Jeszcze kilkadziesiąt lat temu zdobiły kurpiowskie domy, dziś mało kto pamięta, jak je wykonywano. Czesława Kaczyńska z Dylewa i Łukasz Zając z Kiełczewa postanowili ocalić od zapomnienia wyjątkową technikę rękodzielniczą Kurpi Zielonych. Wspólnie odtwarzają tradycyjne kapy i firanki, wykorzystując niemal zapomnianą metodę wiązania tkaniny siatkowej na drewnianej ramie. Ich współpraca to jednak coś więcej niż nauka dawnego rzemiosła.
Z Kiełczewa do Dylewa. Wspólnie ocalają kurpiowską tradycję
Kurpiowskie rękodzieło to niezwykle bogata część dziedzictwa kulturowego regionu. Choć wycinanki, palmy wielkanocne czy tradycyjne stroje ludowe wciąż cieszą się zainteresowaniem, niektóre dawne techniki rękodzielnicze niemal całkowicie zniknęły z codziennego życia mieszkańców Kurpiowszczyzny.
Jedną z nich jest tkanina siatkowa wiązana na ramie – pracochłonna metoda wykonywania dekoracyjnych kap i firanek, które jeszcze w połowie XX wieku stanowiły charakterystyczny element wyposażenia kurpiowskich domów.
Przywrócenia tej tradycji podjęli się Czesława Kaczyńska z Dylewa i Łukasz Zając z Kiełczewa. Ich wspólna praca odbywa się w ramach V edycji programu stypendialnego „Mistrz–Uczeń”, realizowanego przez Narodowy Instytut Kultury i Dziedzictwa Wsi.
Kapa i firanka jak sprzed 70 lat. Tak powstają tradycyjne kurpiowskie tkaniny
Celem projektu jest odtworzenie dwóch charakterystycznych wyrobów z lat 50. XX wieku – ozdobnej kapy na łóżko oraz firanki. Oba przedmioty powstają z wykorzystaniem tradycyjnej techniki siatki wiązanej na drewnianej ramie.
Proces ich wykonania wymaga ogromnej cierpliwości, precyzji i znajomości dawnych metod rękodzielniczych. Pracę rozpoczyna się od przygotowania drewnianej ramy wyposażonej w gwoździe rozmieszczone w równych odstępach. Następnie rozciąga się na niej nici osnowy, krzyżując je w odpowiedni sposób. W miejscach przecięcia nici wiązane są supełki, dzięki którym powstaje regularna siatka. Dopiero na tak przygotowanej podstawie tworzy się dekoracyjne wzory.
W przypadku tradycyjnej kapy wykorzystuje się kolorową wełnę, z której powstają kwiaty i inne motywy zdobnicze. Firanki mają natomiast znacznie delikatniejszy charakter. Ich ornamenty wykonywane są z nici bawełnianych.
Każdy element wymaga ręcznej pracy, a wykonanie całej tkaniny to proces, którego nie da się przyspieszyć bez utraty charakterystycznych cech tradycyjnego rękodzieła.
Dawniej zdobiły kurpiowskie izby. Dziś niewielu zna tę technikę
W połowie ubiegłego wieku ręcznie wykonywane firanki siatkowe były popularną ozdobą okien w kurpiowskich domach. Z czasem zaczęły jednak ustępować miejsca znacznie łatwiej dostępnym wyrobom produkowanym maszynowo, przede wszystkim z włókien sztucznych.
Równie ważną funkcję pełniły ozdobne kapy, które wykorzystywano przede wszystkim w izbach paradnych – najbardziej reprezentacyjnych pomieszczeniach domów. Pod siatkową kapę podkładano płótno, dzięki któremu dekoracyjne wzory stawały się bardziej wyraziste i lepiej widoczne.
Zmieniające się wyposażenie mieszkań, nowe materiały i stopniowe odchodzenie od ręcznego wykonywania domowych dekoracji sprawiły, że umiejętność tworzenia takich tkanin zaczęła zanikać.
Dziś należy już do niemal zapomnianych technik rękodzielniczych Kurpi Zielonych.
Mistrzyni i uczeń. Wspólna pasja przerodziła się w przyjaźń
Projekt realizowany przez Czesławę Kaczyńską i Łukasza Zająca ma szczególną wartość nie tylko ze względu na ratowanie dawnego rzemiosła. Ważna jest również relacja, która zrodziła się podczas wspólnej pracy. Czesława Kaczyńska, występująca w roli Mistrzyni, dzieli się swoją wiedzą i doświadczeniem. Łukasz Zając, jako Uczeń, z zaangażowaniem poznaje kolejne etapy tworzenia tradycyjnych tkanin.
Godziny spędzone przy drewnianej ramie, rozmowy, wspólne pokonywanie trudności i pasja do kurpiowskiego rękodzieła sprawiły, że ich znajomość przerodziła się w prawdziwą przyjaźń.
To właśnie ten międzypokoleniowy wymiar współpracy stanowi jeden z najważniejszych elementów przedsięwzięcia. Wiedza, która przez dziesięciolecia była przekazywana bezpośrednio od mistrzów do uczniów, otrzymuje szansę na przetrwanie.
Kurpiowskie dziedzictwo nie może odejść w zapomnienie
Program „Mistrz–Uczeń” Narodowego Instytutu Kultury i Dziedzictwa Wsi umożliwia nie tylko praktyczną naukę tradycyjnych umiejętności, ale również dokumentowanie dawnych technik i zachowanie ich dla przyszłych pokoleń.
W przypadku projektu realizowanego przez Czesławę Kaczyńską i Łukasza Zająca szczególne znaczenie ma fakt, że odtwarzana technika jest dziś niemal nieznana.
Powstające kapa i firanka będą nie tylko przykładami tradycyjnego kurpiowskiego rękodzieła, lecz także świadectwem umiejętności, cierpliwości i artystycznej wrażliwości dawnych mieszkańców regionu.
Historia Mistrzyni z Dylewa i Ucznia z Kiełczewa pokazuje, że ocalenie lokalnego dziedzictwa nie zawsze wymaga wielkich przedsięwzięć. Czasem wystarczą dwie osoby, wspólna pasja, drewniana rama i chęć przekazania tego, co przez pokolenia stanowiło część kurpiowskiej tożsamości.



fot. Łukasz Zając, archiwum prywatne


1
5
12
26