zdjecie 2617
zdjecie 2617
2020-10-04T21:54:00+02:00 eOstroleka.pl
Polska,

"Halo, mamo, miałam wypadek". Taki początek rozmowy może oznaczać kłopoty

REKLAMA
REKLAMA
0
0
0

Oszuści żerujący na starszych ludziach, coraz częściej wykorzystują mechanizm wzbudzenia silnych emocji na tle rodzinnym, by wyłudzić duże kwoty pieniędzy. Dzwonią z informacją o wypadku, który miała spowodować bliska osoba ofiary. A to najczęściej początek kłopotów...

Oszuści działający metodą "na wypadek" wybierają zazwyczaj starsze osoby z małych miejscowości. Są one najbardziej podatne na tego typu działania - zdarza się, że w przypływie silnych emocji nie myślą racjonalnie. To ich gubi, a oszustów tylko "nakręca" do dalszego działania. Zaczyna się przeważnie od słów...

"Halo, mamo, miałam wypadek"

Na telefon starszej osoby - najczęściej telefon stacjonarny, gdzie nie ma możliwości wyświetlenia numeru dzwoniącego - telefonuje kobieta. Zwraca się do ofiary per "mamo", co wskazuje na to, że telefonuje jej córka. Ten moment rozmowy jest niezwykle ważny - jeżeli osoba, do której dzwoni oszust, odpowie imieniem swojego bliskiego, może to oznaczać poważne kłopoty. Przykładowo:

- Halo, mamo, miałam wypadek, potrzebuję pomocy!

- Ania? To ty?

- Tak, to ja, Ania!

W taki sposób oszuści dowiadują się, jak ma na imię osoba, pod którą się podszywają. Gdy jednak zapytamy, jak na imię ma córka/syn, to wtedy stawiamy oszusta pod ścianą. W zdecydowanej większości przypadków oszust nie ma takiej wiedzy, więc albo musi "strzelać" (szanse, że trafi, są niewielkie), albo po prostu kończy rozmowę.

Ktoś zapyta: Jak można nie rozpoznać własnego dziecka przez telefon? Można. Głosy w telefonie często brzmią podobnie, a jeżeli do tego dojdzie silny, nagły stres - to ofiara może mieć 100-procentową pewność, że rozmawia ze swoją bliską osobą. A tylko na to czekają oszuści...

"Potrzebuję pieniędzy na kaucję"

Załóżmy ten zły scenariusz - oszust już wie, jak na imię ma osoba, którą teraz udaje. Zaczyna się rozmowa o śmiertelnym wypadku, który spowodowany został rzekomo przez córkę czy syna ofiary oszustwa. To najczęściej powtarzana historyjka. Pada też hasło: "Potrzebuję pieniędzy na kaucję" - tylko to pozwoli uniknąć aresztu. Wiele osób w takich przypadkach traci głowę, chodzi przecież o ich ukochane dziecko, które "może trafić do więzienia".

Często oszuści celują w wysokie kwoty, gdyż zdają sobie sprawę, że w małych miejscowościach wiele osób wciąż trzyma oszczędności całego życia w domu. Dlatego, jeżeli pada kwota 200 tysięcy złotych, nie powinno budzić to zdziwienia. Chcą "wyciągnąć" jak najwięcej.

Niech wszyscy wyjadą

Rozmowa trwa dalej. Skoro już oszust wie, że ofiara dysponuje kwotą, którą chce przekazać "na kaucję", wtedy najczęściej czyści sobie teren. Pyta więc, czy w domu, oprócz ofiary, jest ktoś jeszcze. Jeżeli oprócz ofiary w domu znadują się jeszcze jakieś osoby, to oszuści mają utrudnione zadanie. Więcej osób postronnych oznacza większe ryzyko wpadki - ktoś zawsze może zapamiętać samochód czy cechy charakterystyczne osób, które przyjadą po pieniądze.

Dlatego może się zdarzyć, że oszuści poproszą, by pozostałe osoby pojechały do komendy lub prokuratury oddalonej o kilkanaście/kilkadziesiąt kilometrów celem dopełnienia formalności dotyczącej "kaucji". Cel takiego zabiegu jest jeden - wyczyszczenie pola osobie, która odbiera kasę. Jest tylko ta osoba plus rozhisteryzowana ofiara, która zrobi wszystko, by ratować swoje dziecko.

Kurier

Jak wygląda odbiór pieniędzy? Skoro już ofiara została sama, a pozostali domownicy wyruszyli "na policję/do prokuratury", to teren jest czysty. W takim przypadku oszuści mogą już wyruszać po odbiór pieniędzy. Mogą poprosić, by ofiara wyszła z pieniędzmi do bramy - wszystko po to, by jak najkrócej przebywać w jej towarzystwie. Akcja ma być szybka.

Przekazanie pieniędzy to chwila, moment. "Kurier" błyskawicznie odbiera kasę i znika. Ofiara zostaje sama, bez pieniędzy i jeszcze bez wiedzy, że została oszukana. Kiedy się zorientuje, oszuści będą już daleko stąd...

Nie daj się oszukać!

Co zrobić, by nie dać się oszukać?

  • Zadawanie dużej ilości szczegółowych pytań pozwoli na zbicie oszustów z tropu - Jak ma na imię mój syn/moja córka? Gdzie mieszka? Ile ma rodzeństwa? Ile ma lat? - na takie pytania oszuści odpowiedzi najpewniej nie znają. Warto je zadać, bo to może pomóc szybko "zweryfikować" dzwoniących;
  • Nie przekazujmy żadnych informacji dotyczących oszczędności trzymanych w domu, kosztowności, godzin, które spędzamy poza domem itd. - nawet jeżeli to oszustwo się nie uda, to osoby mające złe intencje mają już o nas dość sporą wiedzę, którą mogą wykorzystać;
  • Nie zgadzajmy się na przekazanie gotówki nieznanym osobom. Powiedzmy wprost - żaden "kurier" nie przyjedzie po pieniądze na kaucję;
  • Jest jeden zwrot, którego warto użyć. Kiedy rozmawiamy z oszustem, można stanowczo stwierdzić: "Nie mogę teraz podjąć decyzji. Muszę chwilę się zastanowić. Zadzwoń do mnie za pół godziny". Należy zakończyć rozmowę i skontaktować się z kimś bliskim bądź z policją;

To tylko kilka rad, jak możemy uniknąć utraty oszczędności życia. Pośpiech i nerwy są tu złym doradcą - pamiętajmy, gdy odbierzemy podejrzany telefon. I co najważniejsze, przekażmy to seniorom, którzy nie korzystają z internetu. Dla ich dobra...

REKLAMA

Wasze opinie

STOP HEJT. Twoje zdanie jest ważne, ale nie może ranić innych.
Zastanów się, zanim dodasz komentarz
Brak możliwości komentowania artykułu po trzech dniach od daty publikacji.

Brak Waszych opinii do tego artykułu, bądź pierwszy.

Zobacz również
Kalnedarz imprez
luty 2021
PnWtŚrCzPtSoNd
 1  2  3 dk4 dk5 dk6 dk7
dk8 dk9 dk10 dk11 dk12 dk13 dk14
dk15 dk16 dk17 dk18 dk19 dk20 dk21
dk22 dk23 dk24 dk25 dk26 dk27 dk28
×