2016-09-10T00:02:00+02:00 eOstroleka.pl
Polska,

"Smoleńsk": Czy warto obejrzeć? [RECENZJA]

REKLAMA
REKLAMA
14
10
28

Premiera filmu "Smoleńsk" już za nami. Na ekranie kinowym mogliśmy obejrzeć dramat, jaki rozegrał się przed sześcioma laty w Rosji. Z kina wyszedłem z wieloma myślami i refleksjami dotyczącymi tego filmu. Zapraszam do lektury recenzji. Czy warto obejrzeć ten film?

Od razu przyznam się, że jestem takim samym znawcą filmów, jak większość z czytelników. Nie kończyłem studiów w tym kierunku (kinematografii, bo z zawodu jestem dziennikarzem), nie jestem także pasjonatem kina i nie chodzę do niego codziennie. Uważam jednak, że jako dziennikarz jestem w stanie wypowiedzieć się o różnych wydarzeniach lub też konkretnie o tym filmie w więcej niż jednym słowie: "dobry" lub "słaby". Mimo wszystko, na „Smoleńsk” szedłem z myślą o tym, że po seansie będę miał wiele refleksji, którymi będę mógł się podzielić. Tak też się stało. Moim zdaniem film ma sporo plusów, ale nie jest bezbłędny.

Niewątpliwym plusem „Smoleńska” jest to, że film w ogóle powstał. Katastrofa prezydenckiego samolotu w Rosji jest tematem niezwykle ciężkim, stąd reżyser Antoni Krauze wykazał się dużą odwagą, biorąc na siebie ciężar opinii milionów Polaków, jakie z pewnością pójdą do kin. Do tej pory oglądaliśmy jedynie filmy dokumentalne o katastrofie, mniej lub bardziej udane. Tym razem mogliśmy pójść do kina na film fabularyzowany, ale z wieloma prawdziwymi elementami. Osobiście uważam, iż przeplatanie migawek telewizyjnych z kwietnia 2010 roku z fragmentami fabularyzowanymi nie było przypadkowe. Zabieg ten z pewnością w oczach wielu widzów dodał temu filmowi realizmu. A chyba przede wszystkim o to chodziło reżyserowi.

Wskazując na moje „osobiste plusy” wystawione „Smoleńskowi” nie mogę zwrócić uwagi na trzy aspekty: muzyka, gra Lecha Łotockiego i scena finałowa. Zacznijmy od pierwszego z tych aspektów – muzyka Michała Lorenca naprawdę robi wrażenie. Dodatkowo, została podłożona do tych fragmentów, które oglądaliśmy kiedyś w telewizji i które – nawet tych największych przeciwników obecnie rządzącej partii – powinny chwycić za serce. Piosenka z filmu „Różyczka” użyta także w „Smoleńsku” jest dla mnie majstersztykiem, wryła mi się w pamięć, gdy słyszałem ją non stop w telewizji po katastrofie smoleńskiej. Jednoznacznie kojarzy mi się z tymi smutnymi wydarzeniami i jej użycie w filmie, w połączeniu z fragmentami wylotu samolotu z trumną Lecha Kaczyńskiego z Warszawy do Krakowa, robi wrażenie. Jest to jedna z piosenek posiadających w sobie wzruszający klimat patriotyzmu. Posłuchajcie zresztą sami.



Skoro wspomniałem już byłego prezydenta, to warto dodać, że w filmie jego rolę zagrał Lech Łotocki. Film jest fabularyzowany, więc trudno powiedzieć czy taki naprawdę był Lech Kaczyński (to wiedzą jego najbliżsi współpracownicy), ale Łotocki rolę prezydenta zagrał naprawdę dobrze. Na ekranie widzieliśmy prawdziwego męża stanu, stającego w obronie słabszych i dbającego o dobro obywateli. Jeżeli wyobrażam sobie filmowego prezydenta, to właśnie tak jak zagrał go doświadczony aktor. Ostatni z plusów to scena finałowa – duchy zamordowanych oficerów z Katynia oraz ofiar katastrofy smoleńskiej spotykają się na polach katyńskich. Pojawiły już się głosy, że jest to scena kiczowata, lecz muszę przyznać, że była to jedna z nielicznych scen, wywołujących we mnie naprawdę duże emocje. Polscy oficerowie pomordowani w Katyniu wychodzący na spotkanie z delegacją prezydencką – piękna scena, taka, która zaskoczyła, a jednocześnie wzruszyła.

O pozytywach już powiedziałem, teraz czas na minusy. Pierwszy z nich postawiłbym przy głównej bohaterce tego filmu, czyli dziennikarce Ninie. Aktorka grająca tę postać jest strasznie… irytująca. Mnie, jako zwykłego widza, jej rola absolutnie nie przekonała. Widziałem wiele filmów, w których główni bohaterowie porywali publikę swoją grą aktorską, aż zapominało się, że ogląda się film i nie jest to rzeczywistość. Tu niestety tego zabrakło. Beata Fido w tym filmie była niezwykle monotonna i chodzi tu nie tylko o sposób angażowania się w dialogi, ale także o mimikę (ten „uśmieszek”) czy dynamikę jej postaci. Być może swoje zrobiły też tak, a nie inaczej (czyli bez polotu) napisane dialogi.

