Ostrołęka spłaca miliony złotych za przegrane procesy z poprzednich lat i szuka porozumienia z przedsiębiorcami w sprawie zwrotu 18 mln zł za przegrany głośny proces podatkowy. Prezydent Paweł Niewiadomski przekonywał na sesji Rady Miasta, że mimo tych obciążeń miasto rozwija się dzięki inwestycjom. Porównał przy tym Ostrołękę do pędzącego Pendolino, a czasy poprzedników do jazdy drezyną.
18 mln zł dla przedsiębiorców
Prezydent odniósł się do kwoty 18 mln zł, które miasto musi oddać przedsiębiorcom po tym, jak sąd stwierdził, że w Ostrołęce śmierdzi nie tylko na Wojciechowicach. Chodzi o zwrot nadpłaconego podatku od nieruchomości po tym, jak sądy administracyjne zakwestionowały podwyższone stawki dla firm, głównie z osiedla Wojciechowice.

Miasto przegrało spór o podatki. Sąd uznał, że śmierdzi nie tylko na Wojciechowicach
W sierpniu Naczelny Sąd Administracyjny wydał dwa wyroki, które kończą spór dotyczący uchwał Rady Miasta Ostrołęki w sprawie stawek podatku od nieruchomości dla przedsiębiorców. NSA oddalił skargi…
Jak mówił prezydent, miasto prowadzi rozmowy z przedsiębiorcami, by rozłożyć to obciążenie w czasie.
– To nie są łatwe rozmowy, zarówno z naszej strony, jak i z ich, ale próbujemy wypracować takie rozwiązania, które nie będą nas jednorazowo uderzały – tłumaczył.
Przyznał, że gdyby wszyscy przedsiębiorcy od razu wystąpili o zwrot pieniędzy, miasto mogłoby mieć problem i musiałoby wstrzymać część inwestycji. Zapewnił jednak, że rozmowy idą dobrze, a celem jest jak najmniejsze obciążenie przyszłorocznego budżetu.
Miliony za przegrane procesy
To jednak nie jedyne zobowiązania, które miasto spłaca. Prezydent zwrócił uwagę na koszty wyroków sądowych z poprzednich lat.
– Ja w tej kadencji mam do spłaty jeszcze z poprzednich lat za wyroki sądowe miliony złotych. I o tym się nie mówi – mówił. Jak wyjaśnił, chodzi m.in. o źle lub bezpodstawnie naliczone kary umowne dla wykonawców. Sądy przyznały rację firmom, a miasto musi oddawać pieniądze, które, jak podkreślał, mogłyby trafić na inwestycje.
Drogi przyciągają firmy
Prezydent przekonywał też, że inwestycje drogowe się opłacają, choć na pierwszy rzut oka nie przynoszą zysku. Jak mówił, lokalne zakłady rozbudowują się właśnie dzięki lepszym drogom. Jako przykład podał mleczarnię, która poszerza działalność i buduje wysoki magazyn.
Wspomniał też o szansie na lepsze połączenie drogowe, którą według niego region zaprzepaścił przed laty, gdy trasa Via Baltica ominęła Ostrołękę.
Pendolino zamiast drezyny
Na koniec prezydent posłużył się... kolejową metaforą.
– Tym Pendolino nie jadę sam, bo jadą ze mną wiceprezydenci, skarbnicy, urzędnicy, i myślę, że nam to dobrze wychodzi. I radni przede wszystkim, bo dają nam olej, żebyśmy mogli jechać dalej – mówił. – Wolę jechać Pendolino, które jedzie bardzo dobrze, zrównoważenie, niż jechać drezyną, jak to było kiedyś – dodał.









1
5
10
12