Sąd Najwyższy wstrzymał wykonanie kary pozbawienia wolności wobec siedzącego w więzieniu mężczyzny skazanego prawomocnie za znęcanie się. To dość rzadka decyzja.
Mężczyzna został skazany na rok i sześć miesięcy pozbawienia wolności za znęcanie się popełnione w warunkach recydywy.
Pierwszy wyrok w tej sprawie zapadł w maju 2025 roku w Sądzie Rejonowym w Ostrowi Mazowieckiej. Sprawą zajął się następnie Sąd Okręgowy w Ostrołęce, który w listopadzie ub. r. zmienił orzeczenie sądu pierwszej instancji - nie ingerując jednak w wymiar kary. To właśnie ta zmiana stała się główną osią sporu, który skazany przeniósł aż przed Sąd Najwyższy.
Obrońca wniósł kasację. I wniosek...
Obrońca skazanego zaskarżył wyrok sądu w całości. Domaga się jego uchylenia i przekazania sprawy do ponownego rozpoznania w postępowaniu apelacyjnym. Jednocześnie wniósł o wstrzymanie wykonania kary pozbawienia wolności do czasu rozstrzygnięcia kasacji.
Prokurator postulował oddalenie kasacji jako oczywiście bezzasadnej i odmowę wstrzymania wykonania kary. Sąd Najwyższy spojrzał na sprawę inaczej.
Kasacja oczekuje na wyznaczenie terminu, ale SN rozpoznał już wniosek o wstrzymanie wykonania kary. Zdecydował, że skazany wychodzi na wolność.
Decyzja Sądu Najwyższego
W postanowieniu z 12 maja Sąd Najwyższy zwrócił uwagę na istotną wątpliwość prawną.
Skazany w postępowaniu apelacyjnym był reprezentowany wyłącznie przez swojego obrońcę - żadnej apelacji na jego niekorzyść nie wniosła prokuratura. Mimo to - zdaniem obrony - Sąd Okręgowy w Ostrołęce dokonał ustaleń faktycznych niekorzystnych dla skazanego, co według skarżącego naruszało zakaz pogarszania sytuacji oskarżonego w przypadku gdy odwołanie wniesiono wyłącznie na jego korzyść.
Według argumentacji obrońcy, gdyby sąd odwoławczy nie wkroczył w te ustalenia, doszłoby do „zdekompletowania znamion występku” w zakresie czynu znęcania się popełnionego na szkodę jednej z dwóch pokrzywdzonych osób.
Sąd Najwyższy uznał, że argument jest poważny i wymaga uważnego zbadania. W uzasadnieniu postanowienia stwierdzono wprost, że „uwzględnienie kasacji jawi się jako prawdopodobne w stopniu wyższym niż przeciętny”.
To formuła, która w praktyce sądowej oznacza bardzo wiele. Sąd Najwyższy zasygnalizował, że dostrzega realną szansę, iż w sprawie zapadnie inne rozstrzygnięcie niż oddalenie kasacji. Choć - jak wskazano w uzasadnieniu - uniewinnienie nie jest prognozowane, możliwa jest korekta wyroku polegająca na ograniczeniu liczby pokrzywdzonych. A to z kolei może rzutować na wymiar kary.
Ważnym argumentem był upływ czasu. Skazany odbył już znaczną część kary. Jej koniec przypada na 19 października 2026 roku. Sąd Najwyższy zauważył, że gdyby nie wstrzymał wykonania wyroku, skazany mógłby odbyć całą karę zanim w ogóle dojdzie do rozpoznania kasacji. A wtedy ewentualne korzystne dla niego rozstrzygnięcie nie miałoby już praktycznego znaczenia.
Sąd Najwyższy zwrócił też uwagę na pewien formalny mankament wniosku obrońcy - brak jego uzasadnienia. Mimo to uznał, że całokształt okoliczności przemawia za uwzględnieniem postulatu obrony.








1
4
18
28