Większość kierowców wyczulonych na obecność fotoradarów uważa, że wystarczy zwolnić tuż przed żółtą skrzynką i problem znika. W praktyce nowoczesne urządzenia działają skuteczniej, niż wielu osobom się wydaje. Potrafią rozpoznać konkretny pojazd na jednym z kilku pasów ruchu, rejestrować samochody oddalające się od urządzenia, a w niektórych przypadkach wykonać pomiar dużo wcześniej, niż kierowca jest w stanie zauważyć fotoradar. Sprawdziliśmy, kiedy urządzenie naprawdę robi zdjęcie i jakie błędy najczęściej popełniają kierowcy w okolicach Ostrołęki.
1. Z jakiej odległości fotoradar robi zdjęcie? To zależy od urządzenia
2. Nie każdy błysk oznacza mandat, a brak błysku nie gwarantuje jego braku
3. Jeden fotoradar może obserwować kilka pasów ruchu jednocześnie
4. Fotoradar może fotografować także tył pojazdu
W przypadku Ostrołęki i północno-wschodniej części Mazowsza wielu kierowców koncentruje uwagę wyłącznie na tradycyjnych fotoradarach. Tymczasem coraz większą rolę odgrywają odcinkowe pomiary prędkości. Tu nie liczy się moment przejazdu obok kamery, lecz średnia prędkość osiągnięta pomiędzy punktem wjazdu a wyjazdu z kontrolowanego odcinka. Oznacza to, że zwolnienie tuż przed kamerą nie poprawi wyniku pomiaru. Dla mieszkańców Ostrołęki i osób regularnie podróżujących drogami regionu najbezpieczniejszą strategią pozostaje utrzymywanie stałej, zgodnej z przepisami prędkości.
Z jakiej odległości fotoradar robi zdjęcie? To zależy od urządzenia
Pytanie, z jakiej odległości fotoradar robi zdjęcia, jest jednym z najczęściej zadawanych przez kierowców. Wbrew obiegowej opinii, nie istnieje jedna konkretna odpowiedź.
W przypadku większości polskich urządzeń rejestracja wykroczenia następuje z odległości od około 30 do 70 metrów od urządzenia. Nowocześniejsze systemy mogą dokonywać pomiarów ze znacznie większej odległości, nawet przekraczającej 100 czy 200 metrów. To oznacza, że gwałtowne hamowanie tuż przed masztem nie ma sensu. Jeśli pomiar został wykonany wcześniej, zdjęcie może zostać zapisane, zanim kierowca zdąży zareagować.
Co ciekawe, na drogach o wyższych dopuszczalnych prędkościach znaki informujące o kontroli prędkości ustawiane są nawet kilkaset metrów przed urządzeniem. Na drogach ekspresowych odległość ta może wynosić od 500 do 700 metrów.
Nie każdy błysk oznacza mandat, a brak błysku nie gwarantuje jego braku
Częstym skojarzeniem z fotoradarem jest charakterystyczny błysk lampy. Nowoczesne urządzenia coraz częściej wykorzystują jednak technologię podczerwieni lub inne rozwiązania pozwalające na wykonywanie zdjęć bez widocznego flesza. Kierowca może więc nie zauważyć momentu wykonania fotografii. Z drugiej strony, sam błysk również nie jest gwarancją otrzymania mandatu. System zapisuje zdjęcie, ale jego analiza następuje później. Zdarza się, że fotografia nie pozwala jednoznacznie zidentyfikować sprawcy albo występują inne przeszkody proceduralne. Dlatego liczba zarejestrowanych wykroczeń jest wyższa niż liczba wystawionych mandatów.
Jeden fotoradar może obserwować kilka pasów ruchu jednocześnie
Fotoradary starszego typu miały mocno ograniczone możliwości identyfikacji pojazdów. Współczesne systemy działają inaczej. Potrafią monitorować jednocześnie kilka pasów ruchu oraz wskazać pojazd, który przekroczył dopuszczalną prędkość. Niektóre fotoradary są w stanie śledzić kilkanaście pojazdów znajdujących się równocześnie w polu widzenia urządzenia.
To obala popularny mit, według którego jazda obok innego samochodu lub tuż za nim utrudnia identyfikację sprawcy wykroczenia. Dzisiejsze systemy pomiarowe są projektowane właśnie po to, aby rozróżniać pojazdy znajdujące się blisko siebie. Również zmiana pasa ruchu przed samym fotoradarem albo „schowanie się” za większym samochodem nie daje przewagi, na jaką liczą niektórzy kierowcy.
Fotoradar może fotografować także tył pojazdu
Kolejną ciekawostką jest kierunek wykonywania zdjęcia. Wielu kierowców nadal zakłada, że urządzenie musi sfotografować przód samochodu, aby skutecznie zidentyfikować sprawcę. W rzeczywistości część fotoradarów wykonuje zdjęcia pojazdom nadjeżdżającym, a część rejestruje auta oddalające się od urządzenia. Na fotografii zapisane są nie tylko tablice rejestracyjne, ale również dane dotyczące miejsca, czasu oraz zmierzonej prędkości.
To informacja ważna dla tych, którzy są przekonani, że określony sposób przejazdu utrudni identyfikację pojazdu. Nowoczesne systemy są projektowane tak, aby skutecznie dokumentować wykroczenie niezależnie od kierunku ruchu.
Największym błędem jest traktowanie fotoradaru jako pojedynczego punktu na drodze, przy którym wystarczy na chwilę zdjąć nogę z gazu. W rzeczywistości urządzenia mogą wykonywać pomiary jeszcze przed minięciem masztu, identyfikować pojazdy na wielu pasach ruchu, fotografować samochody z przodu i z tyłu oraz działać bez widocznego błysku. Dla kierowcy oznacza to jedno: zamiast szukać sposobów na „przechytrzenie” systemu, znacznie łatwiej i taniej jest po prostu utrzymywać właściwą prędkość przez cały odcinek drogi. To rozwiązanie, które działa, niezależnie od tego, jak nowoczesny jest fotoradar.
Materiał zewnętrzny.


1
8
17
19