eOstroleka.pl
Region,

Bezrobocie 5,8 proc. i wskaźnik, który mówi coś zupełnie innego

Posłuchaj

Bezrobocie 5,8 proc. i wskaźnik, który mówi coś zupełnie innego

Czerwcowa stopa bezrobocia rejestrowanego wyniosła 5,8 proc. — najlepszy odczyt w tym roku. Kłopot w tym, że wskaźnik zapowiadający bezrobocie z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem właśnie poszedł w górę.

Jedna liczba, dwie różne opowieści

Dane GUS za czerwiec wyglądają porządnie: 5,8 proc., o 0,1 pkt proc. mniej niż w maju i drugi miesiąc z rzędu poniżej granicy 6 proc. Tendencja spadkowa trwa od wiosny — w marcu było 6,1 proc., w kwietniu 6,0, w maju 5,9.

Tylko że rok wcześniej ta sama statystyka pokazywała 5,1 proc. Różnica to 0,7 pkt proc. w skali roku, a w liczbach bezwzględnych — 901,5 tys. zarejestrowanych bezrobotnych, o 13,1 proc. więcej niż w czerwcu 2025. Czerwcowy spadek jest realny, ale to spadek w obrębie roku, który zaczął się gorzej niż poprzedni.

Do tego dochodzi sezonowość. Wiosną i latem rośnie zapotrzebowanie na pracowników w budownictwie, rolnictwie, turystyce i gastronomii, więc bezrobocie w tych miesiącach zwykle spada. Sam BIEC zastrzega, że część poprawy może wynikać z czynników statystycznych i sezonowych.

Dlaczego 5,8 proc. i 3,1 proc. opisują ten sam kraj

Równolegle funkcjonują dwie miary i obie są poprawne. Bezrobocie rejestrowane liczy wszystkich w rejestrach urzędów pracy — także osoby, które przyszły tam po ubezpieczenie zdrowotne albo po szkolenie. Druga miara, oparta na badaniu aktywności ekonomicznej ludności, uwzględnia tylko tych, którzy faktycznie szukają pracy i są gotowi ją podjąć. Według zharmonizowanych danych Eurostatu, opartych na tej właśnie metodologii, bezrobocie w Polsce wyniosło w maju 2026 r. 3,1 proc., czyli około 546 tys. osób.

Rozjazd między tymi liczbami powiększyła zmiana prawa. Od 1 czerwca 2025 obowiązuje ustawa o rynku pracy i służbach zatrudnienia, która poszerzyła definicję osoby bezrobotnej. Do rejestrów weszła nowa grupa uprawnionych i część rocznego skoku statystyki wynika po prostu z tego, kogo od tej pory się liczy.

Część, nie całość. Równolegle spadła liczba pracujących — w końcu czerwca było ich, według szacunków opartych na danych GUS, około 14,64 mln, czyli blisko 190 tys. mniej niż rok wcześniej. Zmiana definicji podbiła licznik, ale nie wymyśliła schłodzenia rynku. Te dwa procesy nałożyły się na siebie i właśnie dlatego 13,1 proc. wzrostu liczby zarejestrowanych nie jest ani czystą statystyką, ani czystym pogorszeniem.

Praktyczny wniosek jest prosty: dopiero teraz, po roku obowiązywania nowych przepisów, porównania rok do roku znów mają sens. I to, co pod nimi widać, wygląda słabiej niż nagłówek o 5,8 proc.

Rynek pracy dzieje się w większości poza urzędem pracy

Najciekawsza część czerwcowych danych dotyczy przepływów. Liczba osób wyrejestrowanych z powodu podjęcia zatrudnienia wzrosła o blisko 7 proc. — i odpowiadała około 53 proc. napływu nowych bezrobotnych. Innymi słowy: na 100 osób, które w czerwcu weszły do rejestru, nieco ponad 50 z niego wyszło do pracy. Reszta w nim została.

Do tego pracę znajdują przede wszystkim ci, którzy są bez niej krótko. Istotną część zasobu bezrobotnych w Polsce stanowią osoby długotrwale bezrobotne — pozostające w rejestrze co najmniej 12 miesięcy w ciągu ostatnich dwóch lat. Statystyka się poprawia, ta grupa zostaje na miejscu.

Co równie ważne, wzrost liczby osób podejmujących pracę odbywa się przy niewielkiej liczbie nowych ofert zgłaszanych do powiatowych urzędów pracy. Faktyczne dopasowanie kandydata i pracodawcy dzieje się dziś w zdecydowanej większości gdzie indziej: przez ogłoszenia internetowe, polecenia i bezpośredni kontakt z firmami. Widać to w innym badaniu BIEC — Barometr Ofert Pracy pokazał, że liczba ogłoszeń publikowanych w internecie była w czerwcu wyższa niż przed rokiem, a od lutego rośnie niemal nieprzerwanie. Dlatego ktoś, kto realnie szuka zatrudnienia, więcej dowie się o kondycji swojej branży, przeglądając oferty pracy na rocketjobs.pl czy inne serwisy z ogłoszeniami, niż czekając na propozycję z pośrednictwa publicznego. Urząd pracy dla wielu osób jest miejscem, w którym się rejestrujesz — nie miejscem, w którym znajdujesz pracę.

