Informator » apteki · kościoły · urzędy · kino · lekarze · MZK · PKS . Taxi • Kontakt » redakcja · reklama
Rozrywka » puby · kawiarnie · bary · restauracje · pizzerie · hotele · OKO-Chat • Konkursy » konkursy · Konkurs Inwestycyjny


Baza firm
Aktualności
Wideo
Galeria
Ogłoszenia
Forum
Menu OnLine
Szukaj w aktualnościach :
![]() | Przesłanie Viktora Orbána
|
Dział: Świat
Tagi: Viktor Orbán Viktor Orban Węgry Fidesz Anna Fotyga Jarosław Kaczyński Lech Kaczyński PiS Prawo i Sprawiedliwość Europa Unia Europejska
„Nie pozwólmy złamać Węgier - broniąc ich, bronimy również siebie” - pisze Anna Fotyga. Przywódca węgierskiego Fideszu, od 25 maja 2010 roku po raz drugi sprawujący urząd premiera Węgier, gra ostro i zdecydowanie. Można odnieść wrażenie, że jest to rozgrywka va banque. Zdaje sobie sprawę z sytuacji, w jakiej znalazł się jego kraj w wyniku ośmioletnich rządów socjaldemokratów i niekorzystnych dla naszego regionu procesów w polityce i gospodarce światowej. Wszyscy obserwowaliśmy postpolityczny teatr, jaki tworzył poprzedni gabinet, a jednak członkowie ekipy Gyurcsánya, jako poprawni politycznie, byli fetowani na europejskich salonach. Viktor Orbán walczy o przyszłość, a być może o istnienie Węgier. Odnoszę wrażenie, że zdecydował się na grę samotną i wbrew pozorom dokładnie skalkulowaną. Umiejętnie otwiera i wygasza fronty walki, planuje ofensywy. To nie on jest diabłem, jak chciałby Leszek Miller. Viktor Orbán zawiera z diabłami współczesnej polityki doraźne sojusze, aby wyrwać Węgry z matni. Potrzebuje sojuszników wśród rządów, również jego gesty pod adresem gabinetu Donalda Tuska nie mogą dziwić, są elementem zwykłej gry politycznej. Tak postępował również premier Jarosław Kaczyński i cały rząd PiS. Podobnej rozgrywce prowadzonej przez Polskę patronował śp. prezydent Lech Kaczyński.
Orbán ma jednak pod wieloma względami lepszą sytuację: ogromną konstytucyjną przewagę w parlamencie. Jego przeciwnicy powszechnie odbierani są jako ekipa skompromitowana rządzeniem. Orbán zdołał przekonać społeczeństwo, że niezbędny jest demontaż układu postkomunistycznego, wymagający radykalnych posunięć. I determinacji. Uzyskał poparcie społeczne, gdy wysyłał na emeryturę sędziów, z racji wieku tkwiących po uszy w starym układzie. Również wówczas, gdy postanowił, wbrew międzynarodowemu jazgotowi, zrównoważyć lewackie, liberalne wpływy w węgierskich mediach. Temu ostatniemu działaniu przypisuję fakt, że zmasowane ataki wewnętrzne i zewnętrzne na Viktora Orbána mają jednak charakter polityczny, czasem nawet merytoryczny. Nie znalazłam w wyszukiwarce Google ohydnych zdjęć i obscenicznych tekstów o Orbánie. Nikt nie próbuje go charakteryzować za pomocą wyłącznie brudnych, pejoratywnych epitetów.
A taki atak zastosowano wobec polskich władz lat 2005-2007, w stosunku do śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego działania przybrały znamiona „przemysłu nienawiści”. Obejrzałam kiedyś w Paryżu wystawę poświęconą Marii Antoninie i ze zdumieniem dostrzegłam podobną metodę kampanijną zastosowaną wobec francuskiej rodziny królewskiej. Sądzę, że przygotowywano społeczeństwo do przełamania tabu - do królobójstwa. Podobnie działali znacznie później hitlerowcy, a w innej części świata - ochrana i KGB.
Mając za sobą wszystkie smutne polskie doświadczenia, stańmy za Węgrami murem. Viktor Orbán ma szansę na zwycięstwo. Wzmocnieni przykładem naszych „bratanków”, po raz kolejny przystąpmy do zmieniania Polski. Monitorujmy wydarzenia na Węgrzech i wokół nich.
Nowa konstytucja przywróciła państwu nazwę Węgry i w wielu miejscach, w tym w preambule, nawiązała do najpiękniejszych kart węgierskiej historii. Co może być złego w budowaniu tożsamości i dumy narodowej, poczucia wspólnoty? Co spowodowało tak nerwowe działania liberałów, socjalistów, światowych lewaków wszelkiej maści? Poważna w końcu osoba, były belgijski premier, obecnie eurodeputowany Guy Verhofstadt wezwał społeczność międzynarodową do podjęcia działań na gruncie traktatów unijnych, zarzucając Węgrom „poważne i uporczywe naruszanie naszych wartości demokratycznych”. Po uchwaleniu pod koniec 2011 roku nowych praw José Manuel Barroso wystąpił z histerycznymi oskarżeniami o łamanie niezależności banku centralnego. Odnosił się do możliwości usunięcia prezesa banku centralnego i połączenia NBW z nadzorem finansowym. Rząd węgierski zareagował zręcznie: wyraził gotowość do dyskusji, jeśli pojawią się argumenty inne niż polityczne. Z wystąpienia Barroso wynika jedno. Przewodniczący Komisji Europejskiej niezależność banku centralnego rozumie jako brak podporządkowania władzom narodowym. Podobne podporządkowanie, bezpośrednie i pośrednie władzom ponadnarodowym, nie budzi już jego odrazy. Nie protestował, gdy unijny motor „Merkozy” nakłaniał przywódców państw UE do zadeklarowania, że ich banki centralne udzielą pożyczki Międzynarodowemu Funduszowi Walutowemu dla ratowania strefy euro. Co ta decyzja miała wspólnego z niezależnością banków centralnych? Premier Donald Tusk, który ochoczo poddał się tej procedurze, nadal uchodzi za pieszczocha unijnych salonów i José Manuelowi Barroso nawet do głowy nie przyjdzie stawianie mu zarzutów o niedemokratyczne działanie. W ostatnich miesiącach ponadnarodowe struktury narzuciły swą wolę organom przedstawicielskim Grecji i Włoch.
Nie pozwólmy złamać Węgier - broniąc ich, bronimy również siebie.
Anna Fotyga
[źródło: pis.org.pl]
Zobacz również:
- Węgry: „Milion osób na manifestacji poparcia dla Orbana w Budapeszcie!” [VIDEO]
- Pospieszalski: „PAP kłamie”
- Jan Pospieszalski „Bliżej”: Wywiad z Viktorem Orbánem [VIDEO]
- Pikieta przed siedzibą Komisji Europejskiej: „Czerwone łapy precz od Węgier” [VIDEO, ZDJĘCIA]
- Arkadiusz Czartoryski: „Dziś Węgry, jutro Polska” [VIDEO]
Wasze opinie
|
Brak możliwości komentowania artykułu po trzech dniach od daty publikacji.

