Takich imprez dziś znaleźć coraz trudniej. Przed laty były niemal weekendową rutyną: odświętne stroje, udekorowana sala, muzyka z największymi przebojami i zabawa, która nierzadko kończyła się dopiero nad ranem. Klimat dawnych wiejskich potańcówek ponownie ożył za sprawą kolejnej odsłony wydarzenia „Powrót do remizy”.
W sobotę, 3 października, remiza w Łęgu Starościńskim znów wypełniła się muzyką, tańcem i wspomnieniami. Nie trzeba było wehikułu czasu, żeby choć na kilka godzin przenieść się do lat 80. i 90. Wystarczyły odpowiednia oprawa, muzyczna playlista pełna hitów sprzed lat i – co najważniejsze – ludzie gotowi bawić się tak, jak kiedyś.
„Powrót do remizy” okazał się strzałem w dziesiątkę
Poprzednie edycje wydarzenia, którego inicjatorem był m.in. obecny wicestarosta ostrołęcki Artur Kozłowski, pokazały, że pomysł na odtworzenie klimatu dawnych potańcówek trafił w dziesiątkę. Tegoroczna frekwencja tylko to potwierdziła.
Chętnych do wspólnej zabawy nie brakowało. Można wręcz powiedzieć, że popyt na takie wydarzenia jest dziś co najmniej tak duży, jak na towary deficytowe w czasach głębokiego PRL-u. Z tą różnicą, że tym razem zamiast kolejki przed sklepem była kolejka chętnych do wejścia na parkiet.
„Powrót do remizy” nie jest jednak wyłącznie próbą odtworzenia scenografii czy muzyki sprzed kilku dekad. Najważniejsza okazuje się atmosfera – ta, którą wielu uczestników pamięta jeszcze z czasów swojej młodości.
Nie za PRL-em, a za atmosferą dawnych lat
Po tym, co działo się podczas sobotniej potańcówki w Łęgu Starościńskim, można było odnieść wrażenie, że uczestnicy rzeczywiście tęsknią za dawnymi czasami. Nie chodzi jednak o polityczny czy systemowy obraz minionej epoki, ale o coś zdecydowanie bardziej osobistego: klimat wspólnoty, spotkań ze znajomymi, nieskrępowanej zabawy i wspomnień, które po latach nabierają szczególnej wartości.
Dla jednych była to więc sentymentalna podróż do czasów młodości, dla innych okazja, by na własnej skórze przekonać się, jak wyglądały imprezy ich rodziców czy dziadków. Bez klubowych świateł, aplikacji i internetowych playlist, za to z parkietem pełnym ludzi i przebojami, przy których trudno było usiedzieć przy stoliku.
Frekwencja podczas kolejnego „Powrotu do remizy” pokazuje, że moda na takie wydarzenia szybko nie przeminie. Być może właśnie dlatego, że choć świat przez ostatnie kilkadziesiąt lat bardzo się zmienił, potrzeba spotkania z innymi i dobrej wspólnej zabawy pozostała dokładnie taka sama.



fot. eOstroleka.pl


1
5
10
12