Ostrołęka znalazła się w nowym rankingu "Wspólnoty" na 3. miejscu wśród najbogatszych miast na prawach powiatu. Skąd ten wynik? I czy przekłada się na status finansowy mieszkańców? O tym rozmawiamy z wiceprezydentem Ostrołęki Stanisławem Kubłem. Odpowiada on również posłowi Arkadiuszowi Czartoryskiemu, który stwierdził, że awans w rankingu jest związany ze spadkiem liczby mieszkańców.
Gościem eOstrołęki jest wiceprezydent miasta Stanisław Kubeł, a spotykamy się z okazji najnowszego rankingu "Wspólnoty", który pokazuje, że Ostrołęka jest w czołówce krajowej, jeżeli chodzi o miasta na prawach powiatu, w zamożności mieszkańców. Przyszliśmy zobaczyć to bogactwo i pytamy pana prezydenta: czy spodziewał się pan tak wysokiej pozycji w rankingu?
Stanisław Kubeł: Dzień dobry, witam państwa serdecznie. Chciałem powiedzieć, że ten ranking jest jednokryterialny, w związku z tym nie przywiązuję do niego aż tak wielkiej wagi, bo mówi nam coś, ale nie mówi nam wszystkiego. Ważniejsza jest dla mnie wielokryterialna ocena sytuacji miasta – zarówno finansowa, jak i majątkowa, wiele czynników dochodowych i wydatkowych, a także tych świadczących o zrównoważeniu miasta, w tym kwestia aktywów trwałych, czyli majątku na mieszkańca.
Sam ranking zamożności nie jest doskonały, bo opiera się tylko na dochodach skumulowanych, bieżących, bez odniesienia do inwestycji, więc nie jest do końca miarodajny. Poza tym część osób – a nawet niektórzy posłowie – błędnie go interpretuje, nie do końca wiedząc, jaka jest struktura dochodów, w tym dochodów bieżących.
Na początek wypadałoby wyjaśnić, skąd się ten ranking wziął. Ranking to nic innego jak suma dochodów bieżących podzielona przez liczbę mieszkańców – i to jest cała filozofia tego rankingu. Natomiast czy Ostrołęka jest najbogatszym miastem w Polsce? Niewątpliwie nie, i nie należy do trzech najbogatszych w Polsce – co też chcę zdementować. Gdyby tak było, Ostrołęka płaciłaby tzw. janosikowe albo zbójnickie, a nie płaci – w związku z tym otrzymuje subwencje. Miasta, które otrzymują subwencje, nie należą do najbogatszych miast. To prosta odpowiedź. Natomiast tak się złożyło, że w 2025 roku, gdy zsumowaliśmy wszystkie dochody bieżące, wyszliśmy na 3. miejscu.
Właśnie, co złożyło się na taką wysoką pozycję?
Wziąłem sumę dochodów za 2025 rok, która wynosiła ze sprawozdania nieco ponad 655 milionów złotych. Jeśli odejmiemy od tego dochody inwestycyjne w wysokości dokładnie 81 milionów złotych – bo tyle Ostrołęka dostała dochodów inwestycyjnych, które nie były brane pod uwagę w rankingu – to mamy kwotę poniżej 600 milionów złotych, która brała udział w rankingu.
Najważniejszą pozycją w strukturze dochodów w 2025 roku był udział w PIT, czyli podatku dochodowym od osób fizycznych. Ale nie był to udział w podatku, tylko w podstawie opodatkowania. Pracowaliśmy nad tym mechanizmem w Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu, tak żeby był odporny na zmiany robione w parlamencie przy różnych okazjach.
W tej chwili dla samorządów udział w PIT jest liczony od podstawy opodatkowania, a nie od ilości podatku faktycznie płaconego przez mieszkańców – co jest dla nas korzystniejsze. Ten mechanizm dał nam 217 milionów złotych, czyli 34% w strukturze dochodów budżetu. Niewątpliwie bardzo wpłynął na to miejsce w rankingu, bo mieliśmy tu dynamikę ponad 200%. To była rzecz kluczowa. Gdybyśmy nie przeszli na ten mechanizm dzięki dyskusjom w zespołach i w Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu, tego mechanizmu by nie było.
