eOstroleka.pl
Artykuł sponsorowany,

CO MÓWI NAM SMUTEK

CO MÓWI NAM SMUTEK

Smutek budzi o wiele większy strach i opór niż można by się spodziewać. Nasza kultura nastawiona na działanie, rywalizację i osiąganie sukcesów, stara usunąć ze świadomości wszystko to co wiąże się z utratą, przegraną, bezradnością. Tymczasem po to byśmy mogli odkrywać nowe możliwości – w sobie i w świecie zewnętrznym – musimy pożegnać się z tym, co nie jest już potrzebne, co odchodzi. Czasem po to, by zyskać nowe siły, musimy doświadczyć smutku pożegnania i wiążącego się z nim braku energii. Gdyż smutek, w odróżnieniu od większości emocji, wiąże się nie z mobilizacją energii, a z jej wygaszaniem.

Czasem unikamy smutku z obawy przed wpadnięciem w czarną dziurę, która nas wessie. Efekt takiej ucieczki jest dokładnie odwrotny: jeśli nie przeżywasz na bieżąco drobnych zmartwień, potem nie potrafisz opłakać większych strat, smutek będzie się w tobie kumulował i w rezultacie możesz wpaść w naprawdę ciężką depresję. Lęk przed smutkiem sprawia, że nie tylko sami robimy sobie krzywdę, ale też nie potrafimy mądrze towarzyszyć dzieciom, kiedy spotykają się z czymś przykrym. Najczęściej albo pozostawiamy je same, albo ignorujemy ich uczucia, albo na siłę pocieszamy – co również jest formą lekceważenia tego co aktualnie przeżywają.

Często smutki dzieci widziane z naszej dorosłej perspektywy wydają się mało ważne, wręcz śmieszne, bagatelizujemy je – ignorując tym samym uczucia dziecka. Niezależnie od tego jak to wygląda „obiektywnie”, z perspektywy osoby przeżywającej smutek, on zawsze ma sens. Dzieci poprzez doświadczenia drobnych strat – ulubionej rzeczy czy okazji do fajnej zabawy mają okazję uczyć pożegnań. Kiedy muszą się zmierzyć później na przykład ze śmiercią domowego zwierzątka czy nawet babci lub dziadka nie jest to dla nich skok w przepaść; mają już pewne własne doświadczenia w tym względzie.

Jeżeli chcemy znowu poczuć wiosnę w sercu, musimy pozwolić odejść temu co stare i zużyte. A jak to robić, uczy nas smutek. Bo nie można przeżywać naprawdę wielkiej radości, jeśli zamykamy się na przeżywanie smutku, który pomaga pożegnać się z tym, co nieodwołalnie tracimy. Łzy nas oczyszczają. To co pozostało niewypłakane, będzie nam ciążyło i nas zatruwało. Często chcemy walczyć z rzeczywistością, cofnąć czas, zmienić coś co nieodwracalnie się skończyło. Smutek odbiera nam energię dla naszego dobra – nie ma najmniejszego sensu walczyć i szarpać się tam, gdzie nic już nie wskóramy. Jeśli akceptujemy fakt, że na nic nie mamy ochoty, dajemy sobie czas na pogodzenie się z sytuacją, wszystko to zawsze mija.

Mówimy tu o naturalnych emocjach, które dość szybko mijają, dynamicznym procesie nieustannej zmiany. Innym przypadkiem są osoby dotknięte chronicznym smutkiem połączonym często z apatią.

Jak pomagać? - w większości przypadków powiedzenia w rodzaju „uszy do góry”, czy „to nie powód by się zaraz mazać” stanowią komunikat „Nie akceptuję tego co teraz czujesz” niż pocieszenie lub konstruktywną zachętę do mobilizacji.  Jeśli pozwalamy sobie i innym mieć czasem uszy „klapnięte”, one wkrótce powędrują do góry w sposób całkowicie naturalny.

Bardzo często samo nazwanie emocji otwiera możliwość szybkiego wyjścia z trudnej sytuacji. Jeśli nie oceniamy, nie sięgamy po etykietkę, tylko wrażliwie zauważamy co dziecko czuje, dajemy mu szansę na uświadomienie co się z nim dzieje, a tym samym szansę na pełne przeżycie uczucia. Najlepiej zadawać nienarzucające interpretacji pytania, uważnie słuchać, posługiwać się parafrazą – czyli powtarzać to, co dziecko powiedziało uzupełnione formułą typu „czy dobrze cię zrozumiałam?”, „czy o to ci chodziło?”.  My dorośli zazwyczaj żyjemy z pokaźnym już bagażem niełatwych doświadczeń, mamy różne blokady, trudno nam reagować błyskawicznie  W wypadku dzieci sytuacja jest na ogół dużo prostsza, najczęściej wygląda to tak, jak w opisanej scence. Ważne by dowiedzieć się czy potrzebuje ono chwili samotności czy chce opowiedzieć co się stało i co czuje. Jeśli nie ma nadzwyczajnych przeszkód w zaspokojeniu tych potrzeb, najlepiej natychmiast to dziecku umożliwić. Dobrym rozwiązaniem jest stworzenie Kącika Smutków, w którym można się wypłakać, posiedzieć, a inni nie mają prawa w tym przeszkadzać. Istnienie jakiegoś powszechnie znanego w grupie rytuału związanego ze smutkiem stwarza mechanizm przyzwolenia na przeżywanie tego uczucia, przyzwyczajamy się, że jest ono normalne i powszechne.

Cykl żałoby

Żałoba dotyczy nie tylko śmierci bliskich nam osób. W skali mikro przeżywamy ją stosunkowo często tracąc znacznie mniej istotne elementy życia. Pamiętając o możliwości pewnych odstępstw w indywidualnym przeżywaniu emocji od reguły, warto znać prawidłowości cyklu żałoby. Gdy coś utracimy, prawie zawsze pojawiają się kolejno: zdziwienie, złość połączona z zaprzeczaniem faktom bądź szukaniem winnych, POCZUCIE bezradności i w końcu uwolnienie – najczęściej jest ono związane z płaczem, ten ostatni etap zwykle nazywamy właśnie smutkiem. Jeśli nie mamy świadomości tego jak wygląda cały proces, możemy niechcący przeszkodzić osobie w nim zanurzonej. Wszelkie próby racjonalizowania, kwestionowania czy podważania adekwatności tego, co ona czuje z pewnością jej nie pomogą. To, co czujemy jest faktem wewnętrznym, nie można temu zaprzeczać. Natomiast możemy zmieniać stosunek do emocji, sposób ich ekspresji i komunikowania.

Bibliografia:

W. Kołyszko, J. Tomaszewska, Smutek i zaklęte miasto, GWP 2020

Artykuł sponsorowany.

Kalendarz imprez
sierpień 2025
PnWtŚrCzPtSoNd
 28  29  30  31 dk1 dk2 dk3
 4  5 dk6 dk7 dk8 dk9 dk10
 11 dk12  13  14 dk15 dk16 dk17
 18  19  20 dk21 dk22 dk23 dk24
 25  26  27  28 dk29 dk30 dk31
×