Kolejny minus autorom filmu należy się według mnie za scenariusz. Oglądając film, do głowy przychodziło mi jedno słowo: chaos. Od początku do końca jest chaotycznie, wątki są pomieszane, przez co ciężko nadążyć za myślą przewodnią autorów. Sporo do życzenia pozostawia także jakość montażu i przy tym punkcie stawiam największy minus. Momentami czułem się jak na amatorskiej produkcji, a nie filmie zapowiadanym z dużym rozmachem. Przykład: dźwięki dzwoniących telefonów dograne do scen wraku. Zdziwiłem się, że tak kiepsko zmontowana scena przeszła w tym filmie.

„Film, który nikogo nie pozostawi obojętnym” – słuchamy w telewizyjnej reklamie. Rzeczywiście, ciężko o zobojętnienie w przypadku tak wielkiej katastrofy dla narodu polskiego. Mam jednak wrażenie, że tę historię można było opowiedzieć lepiej. Co nie znaczy, że nie polecam filmu. Każdy kto chciałby  jeszcze raz przeżyć to, co wszyscy przeżywaliśmy sześć lat temu, powinien wybrać się na film, lecz nie powinien nastawiać się, że będzie to „kawał dobrego kina”. Raczej, że zobaczy poprawną produkcję, na dość przeciętnym poziomie, ale z dużym ładunkiem emocjonalnym. Gdy dla kogoś katastrofa smoleńska jest czymś więcej niż tylko zwykłym wypadkiem – wzruszenia gwarantowane.

I na koniec ważna sprawa. W Internecie przeczytałem już komentarze, że jest to film dla „sekty smoleńskiej” i że przedstawia urojoną teorię zamachu. Nie zapomnijmy, że jest to film fabularyzowany, a nie dokumentalny. Dlatego też do tematu podejdźmy z pewną dozą rezerwy. Hipoteza przedstawiona przez Antoniego Krauze w "Smoleńsku" wcale nie musi być prawdziwa, ale jednak jest obecna w świadomości milionów Polaków. Mimo wszystko, wizyty na "Smoleńsku" - choć film trochę się dłużył - nie uważam za czas stracony. Może nie wyszedłem z kina z takim podekscytowaniem jak do niego wszedłem, ale produkcja Krauzego dała sporo do myślenia. Czekam na opinię naszych czytelników. Jak Wam podobał się "Smoleńsk"?

Podsumowanie recenzji:

+ podjęcie trudnego tematu przez reżysera Antoniego Krauze
+ muzyka Michała Lorenca
+ Lech Łotocki jako Lech Kaczyński
+ scena spotkania ofiar katyńskich i smoleńskich

- Beata Fido jako dziennikarka Nina
- chaotyczny scenariusz
- kiepski montaż

M. Kowalczyk

Wasze opinie

STOP HEJT. Twoje zdanie jest ważne, ale nie może ranić innych.
Zastanów się, zanim dodasz komentarz
Brak możliwości komentowania artykułu po trzech dniach od daty publikacji.
~Gość, 00:59 10-09-2016,   -
szukałem tej muzyki, dzięki!
odpowiedz   •   oceń :  
~walenty , 08:50 10-09-2016,   -
"Smoleńsk" powinny obejrzeć wszystkie dzieci przedszkolne, szkolne i młodzież. Należy zapewnić uroczystą oprawę na tę okoliczność , dzieciom szkolnym i młodzieży udzielić dnia wolnego od nauki.
odpowiedz   •   oceń :  
~red , 09:16 10-09-2016,   -
Już myślałem że przeczytam peany na cześć filmu bo przecież eo "to taki pisowski portal" a tu miłe zaskoczenie. Solidna , rzetelna recenzja z którą trudno się nie zgodzić i zwrócenie uwagi też na te słabe elementy.
odpowiedz   •   oceń :  
~Gość, 09:37 10-09-2016,   -
a moim zdaniem:

(zafałszowanie) - podjęcie trudnego tematu przez reżysera Antoniego Krauze
- muzyka Michała Lorenca
+ Lech Łotocki jako Lech Kaczyński
(wielki minus) -  scena spotkania ofiar katyńskich i smoleńskich

+ Beata Fido jako dziennikarka Nina
- chaotyczny scenariusz
- kiepski montaż

odpowiedz   •   oceń :  
~Jancio W , 10:09 10-09-2016,   -
Drogi Autorze. Najpierw piszesz, że to co tu zamieszczasz to "recenzja", a zaraz potem, że 1. nie jesteś znawcą, 2. nie masz odpowiedniego wykształcenia, 3. nie jesteś pasjonatem kina. To jako kto piszesz tę swoją "recenzję"? Jako zwykły widz? Recenzja jest analizą i oceną, ma funkcje: informacyjną, wartościującą i postulatywną. Jako zwykły widz masz jednak za mało kompetencji by pisać "recenzje". Możesz oczywiście mieć opinię i nawet możesz się nią podzielić z innymi, ale to przecież nie będzie recenzja.

