Jeszcze dwie dekady temu kremacja w Polsce była rzadkością, kojarzoną głównie z dużymi miastami. Dziś, jak wynika z danych branżowych, to już blisko 40 procent wszystkich pochówków w kraju. Czy za kilkadziesiąt lat trumna stanie się w Polsce mniejszością, tak jak już dziś jest w Europie Zachodniej?
Ile Polaków wybiera dziś kremację
Jak już w 2022 r. informował dyrektor Instytutu Branży Pogrzebowej i Cmentarnej Dariusz Dutkiewicz, kremacje stanowią obecnie około 40 procent wszystkich pochówków w Polsce. To wynik szacunkowy, ponieważ - co samo w sobie jest zaskakujące - żadna polska instytucja, w tym Główny Urząd Statystyczny, Polska Izba Pogrzebowa ani Polskie Stowarzyszenie Pogrzebowe, nie prowadzi dokładnych, oficjalnych statystyk dotyczących odsetka pochówków kremacyjnych.
Dane pochodzą więc głównie z szacunków samej branży funeralnej, opartych na liczbie kremacji wykonywanych w krematoriach. W dużych polskich miastach odsetek kremacji bywa jeszcze wyższy niż średnia krajowa.
Mimo dynamicznego wzrostu popularności kremacji, Polska pozostaje w tyle za krajami Europy Zachodniej, gdzie kremacja bywa wybierana nawet przez 60–70 procent rodzin, a sama praktyka ma tam znacznie dłuższą tradycję.
Dlaczego coraz więcej osób wybiera kremację
Za rosnącą popularnością kremacji stoi kilka czynników, w tym dwa najważniejsze.
Po pierwsze, koszty. Pochówek kremacyjny jest z reguły tańszy niż tradycyjny pogrzeb - mniejsze koszty grobu, prostsza trumna do samej kremacji oraz możliwość wyboru miejsca spoczynku w kolumbarium, które zajmuje znacznie mniej przestrzeni niż tradycyjny grób ziemny.
Istotny jest też brak miejsca na cmentarzach. W dużych miastach coraz trudniej o wolne miejsca na cmentarzach, a rozbudowa istniejących nekropolii jest ograniczona przestrzennie. Groby urnowe i kolumbaria pozwalają efektywniej wykorzystać dostępną przestrzeń. Niestety, w niektórych miastach - w tym w Ostrołęce - wciąż nie ma kolumbarium na cmentarzu.

Ważna inwestycja na cmentarzu w Ostrołęce? Miasto analizuje możliwości
Czy na cmentarzu miejskim w Ostrołęce powstanie kolumbarium - miejsce pochówku urn z prochami? Temat wraca od jakiegoś czasu w rozmowach radnych i mieszkańców. Urząd Miasta potwierdza, że prace…
Co na to Kościół katolicki
Dla znacznej części Polaków istotne znaczenie ma stanowisko Kościoła katolickiego wobec kremacji. Kościół katolicki zezwala na kremację, dopuszcza także odprawienie liturgii pogrzebowej w obecności skremowanych szczątków. Kremacja nie jest więc traktowana jako grzech ani sprzeczna z wiarą chrześcijańską, o ile nie została wybrana z pobudek negujących dogmaty wiary.
Kościół zastrzega jednak, że każda forma pochówku musi wiązać się z należnym szacunkiem dla zmarłego. Dlatego Kościół odrzuca takie rozwiązania, jak przechowywanie prochów w domu, dzielenie ich pomiędzy członków rodziny czy rozsypywanie na łonie przyrody, traktując to jako sprzeczne z chrześcijańską ideą pochówku i pamięci o zmarłych.
Warto podkreślić, że stanowisko Kościoła w tej kwestii w dużej mierze pokrywa się z obowiązującym w Polsce prawem. Przepisy dotyczące grzebania zwłok nakazują pochowanie szczątków po kremacji w grobach ziemnych, grobach urnowych, kolumbariach lub katakumbach. Prawo zabrania zarówno rozsypywania prochów, jak i przechowywania urny w domu - za złamanie tych przepisów grozi grzywna lub areszt.
Czy za kilkadziesiąt lat kremacja stanie się w Polsce normą?
Trend jest jednoznaczny - odsetek kremacji w Polsce systematycznie rośnie z roku na rok, a dystans dzielący nas od Europy Zachodniej powoli się zmniejsza. Jeśli obecne tempo zmian się utrzyma, a jednocześnie będą postępować procesy leżące u podstaw tego trendu - rosnące koszty pochówków, ograniczona przestrzeń cmentarna w miastach oraz zmieniające się podejście społeczne do śmierci i pamięci o zmarłych - nie jest wykluczone, że za kilkadziesiąt lat kremacja stanie się w Polsce dominującą formą pochówku, tak jak jest to już dziś w wielu krajach zachodnioeuropejskich.
Trudno jednak mówić o pewności takiego scenariusza. Silne przywiązanie części społeczeństwa do tradycyjnego pochówku, głęboko zakorzenione w polskiej kulturze i religijności, a także brak oficjalnych, systematycznych statystyk utrudniających rzetelne prognozowanie, sprawiają, że ostateczny kierunek zmian pozostaje wciąż otwartym pytaniem.







1
20