Jeśli chodzi o kolejne pozycje – udział w CIT, czyli podatku od osób prawnych, to raptem niecałe 2 punkty procentowe w strukturze dochodów, około 11,5 miliona złotych. Nie miał większego znaczenia. Tu mieliśmy niestety dynamikę ujemną – spadek ze 100 na 67%, czyli na tym akurat mechanizmie wyszliśmy niekorzystnie.
Czy miasto otrzymuje subwencje? Otrzymało 137 milionów w 2025 roku, dla porównania w 2024 było to prawie 195 milionów. Mieliśmy tu dynamikę ujemną – 70%, czyli ponad 30% ubytku w subwencji. Jak widać, dostajemy subwencje, nie jesteśmy najbogatsi, ale otrzymujemy ich teraz zdecydowanie mniej.
Dotacje celowe na zadania, które otrzymujemy głównie od wojewody, wyniosły 70 milionów, czyli 11% struktury dochodów budżetowych. Dynamika tu też ujemna, 98,5%, czyli bardzo zbliżona do stanu poprzedniego – mniej więcej to, co otrzymywaliśmy wcześniej, otrzymujemy i teraz.
Podatek od nieruchomości – bo część osób buduje na nim zamożność, a na pewno pan poseł ją budował – to 56 milionów złotych, 9% struktury dochodów. Widać, że jest to poniżej 10%, czyli same podatki i opłaty lokalne mają niewielki udział w dochodach budżetowych. Te wielkości rok do roku praktycznie się nie zmieniły, dynamika to 102%.
Pozostałe dochody bieżące: 70 milionów złotych, czyli 11%. W 2024 było to 72 miliony, dynamika 98%, czyli lekki ubytek.
Najbardziej przełożył się jednak mechanizm innego liczenia udziału w PIT, czyli przejście na podstawę opodatkowania. Warto było o ten mechanizm walczyć – on się sam nie wziął. To nie była inicjatywa parlamentarna, tylko samorządowa, ale na Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu zgodnie przyjęto takie rozwiązanie. W skali kraju samorządy zyskały łącznie jakieś 24 miliardy złotych. Sejm przyjął tę ustawę, a poprzedni prezydent ją podpisał. Jak widać z zestawienia liczbowego, ten mechanizm dał największe przełożenie.
Wspomniał pan o pośle. Rzeczywiście w dyskusji wziął udział poseł ziemi ostrołęckiej Arkadiusz Czartoryski, który stwierdził, że skoro w Ostrołęce spadła liczba mieszkańców, to ten awans w zamożności na głowę jest praktycznie oczywisty. Jak by pan odpowiedział?
Nie wiem, jaką ocenę miał pan poseł z matematyki, ale trzeba powiedzieć, że patrzymy na licznik i mianownik. Jeśli ubyła liczba mieszkańców, to oni faktycznie nie zaistnieli w mianowniku, ale również nic nie wnieśli w liczniku. Porównałbym to do tego, jaki był udział budowanej, a potem rozbieranej elektrowni ostrołęckiej węglowej w budżecie miasta – to mniej więcej taki sam wpływ, jak ten spadek liczby ludności. Wpływów nie było i w budżecie miasta nie było też z tego powodu wydatków, chociaż niewątpliwie zmarnotrawiono duże pieniądze. Ale kto za to zapłacił? Mieszkańcy Ostrołęki – w rachunkach. Od kilku do kilkunastu tysięcy odbiorcy płacili więcej w skali kilku lat za takie decyzje. Bo jak podejmuje się nietrafne decyzje warte już nie miliony, a miliardy złotych, to bardzo negatywnie wpływają na rozwój i ktoś musi za nie zapłacić – mieszkańcy.
Jak widać z tych danych, pozycja rankingowa Ostrołęki wzięła się ze skumulowania pewnych wielkości, które państwu przedstawiłem. Ale pamiętajmy o jednym – na dochody miasta pracuje pan prezydent jako organ wykonawczy, pracuje cała rada miasta jako organ uchwałodawczy, który podejmuje mądre i trafne rozstrzygnięcia – bo gdyby podejmował nietrafione, byłoby gorzej. Pracuje też szereg urzędników w wydziałach, jednostkach organizacyjnych i spółkach miasta. Suma tej pracy przekłada się na wynik. Pozyskiwanie środków – nie tylko majątkowych, ale i inwestycyjnych oraz bieżących – w znacznej części powstaje w wyniku ludzkiej pracy, bo trzeba o te środki wnioskować, pozyskać je, rozliczyć, wykonać zadania. To niewątpliwie też daje ileś procent w każdej grupie. Można powiedzieć, że to nie wzięło się z nieba, tylko z ludzkiej pracy. Szkoda, że pan poseł nie chce tej pracy zauważyć i pogratulować osobom, które się do tego przyczyniły.