O tym, że nie napisałeś recenzji,  można się przekonać już w następnym akapicie twojego tekstu, w którym piszesz, że pierwszym (czyli dla ciebie najważniejszym) plusem filmu jest to że w ogóle powstał. Gdybyś pisał prawdziwą recenzję po napisaniu tego zdania byłbyś jako recenzent skończony. Ono wskazuje na twój osobisty, pozytywny stosunek do filmu, a jako recenzent powinieneś zachować przynajmniej pozory obiektywizmu. Po takim zdaniu nie ma po co dalej czytać twojego tekstu. Bo skoro największą zaletą filmu jest to że w ogóle powstał to znaczy, że nie ma w nim niczego doniosłego ani artystycznie wartościowego, a jeśli nawet jest to nie na takim poziomie żeby dało się to wymienić w pierwszej kolejności. Po za tym,  o każdym artystycznym dziele można powiedzieć że "to dobrze że w ogóle powstało", bo to nic nie znaczy. Skoro więc to nic nie znaczy, to wymienienie tego jako pierwszej, najważniejszej zalety daje czytelnikowi do zrozumienia coś bardzo ważnego... Prawdą jest, że "recenzent na krytykę musi mieć twarde dowody a chwalić może bezkarnie". Ale - jak widać - chwalić też trzeba umieć, bo można osiągnąć skutek dokładnie odwrotny.
odpowiedz   •   oceń :  
~Gość, 10:38 10-09-2016,   -
[quote=Jancio W ]Drogi Autorze. Najpierw piszesz, że to co tu zamieszczasz to "recenzja", a zaraz potem, że 1. nie jesteś znawcą, 2. nie masz odpowiedniego wykształcenia, 3. nie jesteś pasjonatem kina. To jako kto piszesz tę swoją "recenzję"? Jako zwykły widz? Recenzja jest analizą i oceną, ma funkcje: informacyjną, wartościującą i postulatywną. Jako zwykły widz masz jednak za mało kompetencji by pisać "recenzje". Możesz oczywiście mieć opinię i nawet możesz się nią podzielić z innymi, ale to przecież nie będzie recenzja.

O tym, że nie napisałeś recenzji,  można się przekonać już w następnym akapicie twojego tekstu, w którym piszesz, że pierwszym (czyli dla ciebie najważniejszym) plusem filmu jest to że w ogóle powstał. Gdybyś pisał prawdziwą recenzję po napisaniu tego zdania byłbyś jako recenzent skończony. Ono wskazuje na twój osobisty, pozytywny stosunek do filmu, a jako recenzent powinieneś zachować przynajmniej pozory obiektywizmu. Po takim zdaniu nie ma po co dalej czytać twojego tekstu. Bo skoro największą zaletą filmu jest to że w ogóle powstał to znaczy, że nie ma w nim niczego doniosłego ani artystycznie wartościowego, a jeśli nawet jest to nie na takim poziomie żeby dało się to wymienić w pierwszej kolejności. Po za tym,  o każdym artystycznym dziele można powiedzieć że "to dobrze że w ogóle powstało", bo to nic nie znaczy. Skoro więc to nic nie znaczy, to wymienienie tego jako pierwszej, najważniejszej zalety daje czytelnikowi do zrozumienia coś bardzo ważnego... Prawdą jest, że "recenzent na krytykę musi mieć twarde dowody a chwalić może bezkarnie". Ale - jak widać - chwalić też trzeba umieć, bo można osiągnąć skutek dokładnie odwrotny.  [/quote]

