Były kierownik Posterunku Policji w Łysych i jego brat, prywatny detektyw, zostali prawomocnie skazani na kary bezwzględnego więzienia. Z ustaleń sądu wynika, że policjant sprawdzał w policyjnych bazach danych osoby, którymi interesowali się klienci jego brata, i przekazywał mu uzyskane informacje. Potwierdziliśmy, że taki wyrok zapadł najpierw w pierwszej instancji, a następnie Sąd Okręgowy w Ostrołęce utrzymał w mocy ten wyrok po apelacji. Orzeczenie jest prawomocne.
Patryk S. służył w policji przez kilkanaście lat. Ze służby odszedł na początku 2018 roku i założył biuro detektywistyczne. Jego młodszy brat Krzysztof S. był policjantem od 2008 roku. Pracował w Posterunku Policji w Łysych, a w 2020 roku został jego kierownikiem. W związku ze służbą miał dostęp do policyjnych i państwowych baz danych, m.in. rejestru PESEL, Krajowego Systemu Informacyjnego Policji, w którym zapisane są informacje o notowaniach i sprawach karnych, oraz Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców.
Zlecenie w sprawie rozwodowej. Od tego się zaczęło
Wszystko zaczęło się latem 2019 roku. Patryk S. podpisał umowę z mężczyzną, który był w konflikcie ze swoją byłą żoną i prowadził z nią sprawę rozwodową. Już następnego dnia jego brat, pełniąc służbę w posterunku w Łysych, sprawdził w policyjnych systemach rodzinę kobiety. Co istotne, miał użyć do tego karty dostępowej kolegi, który był tego dnia na szkoleniu w Ostrołęce. Uzyskał dane osobowe członków rodziny, a w systemie KSIP także informacje o notowaniach i sprawach karnych. Jak ustalił sąd, przekazał te informacje bratu.
W kolejnych dniach detektyw miał pojechać do miejscowości, w której mieszkała obserwowana rodzina, i wypytywał o nią sąsiadów. Była to miejscowość oddalona o ok. 50 km od Łysych, ale już w innym województwie. Dla klienta sporzadził sprawozdanie, w którym znalazły się m.in. informacje o karalności jednego z członków rodziny. Dokument trafił do akt sprawy rozwodowej.
Właśnie tam sprawozdanie znalazła była żona klienta. Sprawdziła w internecie, kim jest detektyw, a gdy okazało się, że był policjantem, skontaktowała się z Komendą Miejską Policji w Ostrołęce, a następnie złożyła zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. Sprawą zajęło się Biuro Spraw Wewnętrznych Policji. Analiza logowań do policyjnych systemów ujawniła, że sprawdzenie rodziny kobiety nie było jedynym.
Bezprawnie pozyskane dane
Śledczy ustalili, że Krzysztof S. sprawdzał w bazach kolejne osoby i pojazdy, tym razem przy użyciu własnej karty dostępowej. Jako uzasadnienie wpisywał numer teczki, w której nie było żadnych dokumentów dotyczących tych osób. Jak ustalił sąd, sprawdzał ludzi, którymi w tym samym czasie interesowali się klienci jego brata. Jednego dnia w sierpniu 2020 roku sprawdził na przykład kilkanaście osób o tym samym nazwisku z Ostrołęki. Pozyskane dane trafiać miały do detektywa.
Ponadto, podczas przeszukania mieszkania policjanta, znaleziono zdjęcia policyjnych dokumentów, wydruków z baz danych, jak również wielu danych osobowych. Były to różne dane blisko 300 osób - imiona i nazwiska, adresy, numery PESEL, w niektórych przypadkach też numery telefonu czy nawet dane dotyczące zdrowia.
W 2022 roku Krzysztof S. został zwolniony ze służby rozkazem personalnym komendanta wojewódzkiego policji z siedzibą w Radomiu.
45 zarzutów i proces
