Piwo pod pachę i sprint do wyjścia - tak rozpoczęła się kradzież w jednym z supermarketów w Ostrołęce. Sprawca szybko przekonał się jednak, że tym razem trafił na wyjątkowo zdeterminowanego świadka.
Do zdarzenia doszło we wtorek, 29 września, w godzinach porannych. Mężczyzna wszedł do supermarketu, zabrał z półki sześciopak piwa i zamiast udać się do kasy, wybrał... drogę do wyjścia.
Klient ruszył w pościg
Kiedy wybiegł ze sklepu ze zdobyczą, w pościg ruszył za nim jeden z pracowników marketu. I być może właśnie na tym zakończyłaby się ta historia, gdyby całej sytuacji nie zauważył jeden z klientów.
Mężczyzna siedział w swoim samochodzie, gdy zobaczył wybiegającego ze sklepu sprawcę kradzieży, a za nim pracownika supermarketu. Nie pozostał obojętny. Ruszył autem za uciekającym. Sprawca najwyraźniej uznał, że zna skuteczny sposób na zgubienie pościgu. Skierował się w wąskie osiedlowe uliczki i ścieżki. Plan miał jednak jedną zasadniczą wadę - goniący go klient, jak się okazało, znał teren jeszcze lepiej. Po krótkim pościgu kierowca błyskawicznie dogonił uciekającego i odciął mu możliwość dalszej ucieczki.
Plan złodzieja nie wypalił
Później sytuacja zrobiła się jeszcze ciekawsza. Mężczyzna próbował dostać się z łupem do auta, które czekało na jednej z osiedlowych uliczek. Kierowała nim kobieta. Ale złodziejowi zabrakło kilku sekund.
Klient supermarketu zdążył wcześniej. Uniemożliwił mężczyźnie kontynuowanie ucieczki. Doszło do krótkiej, momentami burzliwej wymiany zdań, po której sprawca przyznał się do zabrania piwa ze sklepu. Po chwili na miejsce dobiegł także pracownik supermarketu.
Złodziej doskonale wiedział, co zrobił. - Ale, k***a, człowieku, czy ja tobie coś złego zrobiłem? - pytał świadka, który przyłapał go na wstydliwym czynie.
Finał? Skradzione piwo zostało odzyskane i wróciło do sklepu.
Obsługa dobrze zna tego mężczyznę
Jak wynika z przekazanych nam informacji, mężczyzna nie był dla pracowników supermarketu osobą anonimową. Obsługa ma go dobrze znać z wcześniejszych przypadków kradzieży produktów o stosunkowo niewielkiej wartości. Według relacji przekazanej naszej redakcji wcześniejsze incydenty nie zakończyły się dla niego dotkliwymi konsekwencjami.
Być może wtorkowy poranek zapamięta więc nieco lepiej. Tym razem szybkie nogi nie wystarczyły, bo na jego drodze znalazł się ktoś, kto miał cztery koła i - co okazało się najważniejsze - bardzo dobrą znajomość osiedla.
Na uwagę zasługuje postawa świadka całego zdarzenia. Klient nie pozostał bierny, gdy zobaczył uciekającego mężczyznę i goniącego go pracownika sklepu. Jego reakcja wystarczyła, aby przerwać ucieczkę i odzyskać zabrany towar.
Całą akcję - ucieczkę i pościg ze szczęśliwym finałem widać na nagraniu wideo. Film zarejestrowano kamerą samochodową znajdującą się w aucie klienta, który ruszył za sprawcą kradzieży.


fot. kadr z nagrania wideo
1
7
14