Oczywista bzdura, to że film powstał można odbierać w ten sposób, że jednak w Polsce filmy o tematyce tak drażliwej jak Smoleńsk, czy Pokłosie powstają rzadko, choćby dlatego, że aktorzy nie chętnie biorą udział w takich projektach . Więc powstanie Smoleńska to jednak pozytywny aspekt, komuś się chciało, komuś zależało. Szkoda, że brak u nas holywoodzkiego rozmachu ale to inna historia.
odpowiedz   •   oceń :  
~Rafi , 11:52 10-09-2016,   -
Ten film jak PiS, jest jednym wielkim nieporozumieniem...
odpowiedz   •   oceń :  
~~~Mnb , 12:19 10-09-2016,   -
Michal Lorenc podkład muzyczny podobny z filmu Rczka
odpowiedz   •   oceń :  
~Gość, 12:21 10-09-2016,   -
Kodziarze w ataku.
odpowiedz   •   oceń :  
~Gość, 12:23 10-09-2016,   -
[quote=walenty ]"Smoleńsk" powinny obejrzeć wszystkie dzieci przedszkolne, szkolne i młodzież. Należy zapewnić uroczystą oprawę na tę okoliczność , dzieciom szkolnym i młodzieży udzielić dnia wolnego od nauki. [/quote]Tak chcialabaym aby moje dzieci i wnuki nauczyly się być godnym Polakiem.
odpowiedz   •   oceń :  
~Gość, 12:24 10-09-2016,   100%
[quote=Rafi ]Ten film jak PiS, jest jednym wielkim nieporozumieniem... [/quote]
Mylisz się jest dobrym filmem tylko jak madry człowiek oglada a nie z kod-u
odpowiedz   •   oceń :  
~ultras , 12:26 10-09-2016,   100%
film nie jest bez wad i dobrze że zwraca się na nie uwagę, moim zdaniem zrobiony był niechlujnie na tzw. kolanie. Ale pokazuje byc może jedyną prawde o Smoleńsku...
odpowiedz   •   oceń :  
~~~Ostr , 12:26 10-09-2016,   0%
[quote=Rafi ]Ten film jak PiS, jest jednym wielkim nieporozumieniem... [/Co Ty pitolisz lewaku
odpowiedz   •   oceń :  
~walenty , 12:47 10-09-2016,   -
[quote= ][quote=walenty ]"Smoleńsk" powinny obejrzeć wszystkie dzieci przedszkolne, szkolne i młodzież. Należy zapewnić uroczystą oprawę na tę okoliczność , dzieciom szkolnym i młodzieży udzielić dnia wolnego od nauki. [/quote]Tak chcialabaym aby moje dzieci i wnuki nauczyly się być godnym Polakiem.
[/quote]
Życzę Ci tego i sobie też.
odpowiedz   •   oceń :  
~Jowisz , 12:59 10-09-2016,   -
Dno i propaganda. Nie polecam.
odpowiedz   •   oceń :  
~Jancio W , 14:07 10-09-2016,   -
Drogi Autorze. Najpierw piszesz, że to co tu zamieszczasz to "recenzja", a zaraz potem, że 1. nie jesteś znawcą, 2. nie masz odpowiedniego wykształcenia, 3. nie jesteś pasjonatem kina. To jako kto piszesz tę swoją "recenzję"? Jako zwykły widz? Recenzja jest analizą i oceną, ma funkcje: informacyjną, wartościującą i postulatywną. Jako zwykły widz masz jednak za mało kompetencji by pisać "recenzje". Możesz oczywiście mieć opinię i nawet możesz się nią podzielić z innymi, ale to przecież nie będzie recenzja.

O tym, że nie napisałeś recenzji,  można się przekonać już w następnym akapicie twojego tekstu, w którym piszesz, że pierwszym (czyli dla ciebie najważniejszym) plusem filmu jest to że w ogóle powstał. Gdybyś pisał prawdziwą recenzję po napisaniu tego zdania byłbyś jako recenzent skończony. Ono wskazuje na twój osobisty, pozytywny stosunek do filmu, a jako recenzent powinieneś zachować przynajmniej pozory obiektywizmu. Po takim zdaniu nie ma po co dalej czytać twojego tekstu. Bo skoro największą zaletą filmu jest to że w ogóle powstał to znaczy, że nie ma w nim niczego doniosłego ani artystycznie wartościowego, a jeśli nawet jest to nie na takim poziomie żeby dało się to wymienić w pierwszej kolejności. Po za tym,  o każdym artystycznym dziele można powiedzieć że "to dobrze że w ogóle powstało", bo to nic nie znaczy. Skoro więc to nic nie znaczy, to wymienienie tego jako pierwszej, najważniejszej zalety daje czytelnikowi do zrozumienia coś bardzo ważnego... Prawdą jest, że "recenzent na krytykę musi mieć twarde dowody a chwalić może bezkarnie". Ale - jak widać - chwalić też trzeba umieć, bo można osiągnąć skutek dokładnie odwrotny.
odpowiedz   •   oceń :  
~JAncio W , 14:12 10-09-2016,   -
[quote= ][quote=Jancio W ]Drogi Autorze. Najpierw piszesz, że to co tu zamieszczasz to "recenzja", a zaraz potem, że 1. nie jesteś znawcą, 2. nie masz odpowiedniego wykształcenia, 3. nie jesteś pasjonatem kina. To jako kto piszesz tę swoją "recenzję"? Jako zwykły widz? Recenzja jest analizą i oceną, ma funkcje: informacyjną, wartościującą i postulatywną. Jako zwykły widz masz jednak za mało kompetencji by pisać "recenzje". Możesz oczywiście mieć opinię i nawet możesz się nią podzielić z innymi, ale to przecież nie będzie recenzja.