Dobra współpraca w samorządzie daje większe środki finansowe, które miasto może pozyskiwać. Jeśli w przyszłych rankingach doliczymy jeszcze inwestycje, to Ostrołęka nie tylko w dochodach bieżących będzie miała wysoką pozycję, ale również bardzo wysoką w wydatkach majątkowych i w tworzeniu mienia komunalnego w przeliczeniu na mieszkańca. Dochodzimy z mieniem komunalnym do około dwudziestu pięciu tysięcy złotych na każdego mieszkańca Ostrołęki. To jest majątek wspólny, który każdy ma w tak zwanych środkach publicznych, i ten majątek skutecznie podnosimy z roku na rok.
Wielu mieszkańców pisało: gdzie to bogactwo, gdzie je widać? Czy te wysokie dochody per capita przekładają się realnie na jakość życia mieszkańców? W jaki sposób?
Myślę, że przekładają się. Chociażby to, że miasto Ostrołęka ma bezpłatną komunikację publiczną. Niewiele miast w Polsce oferuje bezpłatne przejazdy mieszkańcom. Wszystkie inwestycje, które miasto realizuje, realizujemy też w jakiejś części z nadwyżki operacyjnej. Gdybyśmy nie generowali tych środków – bo widać, że podatki i opłaty lokalne to tylko 9% – pozyskanie tych pozostałych środków powoduje, że jesteśmy w stanie wykonywać wiele zadań publicznych, także inwestycyjnych. Inaczej mówiąc – rozładowujemy problem komunikacyjny.
Wcześniej miasto walczyło z korkami, zabraniając w godzinach szczytu jazdy ciężarówkami. My to ograniczenie zdjęliśmy, ono już nie istnieje. Miasto robiło też jednokierunkowe, mijankowe rozwiązania na drogach głównych – my przeszliśmy na dwukierunkowe, nawet w okresie przebudowy ulic. Chcemy do końca zlikwidować korki w Ostrołęce, bo to wpływa też gospodarczo – wiele firm, nie widząc barier komunikacyjnych, inwestuje w Ostrołęce jako dobrym miejscu do inwestowania. Staramy się, żeby Ostrołęka była lepiej połączona drogowo i kolejowo z Warszawą, Białymstokiem, Olsztynem, Trójmiastem, a docelowo też Siedlcami. Dobre połączenia wpływają na lokalizację kolejnych zakładów przemysłowych. Trzeba sobie zadać pytanie, ile firm Ostrołęka straciła przez kilkanaście lat przez korki komunikacyjne, ile paliwa mieszkańcy wypalili, stojąc zamiast jechać, zatruwając środowisko. To też wpływało negatywnie na rozwój miasta.
Staramy się realizować wszystkie potrzeby mieszkańców, zaczynając od żłobków, przedszkoli, szkół. Praktycznie każda szkoła w Ostrołęce jest w jakimś sensie dotknięta remontem, modernizacją, przebudową czy termomodernizacją. Realizujemy też obiekty sportowe, łącznie ze stadionem, ale też sale przy szkołach, boiska, szatnie. Wszystkie obiekty kultury są modernizowane. Do postępowania poszedł też dworzec przesiadkowy, kupiliśmy teren pod dworzec PKP. Nie odpuszczamy – Centrum Inicjatyw Młodzieżowych i inne działania, na które zdobywamy środki, także na zazielenienie miasta, na gospodarkę komunalną, na autobusy elektryczne, które już docierają do Ostrołęki, i szereg innych działań. Śledzimy wszystkie możliwości pozyskiwania środków finansowych zarówno na wydatki bieżące, jak i majątkowe. Staramy się wypełniać "kupony" jak w totolotka – ten może narzekać, że nie wygrał, kto nie złożył kuponu w odpowiednim czasie. My te kupony wypełniamy cierpliwie, uzyskujemy dofinansowania – dostaliśmy nawet na ulicę Sienkiewicza, co wiele osób kwestionowało, że dostaniemy – i nie odpuszczamy żadnemu zadaniu.