templariusz
07:26
29-01-2012
29-01-2012
Orban ma kompetentnych ministrów nie ma co porównywać...

Gość
10:40
29-01-2012
29-01-2012
templariusz napisał(a):
Orban ma kompetentnych ministrów nie ma co porównywać...
Zgadza się, a u nas czy to PO, czy PiS czy jeszcze inna partia widzi w rządzeniu dużą kasę dla siebie i swoich popleczników, nie widząc wyborców, których dostrzegają dopiero przed wyborami.

Gość
19:14
29-01-2012
29-01-2012
Orban walczy,a naród węgierski płacze.

dariuszt
19:39
31-01-2012
31-01-2012
napisał(a):
Orban walczy,a naród węgierski płacze.
Tusk nie walczy, naród nasz się raduje ! Tak zdaje się powinna brzmieć do końca ta błyskotliwa uwaga. Lepiej poddać się Niemcowi, moze skapnie nam coś z pańskiego stołu, płakać będziemy potem ... i krwią.
Serwis eOstroleka.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

KALENDARZ IMPREZ

CHMURA TAGÓW
Janusz Kotowski Jarosław Kaczyński Narew Ostrołęka PO PiS Platforma Obywatelska Polska Prawo i Sprawiedliwość Rosja Smoleńsk Warszawa katastrofa smoleńska konkurs matura matura 2012 mecz piłka piłka nożna policja powiat ostrołęcki prokuratura straż pożarna szkoła szpital sąd tragedia smoleńska wypadek zatrzymanie śmierć