O tym, że nie napisałeś recenzji,  można się przekonać już w następnym akapicie twojego tekstu, w którym piszesz, że pierwszym (czyli dla ciebie najważniejszym) plusem filmu jest to że w ogóle powstał. Gdybyś pisał prawdziwą recenzję po napisaniu tego zdania byłbyś jako recenzent skończony. Ono wskazuje na twój osobisty, pozytywny stosunek do filmu, a jako recenzent powinieneś zachować przynajmniej pozory obiektywizmu. Po takim zdaniu nie ma po co dalej czytać twojego tekstu. Bo skoro największą zaletą filmu jest to że w ogóle powstał to znaczy, że nie ma w nim niczego doniosłego ani artystycznie wartościowego, a jeśli nawet jest to nie na takim poziomie żeby dało się to wymienić w pierwszej kolejności. Po za tym,  o każdym artystycznym dziele można powiedzieć że "to dobrze że w ogóle powstało", bo to nic nie znaczy. Skoro więc to nic nie znaczy, to wymienienie tego jako pierwszej, najważniejszej zalety daje czytelnikowi do zrozumienia coś bardzo ważnego... Prawdą jest, że "recenzent na krytykę musi mieć twarde dowody a chwalić może bezkarnie". Ale - jak widać - chwalić też trzeba umieć, bo można osiągnąć skutek dokładnie odwrotny.  [/quote]

Oczywista bzdura, to że film powstał można odbierać w ten sposób, że jednak w Polsce filmy o tematyce tak drażliwej jak Smoleńsk, czy Pokłosie powstają rzadko, choćby dlatego, że aktorzy nie chętnie biorą udział w takich projektach . Więc powstanie Smoleńska to jednak pozytywny aspekt, komuś się chciało, komuś zależało. Szkoda, że brak u nas holywoodzkiego rozmachu ale to inna historia. [/quote]
Na przyszłość postaraj się, proszę, najpierw zrozumieć to co napisałem i dopiero potem odpowiadać.
odpowiedz   •   oceń :  
~Gość, 14:54 10-09-2016,   -
[quote=JAncio W ][quote= ][quote=Jancio W ]Drogi Autorze. Najpierw piszesz, że to co tu zamieszczasz to "recenzja", a zaraz potem, że 1. nie jesteś znawcą, 2. nie masz odpowiedniego wykształcenia, 3. nie jesteś pasjonatem kina. To jako kto piszesz tę swoją "recenzję"? Jako zwykły widz? Recenzja jest analizą i oceną, ma funkcje: informacyjną, wartościującą i postulatywną. Jako zwykły widz masz jednak za mało kompetencji by pisać "recenzje". Możesz oczywiście mieć opinię i nawet możesz się nią podzielić z innymi, ale to przecież nie będzie recenzja.

O tym, że nie napisałeś recenzji,  można się przekonać już w następnym akapicie twojego tekstu, w którym piszesz, że pierwszym (czyli dla ciebie najważniejszym) plusem filmu jest to że w ogóle powstał. Gdybyś pisał prawdziwą recenzję po napisaniu tego zdania byłbyś jako recenzent skończony. Ono wskazuje na twój osobisty, pozytywny stosunek do filmu, a jako recenzent powinieneś zachować przynajmniej pozory obiektywizmu. Po takim zdaniu nie ma po co dalej czytać twojego tekstu. Bo skoro największą zaletą filmu jest to że w ogóle powstał to znaczy, że nie ma w nim niczego doniosłego ani artystycznie wartościowego, a jeśli nawet jest to nie na takim poziomie żeby dało się to wymienić w pierwszej kolejności. Po za tym,  o każdym artystycznym dziele można powiedzieć że "to dobrze że w ogóle powstało", bo to nic nie znaczy. Skoro więc to nic nie znaczy, to wymienienie tego jako pierwszej, najważniejszej zalety daje czytelnikowi do zrozumienia coś bardzo ważnego... Prawdą jest, że "recenzent na krytykę musi mieć twarde dowody a chwalić może bezkarnie". Ale - jak widać - chwalić też trzeba umieć, bo można osiągnąć skutek dokładnie odwrotny.  [/quote]

Oczywista bzdura, to że film powstał można odbierać w ten sposób, że jednak w Polsce filmy o tematyce tak drażliwej jak Smoleńsk, czy Pokłosie powstają rzadko, choćby dlatego, że aktorzy nie chętnie biorą udział w takich projektach . Więc powstanie Smoleńska to jednak pozytywny aspekt, komuś się chciało, komuś zależało. Szkoda, że brak u nas holywoodzkiego rozmachu ale to inna historia. [/quote]
Na przyszłość postaraj się, proszę, najpierw zrozumieć to co napisałem i dopiero potem odpowiadać. [/quote]
Ale tu masz odpowiedź na swój wpis, film miał przeszkody w powstaniu, bo dotyczy niełatwej sprawy. To, że powstał, jest jego zaletą. Nie o każdym filmie można tak napisać.
odpowiedz   •   oceń :  
~Jancio W , 16:03 10-09-2016,   -
[quote= ][quote=JAncio W ][quote= ][quote=Jancio W ]Drogi Autorze. Najpierw piszesz, że to co tu zamieszczasz to "recenzja", a zaraz potem, że 1. nie jesteś znawcą, 2. nie masz odpowiedniego wykształcenia, 3. nie jesteś pasjonatem kina. To jako kto piszesz tę swoją "recenzję"? Jako zwykły widz? Recenzja jest analizą i oceną, ma funkcje: informacyjną, wartościującą i postulatywną. Jako zwykły widz masz jednak za mało kompetencji by pisać "recenzje". Możesz oczywiście mieć opinię i nawet możesz się nią podzielić z innymi, ale to przecież nie będzie recenzja.