Czy to ma wpływ na bogactwo mieszkańców Ostrołęki? Tak, bo bogactwo składa się z bogactwa indywidualnego każdego mieszkańca, ale też z mienia wspólnego. My wartość tego mienia podnosimy – jest już na poziomie miliard 200, miliard 300 milionów złotych i ciągle rośnie. Jeśli wartość nakładów inwestycyjnych w tym roku wyniesie między 300 a 400 milionów złotych, to o tyle wzrośnie wartość Ostrołęki wprost jako miasta. Każdy mieszkaniec tylko w tym roku zyska ładnych kilka tysięcy – nie chcę tutaj strzelać dokładnymi cyframi, ale podsumujemy to na koniec roku i pokażemy, o ile wzrosło mienie w przeliczeniu na jednego mieszkańca.
Jeszcze jedno – inwestycje komunalne powodują też wzrost wartości nieruchomości. Jeśli ktoś ma swoją nieruchomość w mieście, a my inwestujemy w miasto, rośnie wartość tej nieruchomości, co też jest dość ważną kwestią. Jeśli nie inwestujemy, będą nas inni wyprzedzać i Ostrołęka będzie ulegała degradacji. Jeśli będziemy dużo inwestować – a przegoniliśmy już Łomżę, przegoniliśmy Radom w inwestycjach, przed nami tylko Warszawa, a jesteśmy gdzieś na równi z Płockiem – to jest dobry kierunek. Pozyskujemy środki, skąd się tylko da, ale pamiętajmy, że trzeba też zapewnić wkład własny do projektów unijnych – nie ma finansowania w 100%. Nawet biorąc środki szwajcarskie, trzeba mieć przygotowane projekty, dokumentacje, wnioski, studia wykonalności, które też kosztują. Ale to się opłaca, bo jeśli miasto korzysta z najlepszych mechanizmów finansowych – najlepsza jest dotacja, choć nie w 100% – to warto z nich korzystać, gdy dają choćby około 50% wsparcia.
Są też ciekawe mechanizmy w postaci preferencyjnych pożyczek z Banku Gospodarstwa Krajowego – pożyczek, które nie powodują wydatków bieżących, bo ich nie ponosimy. Raty kapitałowe są rozłożone na 20 lat, przy inflacji rzędu 2–3% rocznie, co daje nam ponad 50% oszczędności. Innymi słowy, nie opłaca się pożyczać pieniędzy oprocentowanych w obligacjach i kredytach, tylko korzystać z pożyczek preferencyjnych – co zresztą robimy. Staramy się zapewniać wkład własny albo nadwyżką operacyjną, albo środkami z BGK, które nie są oprocentowane, a jeszcze można liczyć na jakieś umorzenie w przyszłości. Dzięki temu budujemy tę pozycję rankingową – to dobra współpraca prezydenta, Rady Miasta, pracowników jednostek. Wytworzyły się zespoły ludzkie, które po prostu dobrze pracują na rzecz pozyskiwania i rozliczania środków finansowych, i ten kierunek trzeba utrzymać. Szkoda, że są jedni posłowie, którzy nam w tym pomagają, i tacy, którzy nie cieszą się z sukcesów miasta i wyraźnie te sukcesy miasta wyraźnie doskwierają.
A wracając do rankingu – na 2. miejscu mamy Płock, my jesteśmy na 3. Czy miasto ma ambicje, żeby powalczyć o to drugie miejsce? Bo to byłoby...
Niekoniecznie.
...numer jeden na Mazowszu.
Pamiętajmy, że marszałkiem województwa mazowieckiego jest pan Adam Struzik, z Płocka. W związku z tym nawet nie wypadałoby nam konkurować z Płockiem. Chyba że stanie się to przez przypadek.
To jak będzie wyglądała przyszłość finansowa miasta?
Powiem tak – nie ukrywam, że zajmuję się tym również naukowo, w Wyższej Szkole Administracji Publicznej. Od 25 lat zajmuję się tą tematyką w zespołach, jestem w zespole finansowym Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu – od 26 lat. Na uczelni prowadzę zajęcia z finansów publicznych i zajmuję się oceną gmin, powiatów, miast na prawach powiatu i województw. Prowadzimy rankingi, powstają prace licencjackie i magisterskie z tego zakresu. Pozycjonujemy tam również Ostrołękę – i chcę powiedzieć, że nie wygląda ona źle. Pozycja Ostrołęki pod względem wielu kryteriów jest dość stabilna.
