Poznał w internecie atrakcyjną kobietę, wysłał jej swoje intymne zdjęcia, a chwilę później usłyszał żądanie pieniędzy. Do takiej sytuacji doszło na początku lipca w Ostrołęce, gdzie młody mężczyzna zgłosił się na policję, informując o szantażu. To przykład coraz powszechniejszego i niebezpiecznego zjawiska, które w ostatnich latach zebrało w regionie żniwo kilkunastu spraw. Wyjaśniamy, jak działa ten mechanizm i jak nie dać się złapać w pułapkę.
Znajomość, która okazała się pułapką
6 lipca do Komendy Miejskiej Policji w Ostrołęce zgłosił się młody mężczyzna, który zawiadomił o szantażu ze strony nowo poznanej osoby w internecie. Z jego relacji wynikało, że za pośrednictwem popularnego portalu społecznościowego nawiązał kontakt z atrakcyjną kobietą.
W trakcie prowadzonej korespondencji nieznajoma zdobyła jego zaufanie do tego stopnia, że zdecydował się wysłać jej swoje intymne zdjęcia. Niedługo później sytuacja diametralnie się zmieniła. Kobieta zaczęła żądać pieniędzy, grożąc, że w przypadku odmowy opublikuje otrzymane materiały oraz prześle je rodzinie i znajomym pokrzywdzonego.
To klasyczny przykład zjawiska określanego mianem „sextortion" — czyli szantażu na tle seksualnym, w którym narzędziem nacisku stają się intymne zdjęcia lub nagrania ofiary.
Jak działa ten mechanizm
Schemat działania oszustów jest zwykle bardzo podobny i przemyślany w każdym szczególe. Wszystko zaczyna się od nawiązania kontaktu — najczęściej za pośrednictwem portali społecznościowych, komunikatorów lub aplikacji randkowych. Po drugiej stronie ekranu pojawia się osoba wyjątkowo atrakcyjna, sympatyczna i błyskawicznie okazująca zainteresowanie.
To jednak tylko przynęta. W rzeczywistości zdjęcia profilowe takich „adoratorek" czy „adoratorów" są najczęściej skradzione z innych kont lub pochodzą z internetu, a prawdziwa tożsamość rozmówcy jest zupełnie inna, niż sugeruje profil.
Kolejnym etapem jest budowanie zaufania i zażyłości. Rozmowy szybko nabierają intymnego charakteru, a manipulator umiejętnie skłania ofiarę do przesłania rozbierających zdjęć lub nagrań — często sam, dla uwiarygodnienia, wysyła najpierw jakieś materiały (również pozyskane nielegalnie).
Gdy tylko kompromitujące treści trafią w ręce szantażysty, maska opada. Zaczyna się faza żądań: oszust domaga się pieniędzy — zwykle przelewu, doładowania lub kryptowaluty — grożąc, że w przeciwnym razie roześle materiały do rodziny, znajomych, współpracowników albo opublikuje je w sieci. Presja jest ogromna, a ofiara, sparaliżowana strachem i wstydem, często ulega.
Dlaczego to takie groźne
Najczęściej ofiarą takich oszustów padają bardzo młodzi ludzie. Nie potrafią oni jeszcze rozpoznać zagrożenia i dość szybko ulegają emocjom — a te w takich sytuacjach bywają najgorszym doradcą. Poczucie zauroczenia, chęć zaimponowania i naiwna wiara w szczerość drugiej strony sprawiają, że młode osoby tracą czujność.
Problemem jest również to, że szantażyści działają w sposób utrudniający ich wykrycie. Najczęściej zabezpieczają się tak, by trudno było ich rozszyfrować — korzystają z fałszywych kont, anonimowych metod płatności i działają często z zagranicy. To sprawia, że ich namierzenie bywa bardzo trudne.
Skalę zjawiska dobrze obrazuje jego ukryty charakter. Wiele osób najprawdopodobniej w ogóle nie zgłasza sprawy, lecz po cichu próbuje wpłacać szantażystom pieniądze — byle tylko kompromitujące zdjęcia i nagrania nie ujrzały światła dziennego. To jednak błąd: zapłacenie okupu niemal nigdy nie kończy sprawy, a wręcz przeciwnie — utwierdza przestępcę w przekonaniu, że ofiara jest „bezpieczna" i można żądać kolejnych kwot.
Że nie jest to problem marginalny, pokazują dane ostrołęckiej policji. W ostatnich dwóch latach funkcjonariusze z Ostrołęki prowadzili aż 11 spraw dotyczących seks-szantażu. Wykryto przy tym sprawców dwóch przestępstw — co dobrze pokazuje, jak trudne w wykryciu bywają tego typu czyny, gdy przestępcy skutecznie ukrywają swoją tożsamość.
Apel policji
Policja apeluje o rozwagę przy zawieraniu internetowych znajomości. „Apelujemy o zachowanie szczególnej ostrożności podczas zawierania internetowych znajomości. Pamiętajmy, że nigdy nie mamy pewności, kto naprawdę znajduje się po drugiej stronie ekranu. Oszuści bardzo często podszywają się pod atrakcyjne osoby, aby zdobyć zaufanie swoich ofiar, a następnie wykorzystać je do szantażu i wyłudzenia pieniędzy" — mówi nadkom. Tomasz Żerański z KMP w Ostrołęce.
Jak podkreśla rzecznik, kluczowa jest ostrożność w kontaktach z osobami poznanymi w sieci. „Przypominamy: nigdy nie wysyłajmy nikomu swoich intymnych zdjęć ani nagrań, nie ulegajmy presji osób poznanych wyłącznie w internecie. Rozsądek i ograniczone zaufanie w sieci mogą uchronić nas przed utratą pieniędzy, stresem oraz poważnymi konsekwencjami związanymi z ujawnieniem prywatnych materiałów" — dodaje.
Co robić, gdy padniemy ofiarą?
Na koniec najważniejsze — jak się zachować, gdy już dojdzie do szantażu. Przede wszystkim nie należy płacić i nie ulegać presji, bo to zwykle prowadzi do kolejnych żądań. Nie warto też kasować korespondencji — przeciwnie, należy zabezpieczyć wszelkie dowody: zrzuty ekranu rozmów, nazwy profili, numery kont, na które oszust każe przelewać pieniądze.
Kolejny krok to jak najszybsze zgłoszenie sprawy na policję. Wstyd i strach są zrozumiałe, ale to właśnie one są sprzymierzeńcami przestępcy — im szybciej ofiara zareaguje i poprosi o pomoc, tym większa szansa na zatrzymanie procederu. Warto pamiętać, że osoba szantażowana jest pokrzywdzonym, a nie sprawcą — nie ma więc powodów do obwiniania się.



fot. pexels
![Strażacy z OSP Ostrołęka ratują życie także bez syren. Podsumowali pierwsze półrocze [ZDJĘCIA]](./luba//dane/pliki/zdjecia/2026/m/osp-1.png)

![Matura 2026. Znamy wyniki z Ostrołęki i powiatu ostrołęckiego! [RANKING]](./luba//dane/pliki/zdjecia/2026/m/pxl_20260504_063532214.jpg)

1
14
16
23