Zarzuty dla 25 osób to dopiero początek. Tak wynika z piątkowej konferencji prasowej w sprawie Ostrołęki C. Rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński zapowiedział, że będą kolejne zatrzymania. Prokuratura nie chciała jednak mówić o dalszych krokach, także w sprawie ewentualnych działań wobec posłów.
Na konferencji prasowej w prokuraturze w Białymstoku ogłoszono, że zarzuty w sprawie niegospodarności przy budowie węglowej elektrowni Ostrołęka usłyszało 25 osób - 21 mężczyzn i 4 kobiety. Nie przyznali się do winy. Niektórzy odmawiali składania wyjaśnień, niektórzy składali wyjaśnienia - nikt nie trafił do aresztu, wobec wszystkich zastosowano wolnościowe środki zapobiegawcze.

Afera Ostrołęki C. 25 osób z zarzutami, szkoda przekracza miliard złotych
Zarzuty nadużycia zaufania i wyrządzenia szkody w wielkich rozmiarach usłyszało 25 byłych członków zarządów i rad nadzorczych spółek Energa, Enea oraz Elektrownia Ostrołęka. Według prokuratury przez…
„Zespół naczyń połączonych”
Prokurator Zbigniew Szpiczko z Prokuratury Regionalnej w Białymstoku tłumaczył, dlaczego zarzuty usłyszało aż 25 osób. Według śledczych podejrzani działali wspólnie i w porozumieniu. Kluczowe było zrozumienie, jak w spółkach zapadały decyzje o rozpoczęciu budowy elektrowni.
– To był tak jakby zespół naczyń połączonych. Bez decyzji zarządów i rad nadzorczych jednego i drugiego podmiotu nie byłoby możliwe funkcjonowanie i podejmowanie decyzji przez zarząd spółki celowej – wyjaśniał prokurator. Spółką celową była Elektrownia Ostrołęka, a decyzje musiały zatwierdzać także władze Energi i Enei.
Śledztwo wchodzi w nową fazę
Dziennikarze pytali, co jeszcze zostało do zrobienia w tym postępowaniu. Prokurator Szpiczko przyznał, że śledztwo wchodzi w nowy etap. Jak mówił, śledczy zgromadzili bogaty materiał dowodowy, nie tylko opinie biegłych, protokoły kontroli NIK i przesłuchania świadków.
Podczas akcji CBA 4 i 5 listopada zabezpieczono kolejne dowody. Teraz zostaną one przeanalizowane, a na tej podstawie prokuratorzy zaktualizują plan dalszych czynności. – Co mamy zrobić, wiemy. Natomiast nie możemy ujawnić, jakie czynności są planowane w dalszym etapie postępowania – zaznaczył prokurator. Pytany o kolejne zatrzymania, odpowiedział, że to tajemnica postępowania.
„Z pewnością nie ostatnie”
Nieco więcej powiedział rzecznik Jacek Dobrzyński. – Śledztwo ma charakter rozwojowy. To nie jest też żadna tajemnica i na pewno się będziemy jeszcze spotykać w tej sprawie – mówił.
Dopytywany o kolejne zatrzymania, sprostował wcześniejsze relacje mediów. – Powiedziałem, że to były pierwsze zatrzymania do tej tak ważnej sprawy, ale z pewnością nie ostatnie – podkreślił. Dodał, że funkcjonariusze CBA i prokuratorzy wnikliwie przeanalizują zabezpieczone materiały, a o tym, jakie czynności i kiedy zostaną wykonane, zdecydują prokuratorzy.
Pytania o posłów bez odpowiedzi
Jeden z dziennikarzy przypomniał, że minister sprawiedliwości Waldemar Żurek sugerował w rozmowie z mediami, iż w sprawie mogą być zatrzymywani także posłowie. Dobrzyński odesłał w tej sprawie do rzeczniczki ministra, prokurator Anny Adamiak. – Trudno mi, żebym ja teraz komentował, czy pan tutaj prokurator komentował pana ministra Żurka – stwierdził.
Padło też pytanie o możliwe wnioski o uchylenie immunitetów posłom.
– Ciągle wracamy do punktu wyjścia, bo to jest cały czas pytanie o dalsze kierunki postępowania – odpowiedział prokurator Szpiczko. Jak tłumaczył, ujawnianie zamierzeń procesowych byłoby nieprofesjonalne i niezgodne z prawem. Zapewnił jedynie, że zgromadzone dowody zostaną przeanalizowane i „na pewno będą podejmowane czynności procesowe”. – Natomiast jakie? Proszę mi uwierzyć, musimy tu zachować zasłonę milczenia. To jest nasza praca – dodał.



fot. eOstroleka.pl




2
3
14