Zmarł Antoni Lenkiewicz - historyk, prawnik, więzień polityczny PRL, kawaler Orderu Orła Białego. Urodził się 25 października 1934 r. w Ostrołęce i przez całe życie podkreślał, że to właśnie to miasto ukształtowało jego osobowość, pasje i niezłomny patriotyzm. Wspominał o nim do ostatnich lat życia.
„Odziedziczyłem to rodzinnie"
W nagraniu zrealizowanym przez Fundację Pomorska Inicjatywa Historyczna Lenkiewicz mówił o Ostrołęce z wyraźnym wzruszeniem i dumą.
- To jest takie miasto znane od wieków z patriotyzmu, z powstań. Niewątpliwie znaczną część swoich zainteresowań, pasji odziedziczyłem rodzinnie. Tak zostałem ukształtowany, że historia i polityka to są moje pasje - mówił.
Ale Lenkiewicz nie ograniczał się do ogólnych słów. Opowiadał o konkretnym miejscu - domu inwalidów wojennych przy ówczesnej ulicy Ułańskiej, gdzie się urodził i gdzie jego ojciec był kierownikiem administracyjnym. To tam, na podwórku, zetknął się po raz pierwszy z żywą historią Polski.
-Ja się urodziłem w tej Ostrołęce w domu inwalidów wojennych. Dom był miejscem, gdzie przychodzili tacy dziadkowie z powstania styczniowego, załatwiali swoje sprawy, byli odznaczani, przedstawiali życiorysy. A ja na podwórku tego domu w Ostrołęce, gdzie ci ludzie czekali na swoją kolej, żeby przedstawić swoją sprawę - wspominał.
To właśnie te dziecięce spotkania z weteranami powstania styczniowego, z ludźmi, którzy walczyli o wolną Polskę, ukształtowały w nim coś, czego żadne więzienie nie zdołało zniszczyć. -Polska to była świętość. Samo słowo – Polska. To pięcioletnie dziecko, jakim byłem, rozumiało - mówił Lenkiewicz.
„Moja miłość do Ostrołęki jest bezinteresowna"
W 1994 r. Antoni Lenkiewicz opublikował w Zeszytach Naukowych Ostrołęckiego Towarzystwa Naukowego esej zatytułowany „Miasto moich przodków i raj dzieciństwa, co na zawsze zostaje". To jeden z najpiękniejszych tekstów, jakie kiedykolwiek napisano o Ostrołęce - osobisty, głęboki i przeniknięty miłością do miejsca, z którego się wyszło.
Zaczynał go od słów, które wiele mówią o jego charakterze:
„Moja miłość do Ostrołęki jest bezinteresowna. Nie domaga się wzajemności, nie wywołuje zazdrości, nie targa namiętnościami, ale jak każde uczucie wymyka się kontroli racji rozumowych"
Pisał o Narwi, która zachwycała go od dzieciństwa. O tym, że za rzeką były puszczańskie lasy i wyjątkowi ludzie - Kurpie. Jako dwu-, trzyletnie dziecko deklamował: „Kurne chaty, małe łany – Kurpie żyją, jako pany".
Pisał o rodzie Lenkiewiczów. O przodkach, którzy brali udział w Powstaniu Styczniowym, o dziadku Walentym i ojcu, który jako piętnastolatek chwycił za broń w obronie Ostrołęki przed bolszewikami w sierpniu 1920 r.
Dzieciństwo w cieniu historii
Lenkiewicz opisywał swoje ostrołęckie dzieciństwo z niezwykłą precyzją i czułością. Pamiętał atmosferę żydowskich sklepów przed wojną, przejazdy oddziałów 5 pułku ułanów, pierwsze kontakty z doktorem Józefem Psarskim - ostrołęckim lekarzem i działaczem społecznym, który stał się dla niego wzorem. Pamiętał wybuch wojny, ewakuację wozem zaprzężonym w kare konie, powrót do Ostrołęki przez zatłoczone drogi po 17 września 1939 r.
Pisał o latach okupacji - gdy Ostrołęka przemianowana została przez Niemców na Scharfenwiese i włączona do Rzeszy. O tym, jak dzieci bawiły się w wojsko polskie i biły „niemczaki". O Juliuszu Wojtkiewiczu - oficjalnym Volksdeutschu i tłumaczu gestapo, który w rzeczywistości współpracował z AK i uratował życie setkom Polaków, w tym ojcu Lenkiewicza. O wyludnionym mieście ostrzeliwanym przez artylerię rosyjską latem 1944 r., śmierci ogrodnika Nurczyka zabitego przez odłamki pocisku, i o psie, który wysadził minę tuż obok małego Antoniego wracającego do Korczak.
Te obrazy, zapisane z precyzją historyka i czułością dziecka, zostały w nim na całe życie.
Ostrołęka w nim pozostała
Po wojnie rodzina Lenkiewiczów opuściła Ostrołękę i przeniosła się do Pasłęka. Antoni wracał tu tylko na wakacje. Ale miasto nie opuściło jego. Wracał do niego w myślach, w artykułach, w wykładach. Wspominał je do ostatnich lat życia jako „raj dzieciństwa, co na zawsze zostaje" - miejsce, które ukształtowało go raz na zawsze. Ostatnie lata życia spędził we Wrocławiu i tam też spocznie na wieczność.
Odszedł człowiek, który nosił Ostrołękę w sercu przez 91 lat. I który, tak jak jego przodkowie, nigdy nie zrezygnował z obowiązku wobec ojczyzny. Bo jak sam mówił: od takich obowiązków na żadną emeryturę się nie przechodzi.


fot. Jakub Szymczuk/Kancelaria Prezydenta RP

![Nagrody dla nauczycieli w Gminie Olszewo-Borki. Uroczyste obchody Dnia Edukacji Narodowej [ZDJĘCIA]](./luba//dane/pliki/zdjecia/2025/m/561627340_1396260422505714_6059596819653554342_n.jpg)

![Olszewo-Borki: Nagrody wójta dla nauczycieli [ZDJĘCIA]](./luba//dane/pliki/zdjecia/2023/m/393940718_818847210247041_572969669946512161_n.jpg)
1
5
10
11