O tym, że nie napisałeś recenzji,  można się przekonać już w następnym akapicie twojego tekstu, w którym piszesz, że pierwszym (czyli dla ciebie najważniejszym) plusem filmu jest to że w ogóle powstał. Gdybyś pisał prawdziwą recenzję po napisaniu tego zdania byłbyś jako recenzent skończony. Ono wskazuje na twój osobisty, pozytywny stosunek do filmu, a jako recenzent powinieneś zachować przynajmniej pozory obiektywizmu. Po takim zdaniu nie ma po co dalej czytać twojego tekstu. Bo skoro największą zaletą filmu jest to że w ogóle powstał to znaczy, że nie ma w nim niczego doniosłego ani artystycznie wartościowego, a jeśli nawet jest to nie na takim poziomie żeby dało się to wymienić w pierwszej kolejności. Po za tym,  o każdym artystycznym dziele można powiedzieć że "to dobrze że w ogóle powstało", bo to nic nie znaczy. Skoro więc to nic nie znaczy, to wymienienie tego jako pierwszej, najważniejszej zalety daje czytelnikowi do zrozumienia coś bardzo ważnego... Prawdą jest, że "recenzent na krytykę musi mieć twarde dowody a chwalić może bezkarnie". Ale - jak widać - chwalić też trzeba umieć, bo można osiągnąć skutek dokładnie odwrotny.  [/quote]

Oczywista bzdura, to że film powstał można odbierać w ten sposób, że jednak w Polsce filmy o tematyce tak drażliwej jak Smoleńsk, czy Pokłosie powstają rzadko, choćby dlatego, że aktorzy nie chętnie biorą udział w takich projektach . Więc powstanie Smoleńska to jednak pozytywny aspekt, komuś się chciało, komuś zależało. Szkoda, że brak u nas holywoodzkiego rozmachu ale to inna historia. [/quote]
Na przyszłość postaraj się, proszę, najpierw zrozumieć to co napisałem i dopiero potem odpowiadać. [/quote]
Ale tu masz odpowiedź na swój wpis, film miał przeszkody w powstaniu, bo dotyczy niełatwej sprawy. To, że powstał, jest jego zaletą. Nie o każdym filmie można tak napisać.  [/quote]
Skoro jesteś odporny na prośby o czytanie ze zrozumieniem - wyjaśniam. Nie chodziło o to czy to dobrze czy źle, że film powstał tylko o to, że jeśli to jest główny jego plus to znaczy że film jest słaby. Jeśli teraz to nie dotarło to się poddaję, nie potrafię bardziej tego wytłumaczyć...
odpowiedz   •   oceń :  
~fan , 16:44 10-09-2016,   -
jest tez inny film - pokazywany na Majdanie, gdzie byli nasi czołowi politycy. Bohaterscy bojownicy mieli mozliwosc  wielokrotnego patrzenia na film z czasów rzezi wołyńskich jak nasi sojusznicy Ukraińcy rozstrzeliwali Polaka, że prosił,  bo ma żonę i dzieci - jakie to było dla dla nich śmieszne. I tak dobrze, ze nie wyrywali Polakowi  języka ...
odpowiedz   •   oceń :  
~Gość, 20:06 10-09-2016,   -
[quote=Jancio W ][quote= ][quote=JAncio W ][quote= ][quote=Jancio W ]Drogi Autorze. Najpierw piszesz, że to co tu zamieszczasz to "recenzja", a zaraz potem, że 1. nie jesteś znawcą, 2. nie masz odpowiedniego wykształcenia, 3. nie jesteś pasjonatem kina. To jako kto piszesz tę swoją "recenzję"? Jako zwykły widz? Recenzja jest analizą i oceną, ma funkcje: informacyjną, wartościującą i postulatywną. Jako zwykły widz masz jednak za mało kompetencji by pisać "recenzje". Możesz oczywiście mieć opinię i nawet możesz się nią podzielić z innymi, ale to przecież nie będzie recenzja.

O tym, że nie napisałeś recenzji,  można się przekonać już w następnym akapicie twojego tekstu, w którym piszesz, że pierwszym (czyli dla ciebie najważniejszym) plusem filmu jest to że w ogóle powstał. Gdybyś pisał prawdziwą recenzję po napisaniu tego zdania byłbyś jako recenzent skończony. Ono wskazuje na twój osobisty, pozytywny stosunek do filmu, a jako recenzent powinieneś zachować przynajmniej pozory obiektywizmu. Po takim zdaniu nie ma po co dalej czytać twojego tekstu. Bo skoro największą zaletą filmu jest to że w ogóle powstał to znaczy, że nie ma w nim niczego doniosłego ani artystycznie wartościowego, a jeśli nawet jest to nie na takim poziomie żeby dało się to wymienić w pierwszej kolejności. Po za tym,  o każdym artystycznym dziele można powiedzieć że "to dobrze że w ogóle powstało", bo to nic nie znaczy. Skoro więc to nic nie znaczy, to wymienienie tego jako pierwszej, najważniejszej zalety daje czytelnikowi do zrozumienia coś bardzo ważnego... Prawdą jest, że "recenzent na krytykę musi mieć twarde dowody a chwalić może bezkarnie". Ale - jak widać - chwalić też trzeba umieć, bo można osiągnąć skutek dokładnie odwrotny.  [/quote]

