Nietypowy dzień mieli ostrołęccy strażacy. Zdecydowana większość alarmowych wyjazdów z poprzedniej doby zakończyła się bez konieczności podejmowania działań ratowniczych. Zgłoszenia były jednak na tyle poważne, że każde z nich wymagało natychmiastowej reakcji służb.
Do pierwszego ze zdarzeń doszło w jednej z firm produkcyjnych przy ulicy Bohaterów Westerplatte w Ostrołęce. Na terenie hali uruchomił się czujnik będący elementem systemu alarmu przeciwpożarowego. Sygnał potraktowano poważnie. Zgodnie z obowiązującymi procedurami bezpieczeństwa pracownicy opuścili obiekt, a na miejsce skierowano jednostki straży pożarnej.
Strażacy dokładnie sprawdzili halę pod kątem ewentualnego pożaru lub innego zagrożenia. Niczego niepokojącego jednak nie stwierdzono. Wszystko wskazywało na to, że przyczyną uruchomienia alarmu mogła być awaria systemu.
Nie było kontaktu z osobą w mieszkaniu
Kolejne zgłoszenie również pochodziło z Ostrołęki. Tym razem służby zostały zaalarmowane w związku z obawą o życie i zdrowie osoby przebywającej w jednym z mieszkań. Zgłaszający nie mógł nawiązać z nią kontaktu i obawiał się, że mogło dojść do sytuacji wymagającej pilnej pomocy. Na miejsce skierowano służby ratunkowe.
Po ich przyjeździe sytuacja szybko się wyjaśniła. Osoba przebywająca w mieszkaniu samodzielnie otworzyła drzwi. Pomoc ratowników nie była potrzebna.
Alarm dotyczący czadu w Nasiadkach
Ostatnie z takich zgłoszeń wpłynęło do ostrołęckiej straży pożarnej około północy. Tym razem ratownicy zostali skierowani do miejscowości Nasiadki. Z przekazanych służbom informacji wynikało, że w jednym z budynków mogło dojść do zatrucia tlenkiem węgla.
Także w tym przypadku zagrożenie się nie potwierdziło. Po dotarciu na miejsce strażacy sprawdzili budynek i nie stwierdzili obecności zagrożenia. Okazało się, że zgłoszenia dokonała osoba zmagająca się z problemami zdrowotnymi, która nie była w stanie racjonalnie wyjaśnić swojego zachowania.
Wszystkie opisane wyjazdy zakończyły się bez konieczności prowadzenia działań ratowniczych i zostały ostatecznie zakwalifikowane jako alarmy fałszywe.
Warto jednak pamiętać, że w momencie przyjęcia zgłoszenia dyspozytor nie ma pewności, czy zagrożenie rzeczywiście występuje. Informacje o zagrożeniach wymagają potraktowania z pełną powagą. Dopiero sprawdzenie sytuacji na miejscu pozwala ratownikom wykluczyć niebezpieczeństwo.



zdjęcie ilustracyjne, fot. eOstroleka.pl
1
5
8
12