Sprawa niedokończonej budowy elektrowni w Ostrołęce ponownie rozgrzewa polską scenę polityczną. W związku z zatrzymaniem 25 osób i szacowanych stratach państwowych spółek przekraczających miliard złotych, poseł Koalicji Obywatelskiej Mariusz Popielarz – będąc gościem programu publicystycznego „Zawsze na temat” na antenie TVP3 – ocenił decyzje stojące za tą inwestycją. W rozmowie polityk wskazał, że projekt od początku nie miał ekonomicznego uzasadnienia, a jego realizacja była błędem popełnionym z pobudek politycznych.
Sprawa Ostrołęki wraca ze szczególną siłą. Prokuratorskie śledztwo i zatrzymanie kilkudziesięciu osób powiązanych ze spółkami, które poniosły gigantyczne straty, budzą ogromne emocje – tym bardziej w regionie, który bezpośrednio ucierpiał na niepowodzeniu inwestycji.
Odpowiadając na pytania prowadzącego, poseł Mariusz Popielarz nie miał wątpliwości, że w przypadku elektrowni mamy do czynienia z poważną niegospodarnością. Parlamentarzysta przypomniał chronologię wydarzeń: pierwotny projekt rozpoczęty w 2009 roku został wstrzymany przez rząd Platformy Obywatelskiej w 2012 roku właśnie ze względu na negatywne analizy finansowe, które wykazywały, że przedsięwzięcie „po prostu się nie zepnie”.
„Wiedziano, że projekt nie ma uzasadnienia ekonomicznego”
Jak podkreślił Mariusz Popielarz, decyzja o reaktywowaniu budowy elektrowni w 2015 roku była podyktowana obietnicami składanymi w kampanii wyborczej przez ówczesne kierownictwo Prawa i Sprawiedliwości – m.in. Beatę Szydło oraz Jarosława Kaczyńskiego.
Podejmując decyzję o realizacji tego projektu w 2015 roku, ci którzy ją podejmowali, wiedziano i wiedzieli, że ten projekt ekonomicznie jest po prostu nieuzasadniony [...] stąd uważam, że zarzuty niegospodarności są jak najbardziej słuszne i celowe – zaznaczył poseł KO.
Mechanizm powiązań i palcem wskazywane firmy
W dalszej części telewizyjnej debaty poseł odniósł się do kwestii przepływu publicznych środków oraz tego, jak wyglądał dobór podmiotów zaangażowanych w realizację i późniejszą rozbiórkę inwestycji.
Jak zauważył, w Ostrołęce powszechnie mówi się o tym, że firmy budowlane oraz podwykonawcy działający na placu budowy – a także przy późniejszych pracach rozbiórkowych – byli wskazywani palcem przez działaczy politycznych Prawa i Sprawiedliwości. Taki mechanizm rodzi uzasadnione podejrzenia, że pieniądze państwowych spółek mogły trafiać do konkretnych, powiązanych politycznie podmiotów. Choć ostateczną weryfikację tych faktów poseł pozostawia prokuraturze i niezależnym sądom, przypomniał również, że na nieprawidłowości w tym obszarze wprost wskazywała Najwyższa Izba Kontroli (NIK).
Kwestia terminów i rozliczeń
W programie odniesiono się także do zarzutów opozycji, jakoby nagłe przyspieszenie działań prokuratorskich miało na celu odwrócenie uwagi opinii publicznej od innych problemów politycznych. Mariusz Popielarz odrzucił tę narrację, przypominając, że postępowanie rozpoczęło się jeszcze za rządów Prawa i Sprawiedliwości pod wpływem raportu NIK. Dodał również, że postępowanie jest niezwykle skomplikowane, wielowątkowe i wymagało wielomiesięcznych, specjalistycznych badań biegłych.
Zdaniem posła Koalicji Obywatelskiej, bez względu na kalendarz polityczny, państwo nie powinno rezygnować z rozliczania nieprawidłowości przy tak wielkich projektach infrastrukturalnych.



fot. eOstroleka.pl



2
3
14