Szerokim echem odbiło się w całej Polsce tragiczne wydarzenie z powiatu ostrołęckiego. Na tej bazie wywołana została dyskusja dotycząca służby zdrowia.
Do tragedii doszło w poniedziałkowy wieczór, 17 listopada, na terenie gminy Czarnia. W jednej z małych miejscowości 32-letnia kobieta nagle zasłabła i straciła przytomność. Jako pierwsi na ratunek pospieszyli strażacy ochotnicy z Czarni i Myszyńca. Niestety, mimo desperackiej walki, życia młodej kobiety nie udało się uratować. Informowaliśmy o tym na eOstroleka.pl:
Ze względu na wydłużony czas dojazdu Zespołu Ratownictwa Medycznego do niewielkiej miejscowości, na miejsce natychmiast zadysponowano jednostki Ochotniczej Straży Pożarnej z Czarni oraz Myszyńca.
O śmierci kobiety stało się głośno, m.in. w kontekście planowanego ograniczenia pracy karetki w sąsiednim pow. przasnyskim, stacjonującej 28 km od miejsca poniedziałkowego dramatu.
"To są bardzo smutne konsekwencje tego, do czego może prowadzić oszczędzanie, ale nie tam, gdzie trzeba" - można było usłyszeć na antenie wPolsce24. - W sąsiednim powiecie ostrołęckim w miejscowości Bandysie mieszkańcy właśnie przekonali się, do czego może prowadzić to, że karetka nie dojedzie na czas. 32-letnia kobieta niestety nie przeżyła - mówił Stanisław Pyrzanowski.
Wypowiadali się też ratownicy. Jak wskazał jeden z nich, "szanujemy strażaków ochotników, ale od ratowania życia są ratownicy medyczni".
- Czas reakcji ma kluczowe znaczenie. Strażacy mogą udzielić pierwszej pomocy przedmedycznej, natomiast my mamy do dyspozycji prawie 50 leków, możemy udrożnić drogi oddechowe, zaintubować pacjenta i prowadzić resuscytację przy użyciu farmakologii, której w przypadku straży pożarnej nie ma możliwości użycia - wskazywał, dodając, że:
Najbliższy szpital referencyjny mamy w Ciechanowie i Ostrołęce, gdzie jest kardiologia inwazyjna w przypadku zawału i neurologia w przypadku udaru, mamy oddalone 50 km od naszej podstacji.
Cały materiał wPolsce24 można obejrzeć poniżej.










1
5
17