Czy w Ostrołęce można jeździć ciężarówką po chodniku i przejściu dla pieszych, tłumacząc się "zgodą urzędnika"? Do naszej redakcji zgłosił się zaniepokojony Czytelnik, który był świadkiem niebezpiecznej sytuacji na ulicy Filochowskiego "Sana". Mężczyzna twierdzi, że kierowca pojazdu Iveco, który zablokował przejście, powoływał się na specjalne przywileje. Zapytaliśmy w Urzędzie Miasta, czy takie zgody faktycznie istnieją.
Do zdarzenia doszło tuż przed świętami Bożego Narodzenia, w rejonie skrzyżowania z ul. Filochowskiego. Sytuacja zbulwersowała naszego Czytelnika nie tylko ze względu na utrudnienia w ruchu pieszym, ale przede wszystkim z powodu potencjalnego zagrożenia bezpieczeństwa i tłumaczeń kierowcy.
Rajd po pasach i chodniku
Według relacji świadka, kierowca samochodu dostawczego marki Iveco, chcąc dostać się w konkretne miejsce, potraktował infrastrukturę dla pieszych jak zwykłą jezdnię.
„W rejonie skrzyżowania z ul. Filochowskiego, zauważyłem pojazd marki Iveco, który stał na chodniku całkowicie go blokując, a żeby tam się dostać, musiał wcześniej wjechać wzdłuż po przejściu dla pieszych i po chodniku. W tym czasie nie były prowadzone żadne prace, które uzasadniałyby taką obecność pojazdu.”
– relacjonuje w liście do redakcji nasz Czytelnik.
Co więcej, teren nie został wygrodzony, a piesi musieli radzić sobie sami, wchodząc na jezdnię lub trawnik.
„Teren nie został w żaden sposób zabezpieczony, a pieszym nie wyznaczono alternatywnej drogi. Samochód co prawda miał włączone żółte sygnały błyskowe, lecz w mojej ocenie było to nadużycie, gdyż pojazd nie wykonywał prac remontowych ani porządkowych, a samo włączenie świateł nie uprawnia do niestosowania się do przepisów.”
– dodaje zgłaszający, zwracając również uwagę na ryzyko zniszczenia nawierzchni chodnika.
Tajemnicze „pozwolenie od Urzędu”
Najciekawszy wątek sprawy pojawił się w momencie, gdy świadek postanowił zwrócić uwagę kierowcy. Ten, zamiast przeprosić lub odjechać, stwierdził, że posiada „pozwolenie na jazdę po chodniku wydane przez Miasto Ostrołękę”. Padło nawet konkretne nazwisko urzędnika, który rzekomo taką zgodę wydał.
„Informacja ta była dla mnie niezwykle zaskakująca, ponieważ – zgodnie z moją wiedzą – organ samorządowy nie ma kompetencji do wydawania zgód na niestosowanie się do ogólnych przepisów ustawy Prawo o ruchu drogowym. Uważam, że sprawa wymaga nagłośnienia, gdyż zasłanianie się rzekomymi „zgodami urzędu" przy rażącym łamaniu przepisów (...) jest niedopuszczalne”.
– podkreśla Czytelnik.
Ratusz wyjaśnia: To prace przy monitoringu, ale zasad trzeba przestrzegać
Zwróciliśmy się z prośbą o wyjaśnienie całej sytuacji do Urzędu Miasta w Ostrołęce. Czy urzędnicy faktycznie pozwalają na łamanie przepisów drogowych?
Katarzyna Ogniewska z ostrołęckiego Ratusza potwierdziła, że 23 grudnia 2025 r. w tym rejonie faktycznie prowadzone były prace na zlecenie miasta. Chodziło o rozbudowę miejskiego systemu monitoringu.
„Prace te miały charakter krótkotrwały i obejmowały czynności logistyczne związane z przemieszczaniem oraz zabezpieczeniem elementów wyposażenia technicznego niezbędnych do dalszego etapu robót. Zatrzymanie pojazdu w obrębie chodnika miało charakter incydentalny.”
– wyjaśnia Katarzyna Ogniewska.
Urzędniczka stanowczo jednak zaprzecza, jakoby wykonawca miał „wolną rękę” na stwarzanie zagrożenia. Miasto przypomina, że nawet podczas prac, wykonawcę obowiązują ścisłe reguły:
- Sygnalizacja: Pojazd musi mieć włączony żółty sygnał błyskowy.
- Miejsce dla pieszych: Wykonawca ma obowiązek zostawić co najmniej 1 metr szerokości chodnika dla przechodniów.
- Bezpieczeństwo: Jazda po chodniku jest dopuszczalna tylko wtedy, gdy jest to absolutnie niezbędne do realizacji prac, przy zachowaniu szczególnej ostrożności.
Wykonawca został pouczony
Urząd Miasta przyznał rację Czytelnikowi w kwestii standardów bezpieczeństwa. Wjazd ciężkim sprzętem na chodnik nie może odbywać się kosztem bezpieczeństwa mieszkańców.
„Po otrzymaniu informacji o zdarzeniu wykonawca został pouczony o obowiązku bezwzględnego przestrzegania powyższych zasad, w szczególności w zakresie zapewnienia bezpieczeństwa pieszych oraz właściwego zabezpieczenia terenu robót.”
– informuje Katarzyna Ogniewska.
Urzędnicy podkreślają również, że wykonawca ponosi pełną odpowiedzialność finansową za ewentualne zniszczenia chodnika czy zieleni.
„Bezpieczeństwo pieszych jest dla nas priorytetem. Dziękujemy Czytelnikowi za czujność i obywatelską postawę – takie sygnały pozwalają nam skuteczniej nadzorować prace prowadzone w przestrzeni miejskiej.”
– podsumowuje przedstawicielka Ratusza.
Widzisz podobne zdarzenie w swojej okolicy? Zrób zdjęcie i wyślij do nas! Interweniujemy w sprawach ważnych dla mieszkańców.


fot. Czytelnik


![Interwencja Czytelnika: Zniszczone lustro utrudnia życie kierowcom w Ostrołęce [ZDJĘCIA]](./luba//dane/pliki/zdjecia/2024/m/zniszczone_lustro_wesola.jpg)

1
2
7
9