Mija blisko rok od skierowania do sądu aktu oskarżenia przeciwko lekarzowi ginekologowi z ostrołęckiego szpitala. Sprawa jest niezwykle poważna - dotyczy śmierci noworodka po porodzie. Mimo upływu takiego czasu, proces sądowy wciąż się nie rozpoczął.
Sprawa, którą zajmuje się Prokuratura Regionalna w Białymstoku, sięga 2022 roku. Akt oskarżenia w tej sprawie został skierowany do Sądu Rejonowego w Ostrołęce 30 maja 2025 roku. Mija więc niemal rok, a proces - jak dowiedziała się eOstrołęka - wciąż nie ruszył.
Dramat z 2022 roku. Lekarz nie przyznał się do winy
- W dniu 30 maja 2025 r. prokurator Prokuratury Regionalnej w Białymstoku skierował do Sądu Rejonowego w Ostrołęce akt oskarżenia przeciwko lekarzowi ze specjalizacją z ginekologii i położnictwa miejscowego szpitala, o czyn z art. 160 § 2 i 3 k.k. — informuje prokurator Zbigniew Szpiczko z Prokuratury Regionalnej w Białymstoku.
Zarzut jest poważny. Według prokuratury lekarz „w sierpniu 2022 r. jako lekarz prowadzący pacjentkę na oddziale położniczo-ginekologicznym, na którym ciążyły obowiązki diagnostyczno-lecznicze i sprawowanie opieki nad pacjentką na podstawie skierowania wystawionego w sierpniu 2022 r., w którym jako rozpoznanie wpisano m.in. stan po dwóch cięciach cesarskich, obserwacja w kierunku nadciśnienia tętniczego, tj. w stanie ciąży wysokiego ryzyka, nieumyślnie naraził na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub uszkodzenia ciała dziecko pacjentki”.
W komunikacie prokuratura szczegółowo opisywała, w jakim stanie była pacjentka, gdy trafiła do szpitala - i co działo się podczas jej pobytu na oddziale.
— Pomimo stwierdzonego u pacjentki w dacie przyjęcia na izbie przyjęć m.in. wysokiego ciśnienia tętniczego, tętna i ciepłoty ciała, nieregularnej czynności skurczowej macicy, bólu głowy i złego samopoczucia w wywiadzie, rozwarcia na wielkość opuszki palca w badaniu położniczym, zapisów w karcie zdrowia dziecka od maja 2022 r. do lipca 2022 r. o zagrażającym porodzie przedwczesnym oraz zakończeniu w 2017 r. i 2020 r. dwóch ciąż cesarskim cięciem, w tym ostatniej w 37 tygodniu i 5 dniu, nie skierował pacjentki do rozwiązania ciąży cesarskim cięciem i nie podjął we właściwym czasie decyzji o rozwiązaniu ciąży cesarskim cięciem podczas jej pobytu na oddziale — wyjaśnia rzecznik prokuratury, dodając:
W tym czasie u pacjentki stwierdzono okresowe wzrosty ciśnienia tętniczego, nieregularne skurcze macicy, co doprowadziło do ujawnienia w zapisie KTG (badanie pozwalające na monitorowanie m.in. czynności serca płodu) co najmniej dwóch deceleracji (zmniejszenie częstości skurczów serca płodu). W efekcie tego doszło do urodzenia dziecka poprzez cesarskie cięcie w stanie ciężkiej zamartwicy wewnątrzmacicznej, z niewydolnością oddechową i krążeniową, skutkujące jego zgonem na oddziale intensywnej terapii z powodu ciężkiego przewlekłego niedotlenienia wewnątrzmacicznego.
Oskarżony ginekolog odrzuca zarzuty prokuratury. - Oskarżony lekarz nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu i odmówił złożenia wyjaśnień - informuje prokurator Zbigniew Szpiczko.
"Uzyskany materiał dowodowy, w tym zeznania świadków, opinie biegłych i analiza dokumentacji medycznej doprowadziły do wniosku, że lekarz popełnił czyn z art. 160 § 2 i 3 k.k. Ciążył na nim obowiązek działań zmierzających do obniżenia stopnia niebezpieczeństwa, na które narażona była pacjentka zgłaszając się do oddziału położniczo-ginekologicznego. Pomimo wskazań medycznych nie podjął decyzji o przeprowadzeniu we właściwym czasie cesarskiego cięcia, aby zapewnić urodzenie zdrowego dziecka" - podkreśla prokurator.
Co dalej?
Mimo skierowania aktu oskarżenia w maju 2025 roku, przewód sądowy wciąż nie został rozpoczęty, a sprawa czeka na rozpoznanie.
Dla pokrzywdzonych oczekiwanie na proces niewątpliwie oznacza przedłużanie traumy i odraczanie chwili, w której sprawa może zostać prawomocnie zamknięta. W przypadku oskarżonego lekarza obowiązuje natomiast zasada domniemania niewinności - do czasu wydania prawomocnego wyroku sądu pozostaje on osobą niewinną w świetle prawa.








1
4
18