieszkańcy innych krajów. Niestety, polski gracz – o ile chce zawrzeć zakład z terenu Polski – nie może zrobić tego legalnie. Polska ustawa hazardowa przewiduje za to kary.

Co ciekawe, są tacy bukmacherzy z Polski, którzy posiadają licencję maltańską. Bukmacher LVBet posiada wirtualne kasyno na maltańskiej licencji, ale z niego również nie można korzystać z terenu naszego kraju. Natomiast Betclic, bukmacher z maltańską koncesją, żeby w pełni legalnie funkcjonować na polskim rynku, postarał się także o zezwolenie wydawane nad Wisłą.

Gibraltar? Nic tylko zakładać firmę

Jeszcze korzystniej wygląda sytuacja na Gibraltarze. To terytorium zamorskie Wysp Brytyjskich niemal od zawsze pełniło funkcję „raju podatkowego”. W przypadku działalności hazardowej jest podobnie. Co prawda, firmy muszą opłacać CIT w wysokości 10 %, ale tylko od przychodów uzyskanych na wyspie. Podatek od gier? To zaledwie 1%. Również koszty uzyskania licencji to zaledwie dwa tysiące funtów rocznie. Koszt uzyskania w Polsce sześcioletniej licencji to ok. pół miliona złotych, ale wraz z różnego rodzaju zabezpieczeniami nowy bukmacher musi posiadać ok. trzy miliony na start.

Monako? Mekka gracza

Nie można też zapominać o Monako. Przez wielu to właśnie księstwo uznawane jest za stolicę  europejskiego hazardu. Na pewno tak jest z punktu widzenia gracza, który odwiedza liczne kasyna ulokowane w tym malutkim państwie. Jednak dla firm z branży hazardowej już tak przyjemnie nie jest. Oczywiście rozwiązania podatkowe nadal są bardzo przyjazne, ale jednak żeby rozpocząć działalność w Monako trzeba spełnić szereg warunków, które są znacznie bardziej dokuczliwe niż na dwóch opisywanych wcześniej wyspach.

 

Kalnedarz imprez
kwiecień 2020
PnWtŚrCzPtSoNd
 30  31  1  2  3  4 5
 6  7  8  9  10  11  12
 13  14  15  16 17  18  19
 20  21  22  23  24  25  26
 27  28  29  30  1  2  3