Co w rankingach jest ważne? Oczywiście dochody, w tym dochody bieżące. Ważna jest dynamika dochodów – czy się zatrzymały, czy mają tendencję wzrostową. Na pewno ważna jest nadwyżka operacyjna, czyli różnica między dochodami a wydatkami bieżącymi, i tu Ostrołęka też wygląda całkiem dobrze – za ubiegły rok mamy blisko 50 milionów złotych nadwyżki operacyjnej, którą możemy przeznaczyć na wydatki majątkowe i udział w projektach unijnych.
Jeśli chodzi o inwestycje, to tutaj poprawiamy nasz ranking inwestycyjny. Ostrołęka była słabo notowana w inwestycjach mniej więcej do 2023–2024 roku. Od 2023–2024 jest wyraźny wzrost wydatków majątkowych, i ten wzrost będzie kontynuowany także w kolejnym roku, bo mamy już część środków zaprogramowanych na przyszłość.
Jeśli chodzi o aktywa trwałe, też zwiększamy majątek na mieszkańca – z roku na rok jego wartość rośnie. Zadłużenie jest na dość stabilnym poziomie, a dodatkowo mniej korzystamy z obligacji, więcej z mechanizmów pożyczek nieoprocentowanych – to działa korzystnie. Jeśli chodzi o wskaźnik poziomu zadłużenia do środków trwałych, który pokazuje, jaka część majątku miasta jest obciążona – mówimy tu o obciążeniu rzędu około 10% majątku. Czyli pożyczki obciążają 10% majątku miasta, a 90% jest wolne od obciążeń. Ogólnie wyglądamy nieźle.
Ostrołęka na pewno będzie też liderem inwestycji w Polsce – może jeszcze nie za piąty rok, bo ten wynik będzie dopiero ogłoszony, ale za szósty, siódmy na pewno znajdzie się na podium w Polsce pod względem wydatków inwestycyjnych w przeliczeniu na mieszkańca. Wydaje mi się, że pomimo trudnej sytuacji na Wschodzie i generalnej niechęci do inwestowania w kraju – bo w sytuacjach niepewnych część osób i instytucji mniej inwestuje – każda inwestycja jest obarczona ryzykiem inwestycyjnym. Przypomnę, że inwestycje trwające powyżej siedmiu miesięcy są też zagrożone kwestią ustawowej waloryzacji kontraktu – innymi słowy, firmom przysługuje rekompensata z tytułu wzrostu cen realizacji inwestycji. Ropa naftowa ma bardzo duży wpływ na poziom tych cen – koszty robocizny, transportu, kruszywa, bitumu – to wszystko powoduje, że przy dużych inwestycjach realizowanych powyżej siedmiu miesięcy te ceny niewątpliwie rosną.
Ale generalnie – bez inwestycji nie ma rozwoju. Dlatego Ostrołęka miała w niektórych latach bardzo niskie wskaźniki inwestycyjne, 2–3% wydatków majątkowych. Teraz przeszliśmy na poziom około 30%, a może nawet wyżej, wydatków majątkowych w relacji do wszystkich wydatków. Innymi słowy – budujemy Ostrołękę.
Budujemy Ostrołękę – i dziękujemy, panie prezydencie, za rozmowę. Mam nadzieję, że przy okazji kolejnego rankingu spotkamy się na jeszcze wyższej pozycji niż trzecia?
Myślę, że – jak powiedziałem – ranking zamożności to tylko jedna, wybrana wielkość. Oczywiście na pewno nas to cieszy, bo świadczy dobrze o pracy całych zespołów. Ale ważne są jeszcze te pozostałe rankingi, i myślę, że w nich również zafunkcjonujemy dobrze. Dla mnie najważniejsza jest jednak wielokryterialna ocena sytuacji finansowo-majątkowej jednostki samorządu terytorialnego – i chodzi o to, żeby w tych wielokryterialnych ocenach Ostrołęka też dobrze funkcjonowała.









1
13
15