Współcześnie zarobki samorządowców budzą spore zainteresowanie, a wysokość ich wynagrodzeń regularnie sprawdzamy w oświadczeniach majątkowych. Ale pensje włodarzy interesowały mieszkańców także przed laty. Ponad 30 lat temu „Tygodnik Ostrołęcki" w cyklu „Zaglądamy do kieszeni" postanowił sprawdzić, ile zarabiają władze samorządowe w regionie - a my zaglądamy do tego archiwalnego zestawienia.
Zestawienie otwierały zarobki ówczesnego prezydenta Ostrołęki Jędrzeja Nowaka. Jak podawał tygodnik, otrzymywał on miesięcznie 3198,38 zł brutto — od której to kwoty musiał oczywiście odprowadzić podatek.
Na wynagrodzenie prezydenta składało się kilka elementów: wynagrodzenie zasadnicze według 21. kategorii zaszeregowania w wysokości 660 zł, dodatek funkcyjny 542,50 zł, wysługa lat 132 zł oraz dodatek służbowy 1863,88 zł.
W dokumencie znalazły się także pensje pozostałych przedstawicieli władz miasta. Wiceprezydenci Maria Sulbińska i Franciszek Tyszka otrzymywali miesięcznie po 2534 zł. Na ich wynagrodzenie składało się m.in. wynagrodzenie zasadnicze według 20. grupy zaszeregowania (630 zł), dodatek funkcyjny (465 zł), wysługa lat (125 zł) oraz dodatek służbowy (1314 zł).
Jak zaznaczano, prezydent korzystał ze służbowego samochodu, natomiast wiceprezydenci jeździli autami własnymi. Prezydenci nie otrzymywali też dodatku za udział w posiedzeniach zarządu i Rady Miejskiej.
Osobne stawki dotyczyły przewodniczącego Rady Miejskiej. Ryszard Zaborowski otrzymywał 775 zł ryczałtu, wiceprzewodnicząca Maria Skibniewska oraz Irena Nosek - po 425 zł miesięcznie.
Z kolei szeregowi radni otrzymywali wynagrodzenie za udział w posiedzeniach - 31 zł za udział w sesji. Radni zasiadający w dwóch czy trzech komisjach otrzymywali odpowiednio więcej, a radni funkcyjni - czyli np. zastępca przewodniczącego komisji - 45,50 zł. Czterech radnych funkcyjnych, którzy zasiadali w zarządzie miasta, otrzymywało po 62 zł. Jak podsumowywano, radni „zarabiali" miesięcznie w zależności od zaangażowania - od około 100 do 300 złotych.
Wtedy i dziś
Archiwalne zestawienie z „Tygodnika Ostrołęckiego" to ciekawy dokument swoich czasów. Pokazuje nie tylko realia finansowe sprzed ponad trzech dekad, ale i to, że jawność zarobków osób publicznych oraz zainteresowanie nimi wśród mieszkańców to nic nowego. Zmieniły się kwoty, waluta realnie zyskała inną wartość, a same zasady wynagradzania samorządowców przeszły przez lata wiele zmian - niezmienne pozostaje jednak to, że mieszkańcy chcą wiedzieć, ile zarabiają ci, których wybrali.






![Stanowski i Mazurek o sprawie z Ostrołęki. „Jakie to głupie" [WIDEO]](./luba//dane/pliki/zdjecia/2026/m/mru.jpg)


1
10
11