Akt oskarżenia przygotowała Prokuratura Okręgowa w Ostrołęce. Obaj oskarżeni odpowiadali łącznie za 45 czynów, głównie za przekroczenie uprawnień przez funkcjonariusza publicznego w celu osiągnięcia korzyści, ujawnianie informacji w związku z wykonywaną funkcją i bezprawne przetwarzanie danych osobowych.
Proces przed Sądem Rejonowym w Ostrołęce ruszył w listopadzie 2023 roku i trwał półtora roku.
Podejrzani nie przyznali się do winy. Były policjant odmówił składania wyjaśnień. Z kolei detektyw przekonywał, że korzystał wyłącznie z ogólnodostępnych źródeł, np. internetu, a brat nie przekazywał mu żadnych danych. Twierdził wręcz, że to on bywał źródłem informacji dla policjantów.
Sąd uznał tę wersję za niewiarygodną. Jak zauważył, detektyw jako osoba prywatna nie miał dostępu do takich danych. Wskazał też, że sprawdzane osoby często mieszkały poza terenem służbowym policjanta, a zbieg okoliczności, w którym funkcjonariusz sprawdza akurat te same osoby, którymi w tym samym czasie zajmuje się jego brat detektyw, w praktyce jest niemożliwy.
Wyrok: bezwzględne więzienie i zakaz wykonywania zawodu
W czerwcu 2025 r. sąd uznał obu oskarżonych za winnych i wymierzył im takie same kary łączne:
- półtora roku pozbawienia wolności,
- grzywnę w wysokości 7,5 tys. zł (150 stawek dziennych po 50 zł),
- zakaz wykonywania zawodu na 7 lat: Krzysztofowi S. policjanta, a Patrykowi S. detektywa.
Obaj muszą też solidarnie zapłacić po 2 tys. zł nawiązki każdej z 23 pokrzywdzonych osób, czyli łącznie 46 tys. zł. Sąd orzekł przepadek komputera i telefonów, a oskarżonych obciążył kosztami sądowymi: Krzysztofa S. kwotą ponad 12,2 tys. zł, a Patryka S. ponad 9,6 tys. zł.
Sąd stwierdził, że społeczna szkodliwość ich czynów jest znaczna, a Krzysztof S., popełniając przestępstwa, sprzeniewierzył się rocie ślubowania policjanta. Jego postępowanie sąd ocenił jako wysoce naganne zarówno z prawnego, jak i etycznego punktu widzenia. Podkreślił, że wykorzystywanie dostępu do chronionych danych w takim celu, jak w tej sprawie, godzi w konstytucyjną zasadę zaufania obywateli do organów państwa.
Szczególnie mocno sąd zwrócił uwagę na jeden szczegół. To właśnie Krzysztof S., jako kierownik posterunku w Łysych, miał instruować podległych mu policjantów na temat zabezpieczania kart dostępowych do systemów i zobowiązywał ich do dołączania wydruków ze sprawdzeń do akt spraw. Sam tymczasem posługiwał się kartą kolegi. Sąd ocenił takie zachowanie jako hipokryzję, która w szczególny sposób podważa autorytet policji i szkodzi wizerunkowi tysięcy uczciwych funkcjonariuszy pracujących w całej formacji.
Sąd podkreślił, że orzeczone kary mają nie tylko skłonić oskarżonych do przestrzegania prawa, ale też być przestrogą dla innych funkcjonariuszy publicznych. Zdaniem sądu jedynie kara bezwzględnego więzienia może spełnić wobec oskarżonych cele wychowawcze i zapobiegawcze, a zarazem pokazać, że przestępstwo nie popłaca.
Od wyroku Sądu Rejonowego z czerwca 2025 r. odwołała się obrona oskarżonych. Sąd Okręgowy w Ostrołęce utrzymał wyrok w mocy 20 sierpnia 2026 r. Orzeczenie jest prawomocne.


Policjant i detektyw skazani



![Wyciągnęli go z wody i rozpoczęli reanimację. Tragiczny finał akcji w wyrobisku po żwirowni [ZDJĘCIA]](./luba//dane/pliki/zdjecia/2026/m/825336813_122140003743191249_7946051112913075335_n.jpg)

1
7
14