W Wielką Sobotę, 30 marca 2002 roku, nad niewielką wsią Malinowo Nowe koło Czerwina rozegrał się dramat, który do dziś pamiętają mieszkańcy okolicy. Awionetka Piper Cub L4 runęła na podwórko jednego z gospodarstw, zabijając obu znajdujących się na jej pokładzie młodych mężczyzn. Dziś, dzięki archiwalnym relacjom „Tygodnika Ostrołęckiego" oraz oficjalnemu raportowi Urzędu Lotnictwa Cywilnego, można odtworzyć zarówno przebieg tamtego poranka widziany oczami świadków, jak i techniczne przyczyny katastrofy.
Tego dnia, około godziny 11.00, nad Malinowem Nowym pojawiła się niewielka, czarna awionetka. Pan Eugeniusz, który przebywał wówczas u sąsiadów, jakieś 200 metrów od swojego domu, spojrzał w górę. Samolot zatoczył nad wsią dwa koła. „Potem spadł jak kamień w wodę" – relacjonował później dziennikarzom świadek zdarzenia.
Maszyna wbiła się w ziemię na podwórku jednej z rodzin - dwadzieścia metrów od murowanego domu, kilka metrów od obory, tuż przy płocie sąsiada. Był duży huk, a przy uderzeniu połamało się prawe skrzydło samolotu.
Na pokładzie awionetki znajdowało się dwóch młodych mężczyzn. Pilotem był 23-letni Piotr, mieszkaniec Warszawy, którego rodzina pochodziła z Malinowa Nowego. Towarzyszył mu o rok młodszy kolega.
Jak wynikało z relacji świadków, karetka pogotowia ratunkowego z Ostrołęki przyjechała na miejsce dopiero po ponad godzinie i dziesięciu minutach od wezwania. Część mieszkańców oceniała, że pomoc medyczna dotarła zdecydowanie za późno. Mieszkańcy relacjonowali, że po raz ostatni podobny widok - rozbite samoloty - oglądali w 1944 roku, w czasie wojny.
Mieszkańcy Malinowa mieli sporo szczęścia w tym nieszczęściu. Gdyby awionetka spadła zaledwie 20 metrów dalej, trafiłaby w metalowy stelaż z butlami napełnionymi propanem-butanem, co mogłoby doprowadzić do wybuchu gazu i znacznie tragiczniejszych skutków całego zdarzenia.
Co ustalili śledczy z Urzędu Lotnictwa Cywilnego
Oficjalne wyjaśnienie przyczyn katastrofy przyniosła dopiero decyzja Urzędu Lotnictwa Cywilnego w sprawie wypadku lotniczego. Jak wynika z dokumentu, samolot Piper Cub L4 wystartował tego dnia z warszawskiego lotniska Babice. Pilot, członek Aeroklubu Warszawskiego, miał wykonywać lot doskonalący po ustalonej trasie, na wysokości 150–200 metrów, według orientacji wzrokowej, z punktem zwrotnym w miejscowości Grądy.
Choć pilot zgłosił drogą radiową odejście na trasę, w dalszej części lotu nie prowadził już żadnej korespondencji radiowej z organami ruchu lotniczego. Około godziny po starcie, po przelocie nad punktem zwrotnym, samolot znalazł się nad Malinowem Nowym - około 10 kilometrów na północ od Grądów. To właśnie tam pilot zaczął wykonywać serię manewrów z różnych kierunków, z różnymi prędkościami i na różnych wysokościach.
Zbyt ciasny zakręt i korkociąg
Analiza zapisu z pokładowego odbiornika GPS pozwoliła śledczym odtworzyć ostatnie sekundy lotu. Pilot, lecąc na wysokości około 30 metrów, zamierzał wykonać ciasny skręt w lewo na wznoszeniu. Pierwsza faza manewru spowodowała wzrost wysokości o 20–25 metrów, jednak zbyt mała prędkość lotu – szacowana na około 85 km/h – w połączeniu z gwałtownym wprowadzeniem samolotu w zakręt doprowadziła do dynamicznego wejścia maszyny w lewy korkociąg.
Jak wskazano w raporcie, nieprawidłowa reakcja pilota oraz jego zbyt małe doświadczenie sprawiły, że samolot wykonał pełną zwitkę korkociągu z wysokości 50–60 metrów, uderzając w ziemię w pozycji pionowej. Maszyna spadła na ograniczonym terenie, nie zderzając się po drodze z żadnymi przeszkodami.
Śledczy ustalili, że pilot, mimo niewielkiego doświadczenia na tym konkretnym typie samolotu, przekroczył zakres zadania lotu, wykonując niebezpieczne manewry akrobacyjne, których konsekwencji najwyraźniej nie w pełni rozumiał i którym w krytycznym momencie nie był już w stanie przeciwdziałać.
Wnioski dla lotnictwa
Wypadek zakwalifikowano do grupy przyczynowej „nieprzestrzeganie przepisów". Komisja badająca katastrofę sformułowała szereg zaleceń profilaktycznych, w tym postulat zapoznania pilotów samolotowych we wszystkich podległych aeroklubach z przebiegiem i przyczyną wypadku, stanowczego reagowania na nieprzestrzeganie prawa lotniczego przez personel latający oraz wprowadzenia dodatkowych elementów oceny pracy organów ruchu lotniczego w zakresie przestrzegania zasad korespondencji radiowej.
Katastrofa w Malinowie Nowym, choć od tamtych wydarzeń minęło już ponad dwadzieścia lat, pozostaje jedną z tragedii, które na trwałe zapisały się w pamięci mieszkańców okolic Czerwina - jako moment, w którym zwykłe wielkosobotnie przedpołudnie zamieniło się w scenerię katastrofy.




![Zawody strażackie w Czerwinie. Już wiemy, kto rządzi w gminie! [WIDEO, ZDJĘCIA]](./luba//dane/pliki/zdjecia/2026/m/img_5634.jpg)

![Międzynarodowe ćwiczenia strażackie. Druhowie szkolili się w gminie Czerwin [ZDJĘCIA]](./luba//dane/pliki/zdjecia/2026/m/czerwin.png)


1
20