Smutne wieści z gminy Kadzidło. Ranny łoś, który od kilku dni budził niepokój i współczucie mieszkańców Dylewa i okolic, nie żyje. Po dramatycznej akcji ratunkowej w minioną sobotę, służby podjęły trudną decyzję.
Przez ostatnie dni oczy mieszkańców regionu zwrócone były na błąkającego się w rejonie Dylewa łosia. Zwierzę było widocznie ranne, co zgłaszano odpowiednim służbom. Sytuacja stała się na tyle poważna, że wystosowano nawet apel do lokalnej społeczności o zachowanie szczególnej ostrożności. Ranny, cierpiący i zestresowany osobnik mógł w każdej chwili stać się agresywny i zaatakować ludzi znajdujących się w jego pobliżu.
Przełom w sprawie nastąpił w minioną sobotę, kiedy to osłabiony łoś wpadł do stawu na jednym z pastwisk dla bydła w Dylewie. Zwierzę, ze względu na odniesione wcześniej obrażenia oraz wycieńczenie, nie było w stanie o własnych siłach wydostać się na brzeg. Na miejscu natychmiast pojawiły się służby ratunkowe.
W akcji uczestniczyli strażacy z jednostki OSP Dylewo, przedstawiciel Zarządzania Kryzysowego Urzędu Gminy w Kadzidle oraz doświadczony myśliwy.
Mimo podjętej próby interwencji, stan zdrowia łosia okazał się krytyczny. Po przeprowadzeniu konsultacji na miejscu oraz obserwacji zachowania i kondycji fizycznej zwierzęcia, specjaliści uznali, że nie ma szans na jego uratowanie, a dalsze pozostawienie go w tym stanie oznaczałoby jedynie przedłużanie cierpienia.
Podjęto ostateczną i najtrudniejszą decyzję o odstrzeleniu rannego łosia. Służby podkreślają, że w takich przypadkach priorytetem jest zarówno skrócenie cierpienia zwierzęcia, jak i zapewnienie bezpieczeństwa okolicznym mieszkańcom.


fot. OSP Dylewo/facebook.pl/Otwarte Wrota

1
2
9
30