Wszystko zaczęło się od niewielkiego samochodu typu microcar, który zatrzymał się we wjeździe przed szlabanem prowadzącym na teren Straży Miejskiej. Zachowanie załogi pojazdu wzbudziło niepokój strażników. Początkowo podejrzewali, że mogło dojść do nagłego pogorszenia stanu zdrowia kierowcy lub pasażera i postanowili natychmiast sprawdzić, czy ktoś nie potrzebuje pomocy.
Gdy funkcjonariusze podeszli do auta, szybko okazało się, że przyczyną dziwnego zachowania nie był stan zdrowia, lecz alkohol. Od kierowcy wyczuwalna była silna woń alkoholu, a mężczyzna wdawał się w kłótnie z towarzyszami podróży.
Na miejsce wezwano patrol policji. Badanie alkomatem potwierdziło przypuszczenia strażników – kierowca miał w organizmie ponad 2 promile alkoholu. Mężczyzna został zatrzymany i teraz odpowie za prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości.
To jednak nie był koniec zaskoczeń. W niewielkim microcarze podróżowały aż trzy osoby, choć pojazdy tego typu są homologowane wyłącznie do przewozu kierowcy i jednego pasażera. Trzeci z pasażerów znajdował się w... mikroskopijnym bagażniku.
Taki sposób podróżowania stwarza ogromne zagrożenie. W przypadku nawet niegroźnej kolizji osoba przewożona w przestrzeni bagażowej byłaby praktycznie pozbawiona jakiejkolwiek ochrony, a skutki zdarzenia mogłyby okazać się tragiczne.
Cały incydent można określić jako prawdziwą komedię pomyłek z wyjątkowo niebezpiecznym finałem. Tym razem dzięki czujności strażników miejskich udało się wyeliminować z ruchu kolejnego pijanego kierowcę, zanim doszło do nieszczęścia.
To zresztą nie pierwszy taki przypadek w Ostrołęce. Niedawno strażnicy miejscy przyczynili się do zatrzymania nietrzeźwego kierowcy, który... przyjechał własnym samochodem odebrać odnalezionego psa. Również wtedy szybka reakcja funkcjonariuszy pozwoliła zapobiec potencjalnej tragedii na drodze.



fot. eOstrołęka.pl
1
20
29