eOstroleka.pl
Ostrołęka,

Kolejka od szóstej rano i kartki na mięso. Tak robiło się zakupy w PRL-u

REKLAMA
zdjecie 978
zdjecie 978
fot. Narodowe Archwium Cyfrowe oraz "Tygodnik Ostrołęcki"fot. Narodowe Archwium Cyfrowe oraz "Tygodnik Ostrołęcki"
REKLAMA
Posłuchaj

Pół kilograma lepszej wędliny na święta, kolejka ustawiona już o szóstej rano i kartki żywnościowe, które nie zawsze gwarantowały sprawiedliwy podział towaru - tak wyglądały codzienne zakupy w Polsce Ludowej. Archiwalny list czytelniczki, opublikowany w "Tygodniku Ostrołęckim" po zakupach zrobionych 28 października 1983 roku, doskonale pokazuje realia tamtych czasów.

Autorka listu, chcąc kupić pół kilograma lepszej wędliny na zbliżające się święta - spodziewała się bowiem gości - ustawiła się w kolejce do sklepu mięsnego nr 55 przy ulicy Jaworskiego już o godzinie 6 rano. To normalna praktyka dla mieszkańców PRL-owskiej Polski - im wcześniej stanęło się w kolejce, tym większa szansa na zdobycie poszukiwanego towaru, zanim się skończy.

Kartki, które nie zawsze były sprawiedliwe

System reglamentacji żywności, oparty na kartkach żywnościowych, teoretycznie miał zapewnić sprawiedliwy podział deficytowych towarów wśród wszystkich mieszkańców. W praktyce, jak pokazuje opisana historia, bywało z tym różnie. Czytelniczka opisała, jak przed nią w kolejce stanęły ekspedientki z sąsiednich sklepów nabiałowych, dysponujące dużą liczbą kartek - najwyraźniej nie tylko swoich. Dodatkowo wpuściły przed siebie swoją koleżankę, stojącą wcześniej znacznie dalej w kolejce.

Mimo głośnych protestów pozostałych osób czekających w kolejce, sprzedawczyni bez żadnych oporów obsłużyła uprzywilejowane klientki - i to, jak podkreśliła autorka listu, z dużą uprzejmością.

Najlepsze kawałki dla "swoich"

Jak relacjonowała czytelniczka, uprzywilejowane panie ze swoich kartek wybrały samą najlepszą wędlinę oraz czyste mięso wieprzowe, a nawet w zamian za przydział na mięso wołowe z kością otrzymały szynkę. Gdy przyszła kolej na autorkę listu, sytuacja wyglądała zupełnie inaczej. Ekspedientka, nie pytając nawet, jakie są jej preferencje, odważyła jej pół kilograma najgorszej kiełbasy, dwa kilogramy miękkiej wołowiny oraz dwa i pół kilograma wołowego mięsa z kością.

Gdy kobieta poprosiła o zważenie pół kilograma szynki i pół kilograma parówek dla dziecka, usłyszała jedynie, że taki jest jej przydział - i nic więcej nie mogła zrobić.

Łzy po powrocie do domu

Jak opisała autorka listu, po powrocie do domu rozpłakała się, nie mogąc zrozumieć, dlaczego jej dzieci miałyby być traktowane inaczej niż dzieci sprzedawczyń obsługujących sklep. Zaznaczyła przy tym, że mieszka tuż obok tej placówki i to właśnie tam najczęściej robi zakupy - a podobne sytuacje, jak podkreśliła, nie są odosobnione i dotykają nie tylko jej.

Kobieta zwróciła się do redakcji "Tygodnika Ostrołęckiego" z prośbą o opublikowanie jej listu, wyrażając nadzieję, że sprzedawczyni, o której pisała, przeczyta go i zrozumie, że postępuje niewłaściwie.

Realia epoki kartek i niedoborów

Ten pozornie drobny, osobisty list doskonale oddaje szerszy obraz codzienności PRL-owskiej Polski lat 80. - czasów permanentnych niedoborów towarów, systemu reglamentacji i związanych z nim nieformalnych układów oraz znajomości, które pozwalały niektórym omijać zasady obowiązujące resztę społeczeństwa. Wielogodzinne kolejki, puste półki sklepowe i kartki na podstawowe produkty spożywcze były codziennością milionów Polaków, a historie podobne do tej opisanej przez czytelniczkę "Tygodnika Ostrołęckiego" zdarzały się w tamtych czasach nagminnie w całym kraju.

Źródło: "Tygodnik Ostrołęcki"

Wasze opinie

STOP HEJT. Twoje zdanie jest ważne, ale nie może ranić innych.
Zastanów się, zanim dodasz komentarz

Brak Waszych opinii do tego artykułu, bądź pierwszy.

zdjecie 978
Kalendarz imprez
sierpień 2026
PnWtŚrCzPtSoNd
 27  28  29  30  31 dk1 dk2
 3 dk4 dk5 dk6 dk7 dk8 dk9
 10  11  12 dk13  14 dk15 dk16
 17  18  19 dk20 dk21  22 dk23
 24  25 dk26 dk27  28  29  30
 31  1  2  3  4  5  6
×