Pośpiech na lotnisko nigdy nie jest usprawiedliwieniem dla narażania życia innych uczestników ruchu. Przekonał się o tym 29-letni kierowca Mercedesa, którego brawurową jazdę przerwali policjanci z ostrowskiej grupy SPEED. Mężczyzna pędził trasą S8 z prędkością, która nie dawała mu żadnych szans na reakcję w sytuacji awaryjnej.
Do zdarzenia doszło w czwartek, 5 marca, na obwodnicy Ostrowi Mazowieckiej. Patrolujący trasę S8 funkcjonariusze zauważyli luksusowe auto jadące w stronę Warszawy z ogromną prędkością. Wideorejestrator wskazał aż 205 km/h – to o 85 km/h więcej niż pozwalają przepisy na drodze ekspresowej.
Sam nadmiar prędkości to nie wszystko. Kierowca wykazywał się wyjątkową agresją drogową. "Mrugał" światłami drogowymi, zmuszając innych kierujących do natychmiastowego zjeżdżania na bok i ustępowania mu miejsca.
"Nie widzę w tym nic złego"
Podczas kontroli drogowej 29-letni mieszkaniec województwa podlaskiego zachowywał zaskakujący spokój. Swoje zachowanie tłumaczył koniecznością dotarcia na lotnisko na czas. Co najbardziej uderzające, mężczyzna oświadczył mundurowym, że w swoim stylu jazdy nie widzi nic niewłaściwego.
Policjanci szybko ustalili, że to nie pierwszy raz, kiedy zatrzymany drastycznie łamie przepisy. Jako że działał w warunkach recydywy, konsekwencje finansowe okazały się wyjątkowo dotkliwe.
Wysoka cena brawury
Finał podniebnej podróży, która zakończyła się na poboczu S8, to:
5 000 zł mandatu za przekroczenie prędkości (stawka podwojona przez recydywę),
15 punktów karnych za prędkość,
200 zł i 4 punkty karne za niewłaściwe używanie świateł drogowych.
Łącznie konto kierowcy zasiliło aż 19 punktów karnych, co dla wielu kierowców oznacza pożegnanie się z prawem jazdy przy kolejnym, nawet drobnym wykroczeniu. Policja przypomina: nadmierna prędkość to wciąż główna przyczyna najtragiczniejszych wypadków na polskich drogach.


fot. eOstroleka.pl




1
2
9
18