Powrót ruchu kolejowego na trasie Ostrołęka – Łomża po 33 latach przerwy miał być symbolem nowego otwarcia dla regionu. Tymczasem już w pierwszych godzinach funkcjonowania połączenia doszło do kilku bardzo niebezpiecznych sytuacji na przejazdach kolejowych. Jedna z nich mogła zakończyć się tragedią.
Do zdarzenia doszło w Łomży, w poniedziałek, 15 czerwca na prawidłowo oznakowanym przejeździe kolejowym wyposażonym w działającą sygnalizację świetlną i rogatki. Mimo wyraźnego zakazu wjazdu na tory kierowca miejskiego autobusu zdecydował się kontynuować jazdę, gdy czerwone światła już się świeciły, a szlabany zaczęły się opuszczać.
Jak podkreślają przedstawiciele PKP Polskich Linii Kolejowych, była to jedna z czterech niebezpiecznych sytuacji odnotowanych w pierwszej dobie po wznowieniu ruchu kolejowego na linii do Łomży.
Na opublikowanym przez PLK nagraniu widać przebieg zdarzenia. Autobus zatrzymuje się dopiero pod opuszczoną rogatką. Chwilę później jeden z pasażerów podnosi szlaban, umożliwiając pojazdowi dalszą jazdę. W tym samym czasie przez przejazd przejeżdża również rowerzysta. Wszystko odbywa się przy czerwonym świetle i w chwili, gdy do przejazdu zbliża się pociąg.
Sytuacja była na tyle poważna, że maszynista musiał zastosować hamowanie awaryjne. Dzięki jego prawidłowej reakcji skład udało się zatrzymać przed przejazdem.
– Jeśli kierowca autobusu lekceważy czerwone światło i opuszczone rogatki, to ryzykuje nie tylko własnym życiem. Naraża dziesiątki pasażerów, którzy powierzyli mu swoje bezpieczeństwo tego dnia – komentują przedstawiciele PKP Polskich Linii Kolejowych pod opublikowanym ku przestrodze nagraniem.
Nagranie pokazuje zachowanie, które nie powinno mieć miejsca na żadnym przejeździe kolejowym, a szczególnie z udziałem kierowcy zawodowego odpowiadającego za bezpieczeństwo pasażerów. Eksperci przypominają, że czerwone światło na przejeździe kolejowym oznacza bezwzględny zakaz wjazdu na tory, a opuszczające się rogatki są sygnałem do natychmiastowego zatrzymania pojazdu.
PKP PLK ponownie apeluje o rozwagę. Pociąg, nawet przy natychmiastowej reakcji maszynisty, nie jest w stanie zatrzymać się w miejscu. Droga hamowania składu może wynosić nawet kilkaset metrów, dlatego ignorowanie sygnalizacji na przejazdach kolejowych może prowadzić do katastrofalnych skutków.
Przypadek z 15 czerwca jest kolejnym dowodem na to, że wraz z powrotem pociągów na trasę Ostrołęka – Łomża konieczne jest przypominanie kierowcom podstawowych zasad bezpieczeństwa. Chwila lekkomyślności może kosztować życie wielu osób.





1
8
28