Oczywista bzdura, to że film powstał można odbierać w ten sposób, że jednak w Polsce filmy o tematyce tak drażliwej jak Smoleńsk, czy Pokłosie powstają rzadko, choćby dlatego, że aktorzy nie chętnie biorą udział w takich projektach . Więc powstanie Smoleńska to jednak pozytywny aspekt, komuś się chciało, komuś zależało. Szkoda, że brak u nas holywoodzkiego rozmachu ale to inna historia. [/quote]
Na przyszłość postaraj się, proszę, najpierw zrozumieć to co napisałem i dopiero potem odpowiadać. [/quote]
Ale tu masz odpowiedź na swój wpis, film miał przeszkody w powstaniu, bo dotyczy niełatwej sprawy. To, że powstał, jest jego zaletą. Nie o każdym filmie można tak napisać.  [/quote]
Skoro jesteś odporny na prośby o czytanie ze zrozumieniem - wyjaśniam. Nie chodziło o to czy to dobrze czy źle, że film powstał tylko o to, że jeśli to jest główny jego plus to znaczy że film jest słaby. Jeśli teraz to nie dotarło to się poddaję, nie potrafię bardziej tego wytłumaczyć... [/quote]
Film porusza trudne tematy, więc niewątpliwym plusem jest to, że w ogóle powstał. To nie jest jedyny plus, czytaj recenzję ze zrozumieniem.
odpowiedz   •   oceń :  
~Jancio W , 22:39 10-09-2016,   -
[quote= ][quote=Jancio W ][quote= ][quote=JAncio W ][quote= ][quote=Jancio W ]Drogi Autorze. Najpierw piszesz, że to co tu zamieszczasz to "recenzja", a zaraz potem, że 1. nie jesteś znawcą, 2. nie masz odpowiedniego wykształcenia, 3. nie jesteś pasjonatem kina. To jako kto piszesz tę swoją "recenzję"? Jako zwykły widz? Recenzja jest analizą i oceną, ma funkcje: informacyjną, wartościującą i postulatywną. Jako zwykły widz masz jednak za mało kompetencji by pisać "recenzje". Możesz oczywiście mieć opinię i nawet możesz się nią podzielić z innymi, ale to przecież nie będzie recenzja.

O tym, że nie napisałeś recenzji,  można się przekonać już w następnym akapicie twojego tekstu, w którym piszesz, że pierwszym (czyli dla ciebie najważniejszym) plusem filmu jest to że w ogóle powstał. Gdybyś pisał prawdziwą recenzję po napisaniu tego zdania byłbyś jako recenzent skończony. Ono wskazuje na twój osobisty, pozytywny stosunek do filmu, a jako recenzent powinieneś zachować przynajmniej pozory obiektywizmu. Po takim zdaniu nie ma po co dalej czytać twojego tekstu. Bo skoro największą zaletą filmu jest to że w ogóle powstał to znaczy, że nie ma w nim niczego doniosłego ani artystycznie wartościowego, a jeśli nawet jest to nie na takim poziomie żeby dało się to wymienić w pierwszej kolejności. Po za tym,  o każdym artystycznym dziele można powiedzieć że "to dobrze że w ogóle powstało", bo to nic nie znaczy. Skoro więc to nic nie znaczy, to wymienienie tego jako pierwszej, najważniejszej zalety daje czytelnikowi do zrozumienia coś bardzo ważnego... Prawdą jest, że "recenzent na krytykę musi mieć twarde dowody a chwalić może bezkarnie". Ale - jak widać - chwalić też trzeba umieć, bo można osiągnąć skutek dokładnie odwrotny.  [/quote]