Jeden z najczulszych wskaźników: ostrożność pracodawców

Wskaźnik Rynku Pracy wzrósł w lipcu do 77,7 pkt, o 0,8 pkt w porównaniu z czerwcem. W przypadku tego wskaźnika wzrost oznacza pogorszenie — WRP zapowiada zmiany bezrobocia z wyprzedzeniem, więc jego zwrot w górę to sygnał ryzyka na kolejne miesiące. Od początku roku spadał trzy razy i trzy razy rósł, ale bilans jest jednoznaczny: w lipcu był o 0,5 pkt wyżej niż na koniec 2025 roku. Cztery z sześciu składowych sygnalizują ryzyko wzrostu bezrobocia.

Najwięcej mówi jedna z nich. Liczba osób rejestrujących się po zwolnieniach z przyczyn leżących po stronie pracodawcy rosła drugi miesiąc z rzędu, tym razem o blisko 3 proc. Za tą składową stoi konkretna decyzja podjęta w firmie, nie kalendarz urlopowy.

Analitycy BIEC czytają to jako rosnącą ostrożność pracodawców w decyzjach kadrowych. Potwierdza to reszta obrazu: saldo odpowiedzi w badaniu koniunktury GUS dotyczące przewidywanych zmian zatrudnienia pozostaje ujemne, a zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw było w pierwszej połowie 2026 roku o 1,1 proc. niższe niż rok wcześniej. Popyt na pracę ma dziś charakter odtworzeniowy — firmy szukają następcy osoby, która odeszła, a nie ludzi do nowych zadań.

Co to oznacza w praktyce

Dla osób planujących zmianę pracy:

  • Wydłużone procesy to nowa norma. Ostrożność w decyzjach kadrowych przekłada się na dodatkowe etapy rekrutacji i tygodnie ciszy między nimi. Warto zakładać dłuższy horyzont, niż podpowiada pamięć z 2022 roku.
  • Umowa krótsza niż oczekiwana nie jest sygnałem braku zaufania. Częściej wynika z zamrożonego budżetu na cały etat.
  • Ryzyko rośnie z długością przerwy. Skoro pracę znajdują głównie osoby bez niej krótko, opłaca się nie wypadać z obiegu — projekty, zlecenia, ciągłość doświadczenia mają dziś wymierną wartość.

Dla pracodawców i działów HR:

  • Rynek kandydata i rynek pracodawcy współistnieją. W jednych zawodach zgłoszeń jest więcej, niż da się rzetelnie przejrzeć, w innych nadal walczy się o trzech kandydatów. Regionalne rozpiętości są równie duże — od 3,7 proc. bezrobocia w wielkopolskim do 9,3 proc. w warmińsko-mazurskim.
  • Wstrzymany etat też jest komunikatem. Zespół widzi, że po odejściu kolegi nikt nie przychodzi, i wyciąga wnioski o kondycji firmy. Lepiej powiedzieć to wprost niż pozwolić, by ludzie domyślali się sami.
  • Dane wyprzedzające są tańsze niż korekta w listopadzie. WRP, Barometr Ofert Pracy i saldo planów zatrudnienia w badaniach GUS to darmowe wskaźniki, które wyprzedzają statystykę bezrobocia o kilka miesięcy.

Podsumowanie

Czerwcowe 5,8 proc. to prawdziwa liczba, tylko opisuje przeszłość i jest podbita sezonowo. Wskaźniki wyprzedzające mówią o kolejnych miesiącach i mówią coś innego. Krajowa Izba Gospodarcza szacuje, że w grudniu 2026 stopa bezrobocia sięgnie 6,0 proc., przy liczbie bezrobotnych bliskiej 930 tys.

Nie jest to zapowiedź kryzysu — Polska nadal ma jedną z najniższych stóp bezrobocia w Unii, a ogłoszeń w internecie jest więcej niż rok temu. Jest to natomiast koniec sytuacji, w której samą liczbę z nagłówka można było czytać bezrefleksyjnie. Jesienią warto śledzić trzy rzeczy: rejestracje po zwolnieniach ze strony pracodawcy, saldo planów zatrudnienia i to, czy odpływ do zatrudnienia utrzyma się powyżej połowy napływu, czy znów zjedzie poniżej tej granicy.

Materiał zewnętrzny. 

zdjecie 236
Kalendarz imprez
wrzesień 2026
PnWtŚrCzPtSoNd
 31 dk1 dk2 dk3 dk4 dk5 dk6
dk7 dk8 dk9 dk10 dk11 dk12 dk13
 14 dk15 dk16  17  18 dk19 dk20
 21  22  23  24  25 dk26 dk27
 28  29  30  1  2  3  4
×