2018-03-04T10:11:00+01:00 eOstroleka.pl 2 1 2 100%
Ostrołęka,

Historyczny spacer po Ostrołęce miejscami pamięci walk niepodległościowych [ZDJĘCIA]

REKLAMA
fot. facebook.pl
REKLAMA
2
0
0
W ramach miejskich obchodów Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych wczoraj w Ostrołęce odbył się spacer historyczny miejscami pamięci wydarzeń z okresu po II Wojnie Światowej. Wzięło w nim udział około 20 osób.

Spacer historyczny zorganizowany pod hasłem „Ostrołęka w pierwszej dekadzie po wojnie” rozpoczął się od odwiedzenia miejsca, gdzie w przeszłości mieściła się kamienica Ostaszewskich przy ulicy 11 Listopada. Swoją siedzibę miał tu aparat bezpieczeństwa władz PRL-owskich. Wśród zatrudnionych tam pracowników skazujących na wyroki śmierci byli głównie młodzi i niewykształceni ludzie w wieku nieco ponad 20 lat. Znaczna część z nich miała jedynie niepełne podstawowe wykształcenie. W kamienicy Ostaszewskich mieściło się kilka niewielkich cel, wymiaru 2x3 m, 3x3. Jedna sala była przeznaczona dla osób skazanych na śmierć. Jak mówił Jacek Karczewski, według relacji świadków umieszczano w takiej celi po kilkadziesiąt osób. Dziś kamienicy tej już nie ma – w miejscu tym znajduje się 11-piętrowy blok.

Podczas spaceru przypomniano także postacie związane z podziemiem niepodległościowym w naszym regionie, którego działacze byli torturowani przez komunistów albo w więzieniach stracili życie. Jednym z nich był Zygmunt Kwiatkowski pseud. „Zryw”. Pewnej listopadowej niedzieli, po wyjściu z kościoła zastrzelony na oczach swojej żony przez dwóch mężczyzn, w okolicy komendy UB.

Na placu Bema, przewodnicy opowiedzieli historię z nocy z 19 na 20 maja 1945 roku, kiedy 85 żołnierzy z oddziału AK przeprowadziło akcję, w wyniku której zajęli całe miasto. Funkcjonariusze UB, którzy znaleźli się w krzyżowym ogniu bali się opuścić budynek. Z tą akcją wiąże się również historia pewnej skrzyni pancernej, wyrzuconej przez okno dzisiejszego ratusza, która stała się wyposażeniem jednego z wychodków.

Ciekawym punktem było wejście do pomieszczeń, a szczególnie piwnic dawnej komendy milicji obywatelskiej a potem także Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego. Budynek przy ulicy Kościuszki stoi pusty nie wolno do niego wchodzić osobom postronnym. Na potrzeby spaceru wyrażono jednak na to zgodę. W miejscu tym znajdował się tzw. mokry karcer, czyli pomieszczenia, gdzie na podłoże rozlana była woda. Niektórzy więźniowie przekazali po latach, że jedynym ratunkiem była miska z jedzeniem, a raczej breją mającą udawać zupę. Po szybkiej konsumpcji, mieli kilka minut, kiedy mogli odwrócić naczynie do góry nogami i na nim przysiąść, nim strażnicy je zabrali. Karmiono raz dziennie.

Spacer zakończył się tuż obok budynku I Liceum Ogólnokształcącego im. gen. Józefa Bema i Państwowej Szkoły Muzycznej, gdzie przewodnicy opowiedzieli o organizacjach młodzieżowych, które prowadziły walkę z komunistami. Większość osób zapłaciła za to wysoką cenę, bo wyroki na nastolatkach były tak samo surowe jak na dorosłych. Na koniec kilka słów poświęcono powstającemu Muzeum Żołnierzy Wyklętych.

Uczestników spaceru oprowadzili Jolanta Żubrowska i Jacek Karczewski z Muzeum Żołnierzy Wyklętych. Już teraz planowane są kolejne spacery historyczne, które odbędą się wiosną.

REKLAMA

Wasze opinie

Brak możliwości komentowania artykułu po trzech dniach od daty publikacji.

Brak Waszych opinii do tego artykułu, bądź pierwszy.

Zobacz również