Oczywista bzdura, to że film powstał można odbierać w ten sposób, że jednak w Polsce filmy o tematyce tak drażliwej jak Smoleńsk, czy Pokłosie powstają rzadko, choćby dlatego, że aktorzy nie chętnie biorą udział w takich projektach . Więc powstanie Smoleńska to jednak pozytywny aspekt, komuś się chciało, komuś zależało. Szkoda, że brak u nas holywoodzkiego rozmachu ale to inna historia. [/quote]
Na przyszłość postaraj się, proszę, najpierw zrozumieć to co napisałem i dopiero potem odpowiadać. [/quote]
Ale tu masz odpowiedź na swój wpis, film miał przeszkody w powstaniu, bo dotyczy niełatwej sprawy. To, że powstał, jest jego zaletą. Nie o każdym filmie można tak napisać.  [/quote]
Skoro jesteś odporny na prośby o czytanie ze zrozumieniem - wyjaśniam. Nie chodziło o to czy to dobrze czy źle, że film powstał tylko o to, że jeśli to jest główny jego plus to znaczy że film jest słaby. Jeśli teraz to nie dotarło to się poddaję, nie potrafię bardziej tego wytłumaczyć... [/quote]
Film porusza trudne tematy, więc niewątpliwym plusem jest to, że w ogóle powstał. To nie jest jedyny plus, czytaj recenzję ze zrozumieniem. [/quote] A jednak nie udało mi się ci tego wytłumaczyć, nawet tego że to nie jest recenzja...
odpowiedz   •   oceń :  
~starszak1 , 23:06 11-09-2016,   -
Panowie Jańcio W i Gość -szacun za dyskusję. Pewnie jeszcze niejedno pokażecie, 3mam kciuki. Chociaż Walenty przebił Was obu - pomysł pierwsza klasa z tym zaangażowaniem szkół w zapewnienie frekwencji temu gniotowi, jakim niewątpliwie jest "Smoleńsk". Jak widać, w prostych, żołnierskich słowach wyjaśniam, co sądzę o tym arcydziele sztuki filmowej. Gniot, który w wyszukiwarkach można znaleźć po wpisaniu słów - kluczy: "fantasy", "political fiction", "rzeczywistość alternatywna", "slychac strzaly". Normalnie mamy tu polew. Tylko patrzeć jak Waszczykowski podniesie lament, że Amerykanie nas dyskryminują, bo Akademia Oscara za najlepszy film nieanglojęzyczny nagrody nie przyznała, a powinna przyznać.
odpowiedz   •   oceń :  
~Gość, 06:57 12-09-2016,   -
[quote=ultras ]film nie jest bez wad i dobrze że zwraca się na nie uwagę, moim zdaniem zrobiony był niechlujnie na tzw. kolanie. Ale pokazuje byc może jedyną prawde o Smoleńsku... [/quote]

A gdzie dowody na poparcie tej jedynej prawdy
odpowiedz   •   oceń :  
~Gość, 07:03 12-09-2016,   -
[quote= ][quote=Rafi ]Ten film jak PiS, jest jednym wielkim nieporozumieniem... [/quote]
Mylisz się jest dobrym filmem tylko jak madry człowiek oglada a nie z kod-u [/quote]

Masz rację,  jest dobrym filmem z gatunku SF, bo pod inny gatunek nie można go podciągnąć, no chyba że końcówkę pod horror albo thiller.
odpowiedz   •   oceń :  
~Gość, 07:08 12-09-2016,   -
[quote= ][quote=walenty ]"Smoleńsk" powinny obejrzeć wszystkie dzieci przedszkolne, szkolne i młodzież. Należy zapewnić uroczystą oprawę na tę okoliczność , dzieciom szkolnym i młodzieży udzielić dnia wolnego od nauki. [/quote]Tak chcialabaym aby moje dzieci i wnuki nauczyly się być godnym Polakiem.
[/quote]

Jeżeli nie wynieśli tego z domu rodzinnego, to już nic im nie pomoże.
odpowiedz   •   oceń :  
~Andy , 08:53 12-09-2016,   -
Autor może kwalifikacji do recenzowania nie ma ale ma za to imprimatur Prezesa, a to najważniejsze. :D
odpowiedz   •   oceń :  
~fan , 17:50 12-09-2016,   -
Poseł Janusz Sanocki (niezależny) zabrał wczoraj głos podczas demonstracji  pod Pałacem Prezydenckim przeciwko gloryfikacji UPA . Polityk dosadnie skomentował podejście ekipy rządzącej do polityki wschodniej uprawianej przez partię rządzącą. Jego zdaniem wynika ona z "fanatycznego podejścia do Rosji".



"Nasza polska polityka zagraniczna znalazła się w mojej ocenie w jakiejś potwornej matni. Te kłopoty z określeniem ludobójstwa i tych relacji polsko-ukraińskich biorą się z przyjętego założenia, fanatycznego podejścia do Rosji, antyrosyjskości niebywałej, wykraczającej poza realne zagrożenie, które z Rosji płynie. Nie dostrzegają tego zagrożenia ani premier Czech, ani premier Węgier, ani cała masa innych polityków, tylko my uparcie to dostrzegamy i będziemy umierać za Krym.

Otóż moim zdaniem nie powinniśmy za Krym umierać. Ukraina musi się pogodzić z tym, że Krym zmienił przynależność, zresztą moim zdaniem zgodnie z wolą jego mieszkańców – ocenił. – Zmiany terytorialne, jak państwo wiedzą w ostatnim stuleciu następowały. My tyle lat już radzimy sobie bez Lwowa, pięknego polskiego miasta, oni sobie muszą poradzić bez Krymu." - mówił Sanocki.
odpowiedz   •   oceń :  
Serwis eOstroleka.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
Zobacz również
Kalnedarz imprez
styczeń 2021
PnWtŚrCzPtSoNd
 28  29  30  31  1  2  3
 4  5  6  7  8  9  10
 11  12  13  14  15  16  17
 18  19  20  21  22  23 dk24
 25  26  27  28  29  30  31
Dzisiaj:
Brak wydarzeń
zdjecie 72