Wójtowie, burmistrzowie i prezydenci miast nadal będą mogli sprawować urząd przez najwyżej dwie kadencje. W czwartek Sejm odrzucił projekt PSL, który miał znieść ten limit. Zadecydowały dwa głosy. Premier Donald Tusk już zapowiada, że chce wrócić do projektu.
Za nowelizacją Kodeksu wyborczego głosowało 213 posłów, przeciw było 215, a 9 wstrzymało się od głosu. Łącznie głosowało 437 parlamentarzystów, a 23 nie wzięło udziału w głosowaniu.
Co zakładał projekt?
Projekt Polskiego Stronnictwa Ludowego miał usunąć przepis, zgodnie z którym osoba dwukrotnie wybrana na wójta, burmistrza lub prezydenta miasta nie może po raz kolejny kandydować na ten urząd w tej samej gminie. Ludowcy przekonywali, że o tym, kto rządzi gminą, powinni decydować wyłącznie mieszkańcy przy urnach.
Limit dwóch kadencji wprowadzono w 2018 roku, za rządów PiS. Jednocześnie wydłużono kadencję samorządów z czterech do pięciu lat. Do limitu nie wlicza się kadencji sprawowanych przed 2018 rokiem. W praktyce przepis po raz pierwszy zadziała przy wyborach samorządowych w 2029 roku. Nie będą mogli w nich wystartować wójtowie i burmistrzowie wybrani w 2018 i ponownie w 2024 roku. Sprawa dotyczy więc także wielu samorządowców z naszego regionu.
Przeciwnicy zniesienia limitu przekonują, że ogranicza on ryzyko „betonowania się” lokalnej władzy i ułatwia zmianę pokoleniową w samorządach. Zwolennicy zmian odpowiadają, że to ograniczanie prawa wyborców do wybrania sprawdzonego gospodarza.
Jak głosowały kluby?
Projekt poparli wszyscy głosujący posłowie PSL i zdecydowana większość posłów KO. Ludowcy nie mogli jednak liczyć na pełne wsparcie koalicjantów. Do porażki projektu przyczyniła się też nieobecność części posłów. Ludowcy nie kryją rozczarowania. Prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz jeszcze przed głosowaniem zapowiadał, że jeśli zmiany nie przejdą, jego partia zaproponuje wprowadzenie limitu kadencji także dla posłów i senatorów.
Posłowie z naszego regionu głosowali różnie:
- za zniesieniem dwukadencyjności: Mariusz Popielarz (KO) i Żaneta Cwalina-Śliwowska (Centrum),
- przeciw: Marcin Grabowski i Arkadiusz Czartoryski (obaj PiS).
Tusk: wróćmy do tego jak najszybciej
Sprawa może szybko wrócić do Sejmu. Premier Donald Tusk powiedział w piątek dziennikarzom, że „nie widzi żadnego problemu w tym, żeby natychmiast wrócić do tego projektu”. – Bo jeśli tylko techniczne względy zadecydowały, że zabrakło kilku głosów (...) to wróćmy jak najszybciej do tego i przegłosujmy to jeszcze raz – mówił premier.
Nawet jeśli Sejm przyjmie projekt w kolejnym podejściu, ustawa będzie musiała jeszcze trafić do Senatu i zostać podpisana przez prezydenta.












1
5
12
26