Spór o dwa hektary ziemi zakończył się jedną z najkrwawszych rodzinnych zbrodni w powojennej historii regionu ostrołęckiego. W gminie Goworowo, jesienią 1954 roku Stefan Dudziec siekierą zamordował pięcioro najbliższych - matkę, brata, siostrę, bratową i trzyletniego bratanka. Sprawa trafiła na łamy ogólnopolskiej prasy, a sąd nie znalazł dla sprawcy żadnych okoliczności łagodzących. Historię tę przytaczamy za gazetami z lat 50., które opisywały zdarzenia z gminy Goworowo.
Bracia poróżnieni o ojcowiznę
Rodzina Dudźców gospodarowała na dwunastohektarowym gospodarstwie w gminie Goworowo - jedne źródła podawały miejscowość Pokrzywnica, inne - Jawory. Po ojcu majątkiem zarządzał najstarszy z braci, Stanisław, wraz z zamieszkałymi tam matką i siostrą Heleną. Najmłodszy z rodzeństwa, 26-letni Stefan, nie pracował jednak na rodzinnej ziemi - razem z żoną i dwojgiem dzieci mieszkał u teściów w sąsiedniej wsi, zarabiając jako krawiec.
To właśnie żona i teściowa Stefana miały nieustannie wypominać mu, że nie posiada własnej ziemi, i namawiać go, by upomniał się o należną mu część ojcowizny - około dwóch hektarów. Rozmowy między braćmi na temat podziału gospodarstwa nie przyniosły jednak porozumienia. Stanisław nie chciał dzielić majątku, oferując bratu jedynie zakup działki w zamian.
Samowolny zasiew i krwawy finał sporu
Wiosną 1954 roku Stefan, namówiony przez rodzinę żony, samowolnie obsadził ziemniakami dwa hektary ojcowskiej ziemi. Starszy brat uznał to za bezprawny zabór i skierował sprawę do sądu. Relacje między braćmi pogorszyły się jeszcze bardziej - Stanisław przestał oddawać Stefanowi plony z części, którą ten obsiał.
Punktem zapalnym stały się wykopki. We wrześniu 1954 roku Stefan wraz z żoną i jej rodziną przyszedł wykopać zasadzone wcześniej ziemniaki. Na polu doszło do kolejnej awantury. Choć ostatecznie mężczyzna zabrał plony do domu teściów, po powrocie chwycił za siekierę i ruszył w stronę rodzinnego gospodarstwa.
Brata nie zastał w domu - spotkał go i zaatakował na zewnątrz, w pobliżu zabudowań, zabijając go razem z matką. Następnie wywołał z domu siostrę Helenę, którą również zabił ciosami siekiery. Na tym jednak nie poprzestał - wszedł do wnętrza domu, gdzie zamordował bratową Genowefę i jej trzyletniego synka Józefa.
W wyniku napadu życie straciło pięć osób z najbliższej rodziny sprawcy: matka Maria, brat Stanisław, siostra Helena, bratowa Genowefa oraz mały Józef.
Obserwacja psychiatryczna i proces
Po zatrzymaniu u Stefana Dudźca zaobserwowano zaburzenia psychiczne, w związku z czym trafił na obserwację do szpitala psychiatrycznego, a następnie na dalszą kurację. Śledztwo i przygotowania do procesu zajęły blisko dwa lata - dopiero wtedy lekarze uznali, że oskarżony jest zdolny stanąć przed sądem.
Rozprawa przed Sądem Wojewódzkim dla województwa warszawskiego wyznaczona została na 29 i 30 maja 1957 roku. W trakcie procesu głos zabrali biegli psychiatrzy, których opinie różniły się co do stanu sprawcy w chwili zbrodni. Dr Uszkiewiczowa i dr Szenbergowa stwierdziły, że Dudziec działał w stanie patologicznej reakcji ze znacznym zawężeniem świadomości. Zgodził się z tym biegły dr Zajączkowski, dodając, że oskarżony jest psychopatą niebezpiecznym dla otoczenia. Inaczej ocenił sprawę dr Handelsmann, który wyraził przypuszczenie, że w chwili popełniania zbrodni Dudziec znajdował się w stanie choroby psychicznej zwanej schizofrenią.
Wyrok: kara śmierci
Mimo rozbieżnych opinii biegłych, sąd nie zdecydował się na zastosowanie wobec Stefana Dudźca nadzwyczajnego złagodzenia kary, skazując go na śmierć. W uzasadnieniu wyroku podkreślono okrucieństwo i bestialstwo, z jakim sprawca zabijał kolejnych członków najbliższej rodziny - w tym trzyletnie dziecko - uznając, że w tej sprawie nie ma żadnych okoliczności łagodzących.
Sprawa, choć dziś niemal zapomniana, w połowie lat pięćdziesiątych była szeroko relacjonowana przez ogólnopolską prasę – pisały o niej między innymi „Życie Warszawy" oraz, za depeszą PAP, „Dziennik Bałtycki". Ponad siedemdziesiąt lat później zbrodnia w gminie Goworowo pozostaje jedną z najbardziej drastycznych spraw kryminalnych w historii regionu ostrołęckiego.
Niestety, powiedzenie "historia lubi się powtarzać" sprawdziło się w tym przypadku i to również w regionie ostrołęckim. W 1974 roku w Pełtach (gm. Myszyniec) dwaj sprawcy wymordowali 6-osobową rodzinę, a motywem również były spory rodzinne, choć nie na tle majątkowym.





![Quad kontra osobówka pod Goworowem. Policja ujawnia przyczynę zdarzenia [ZDJĘCIA]](./luba//dane/pliki/zdjecia/2026/m/275-255430.jpg)
![Pyszne święto w Żabinie. Za nami VII Festiwal Pierogów [ZDJĘCIA, WIDEO]](./luba//dane/pliki/zdjecia/2026/m/pierogi.png)

![„Sprawni Niepełnosprawni” w Żochach. Kolejne spotkanie integracyjne za nami! [ZDJĘCIA]](./luba//dane/pliki/zdjecia/2026/m/sprawni_nie_2026_04.jpeg)

1
20
31