W lipcu 1963 roku cała wieś Dzbenin, w powiecie ostrołęckim, świętowała wyjątkowy jubileusz – 35-lecie działalności miejscowej Ochotniczej Straży Pożarnej. Jak pisało ogólnopolskie czasopismo „Strażak" w reportażu zatytułowanym „U »kurpsioskich« strażaków", była to okazja do świętowania nie tylko dla samych druhów, ale dla całej społeczności wsi.
Jednostka OSP w Dzbeninie powstała w 1928 roku dzięki inicjatywie grupy energicznych mieszkańców – druhów S. Czechowskiego, J. Orłowskiego, W. Pichalskiego, B. Opęchowskiego i innych. Już w pierwszym roku działalności udało się skompletować sprzęt, zakupić plac oraz wybudować na nim remizę. Zorganizowano też dwunastoosobową drużynę młodzieżową.
Straż od razu zyskała sobie uznanie i przychylność wsi. Wyrazem tej wdzięczności było ufundowanie przez społeczność - już po roku działalności jednostki - sztandaru dla OSP, który, co godne podkreślenia, przetrwał w dobrym stanie aż do lat sześćdziesiątych.
Dla ubogiej wsi, gdzie piaszczyste grunty dawały znikome plony, ledwie starczające na wyżywienie licznych rodzin, był to ogromny wysiłek finansowy i organizacyjny, świadczący o wielkim umiłowaniu strażackiej służby przez mieszkańców.
Rozkwit jednostki, a później wojna
W 1931 roku doszło do zmian w zarządzie straży - naczelnikiem został dh B. Opęchowski, jeden z założycieli jednostki, dobry organizator i dowódca, któremu straż zawdzięczała doskonałe wyszkolenie bojowe. W tym okresie druhowie z Dzbenina byli bezkonkurencyjni na zawodach strażackich, zdobywając nagrody w postaci cennego sprzętu, dyplomów i uznania.
W 1937 roku, w związku z przeprowadzoną komasacją gruntów, straż otrzymała nowy plac i zamierzała przystąpić do budowy nowej, obszerniejszej remizy. Plany te pokrzyżował jednak wybuch wojny.
Okupacja niemiecka mocno zahamowała rozwój jednostki. Wielu członków straży zostało wywiezionych na przymusowe roboty i do obozów. Ci, którzy pozostali, choć w bardzo skromnym zakresie, starali się kontynuować działalność – dbali o sprzęt, który w każdej chwili mógł być potrzebny do walki z ogniem. Udało się nawet, wbrew niemieckim zarządzeniom i mimo licznych rewizji, ukryć przed okupantem sztandar OSP - dokonał tego ówczesny naczelnik, dh Opęchowski.
We wrześniu 1944 roku, w przededniu wyzwolenia, Dzbenin został doszczętnie zniszczony przez wycofujące się oddziały hitlerowskie, które dla oczyszczenia przedpola walki spaliły wieś, wyrąbały drzewa i zrównały wszystko z ziemią. Ogień strawił wówczas cały dorobek straży.
Odbudowa od zera
Życie wróciło do Dzbenina dopiero w 1945 roku. Dawni mieszkańcy przybyli na miejsce, gdzie kiedyś stały ich domy, by na nowo budować swoje siedziby. Mimo bardzo trudnych warunków odbudowy wsi, nie zapomniano także o pracy nad odbudową straży. Szczęśliwie odnaleziono ręczną pompę i beczkowóz, które wyremontowano i powierzono pieczy jednego z członków OSP - pierwszego po wyzwoleniu naczelnika, dh. Cz. Romaniuka.
Gdy mieszkańcy uporządkowali już własne gospodarstwa, zarząd OSP wraz z mieszkańcami postanowił przystąpić do budowy nowej remizy - tym razem myślano nie tylko o pomieszczeniu na sprzęt, ale i o własnej świetlicy. W 1949 roku zakupiono drewno budowlane, obrobiono je własnymi siłami w czynie społecznym i rozpoczęto prace, ale z braku funduszy musiano je przerwać.
W 1952 roku podjęto budowę na nowo - pokryto dach i obito deskami ściany, dzięki czemu można już było umieścić w środku sprzęt. Nie starczyło jednak środków, by prace doprowadzić do końca. Sytuacja była bardzo trudna - wieś wyniszczona wysiłkiem odbudowy gospodarstw, a w kasie strażackiej panowała zupełna pustka.
Pomoc sąsiadów i upragniona remiza
Dopiero w 1960 roku nowy zarząd podjął zdecydowane starania o uzyskanie pomocy w Gromadzkiej Radzie Narodowej i otrzymał na ten cel 5 tysięcy złotych dotacji. Szukano też dalszych możliwości zdobycia środków. Na wniosek sekretarza S. Kowalskiego zwrócono się o pomoc do mieszkańców sąsiedniej wsi Korczaki, którzy posiadali własne lasy. Pomysł „chwycił" – własne furmanki strażackie nie wróciły z Korczak puste. Właściciele korczakowskich lasów, doceniając znaczenie istnienia w sąsiedztwie dobrej straży, ofiarowali drewno bezpłatnie, co dobrze świadczyło o ich obywatelskiej postawie.
Dzięki tej hojnej pomocy zarząd OSP wraz z mieszkańcami postanowił przystąpić do budowy remizy na dobre. Dzięki wspólnemu wysiłkowi strażaków i wszystkich mieszkańców wsi stanęła wreszcie upragniona remiza.
Jak pisano w „Strażaku" w 1963 roku, budynek remizy tętnił już wówczas życiem - odbywały się w nim zebrania wiejskie, zabawy, próby zespołu amatorskiego OSP oraz zespołu chóralnego, w którym śpiewali nie tylko młodzi, ale i statecznie gospodynie oraz gospodarze. Świetlica pełniła też funkcję sali kinowej.
Nic więc dziwnego – jak podkreślał autor reportażu – że sprawy straży były sprawami całej wsi, a na zebrania strażackie przychodzili wszyscy mieszkańcy, nie wyłączając kobiet, które brały bardzo aktywny udział w życiu OSP.
Uroczysty jubileusz
W dniu jubileuszu wieś przybrała odświętny wygląd. Licznie zebrani mieszkańcy oraz przedstawiciele władz wojewódzkich i powiatowych z uwagą wysłuchali raportu z historii straży. Następnie odbyły się raport, defilada, pokaz sprawności OSP, a na zakończenie – wielka zabawa taneczna.
Z okazji jubileuszu trzynastu zasłużonych działaczy zostało odznaczonych medalami „Za Zasługi dla Pożarnictwa". Wśród nagrodzonych znaleźli się m.in. prezes OSP Bolesław Opęchowski, Czesław Romaniuk, Feliks Piersa, Józef Krupa i Stanisław Kowalski. Dwudziestu członków OSP otrzymało dodatkowo odznaki za wysługę lat.

Reportaż z uroczystości, ilustrowany zdjęciami autorstwa Z. Pielużka, ukazał się na łamach czasopisma „Strażak", dokumentując nie tylko historię jednej wiejskiej jednostki, ale i losy całej kurpiowskiej społeczności – od skromnych początków, przez wojenną zagładę, po odbudowę i wspólnotowy wysiłek, dzięki któremu OSP w Dzbeninie przetrwała do dziś.



fot. "Strażak"
fot. "Strażak"
fot. "Strażak"

![MOPR przechodzi do historii. W Ostrołęce powstanie Centrum Usług Społecznych [WIDEO]](./luba//dane/pliki/zdjecia/2026/m/mopr_rada_miasta.png)



1
20