eOstroleka.pl
Region,

Skrywał przed nią mroczną tajemnicę. Zapłaciła za to najwyższą cenę

REKLAMA
zdjecie 139
zdjecie 139
REKLAMA
Posłuchaj

Monika pochodziła z okolic Ostrowi Mazowieckiej. Kiedy poznała Artura, nie wiedziała, że mężczyzna skrywa mroczną tajemnicę.To jedna z najbardziej wstrząsających spraw ostatnich lat. 

Historia tej tragicznej relacji rozpoczęła się w maju 2018 roku. Monika K., samotnie wychowująca po rozstaniu z mężem trzyletniego synka, poznała Artura K. na jednym z portali społecznościowych. Nie wiedziała, że mężczyzna w tym czasie odbywa karę więzienia za wcześniejsze zabójstwo - swojej ówczesnej dziewczyny, 20-letniej Renaty, którą zamordował w 2004 roku i za co otrzymał wyrok 15 lat pozbawienia wolności.

Artur K. nie mówił kobiecie prawdy o swojej przeszłości. Twierdził, że jest blacharzem samochodowym prowadzącym zwyczajne życie. Para szybko się zaręczyła i planowała ślub na wrzesień 2018 roku. Ich relacja mogła rozwijać się także w realnym świecie, ponieważ mężczyzna niemal sto razy był wypuszczany z zakładu karnego na przepustki.

Feralny dzień

8 września 2018 roku Artur K. opuścił półotwarty zakład karny na kolejną przepustkę. Tego dnia wziął udział w biegu koło Piaseczna, gdzie zrobiono mu ostatnie zdjęcie przed tragedią. Po zawodach sportowych udał się jednak do mieszkania swojej narzeczonej przy ulicy Nowowiejskiej w Warszawie.

Jak ustaliła prokuratura, mężczyzna gołymi rękami zaczął dusić 35-letnią Monikę. Gdy kobieta straciła przytomność, włożył jej do ust ręcznik. Pozbawił życia również trzyletniego Oskarka, wciskając mu do gardła ścierkę.

Po zabójstwie Artur K. opuścił mieszkanie, jakby nic się nie stało. Poszedł na pizzę, wałęsał się po Dworcu Centralnym i nad Wisłą. Na moście Poniatowskiego rozebrał swój telefon, złamał kartę SIM i wrzucił wszystko do rzeki, podobnie jak klucze od mieszkania ofiary. Później wsiadł do autobusu w kierunku stadionu Legii, gdzie przez kilka godzin spacerował po pobliskim parku. W nocy sam zgłosił się na policji przy ulicy Wilczej i przyznał się do popełnienia morderstwa.

"Szatan kazał mi zabić"

Podczas procesu przed Sądem Okręgowym w Warszawie Artur K. składał zaskakujące wyjaśnienia dotyczące swoich motywów.

- Miałem wizję, że zabijam Monikę. Pamiętam, że wtedy czułem się lepiej, byłem spokojniejszy. Myśl o tym, że to zrobię dawała mi jakiś spokój – mówił oskarżony przed sądem.

Tłumaczył również, że poszukiwał Boga i nawrócił się podczas pobytu w więzieniu, ale ostatecznie to "szatan kazał mu zabić". Ze względu na charakter tych wyjaśnień, mężczyzna został poddany obserwacjom psychiatrycznym.

Sąd skazał Artura K. na karę dożywotniego pozbawienia wolności, zgodnie z wnioskiem prokuratury. Prokurator w mowie końcowej podkreślał, że oskarżony dostał już wcześniej drugą szansę, której nie wykorzystał. Sąd zdecydował jednocześnie, że Artur K. będzie mógł ubiegać się o warunkowe zwolnienie dopiero po 40 latach odbywania kary - jeżeli dożyje, będzie miał wówczas 81 lat.

Monika i jej synek Oskarek zostali pochowani na cmentarzu w Prostyni. Na pogrzeb przyszły tłumy mieszkańców, poruszonych tragedią, jaka spotkała młodą kobietę i jej dziecko.

Sprawa wywołała także dyskusję na temat systemu przepustek dla osób odbywających kary za najcięższe przestępstwa. Rodzina ofiar wielokrotnie podkreślała w mediach, że mężczyzna, który wcześniej dopuścił się zabójstwa, nigdy nie powinien był otrzymać możliwości tak częstego opuszczania zakładu karnego.

Wasze opinie

STOP HEJT. Twoje zdanie jest ważne, ale nie może ranić innych.
Zastanów się, zanim dodasz komentarz
Zaloguj się, by komentować

Brak Waszych opinii do tego artykułu, bądź pierwszy.

zdjecie 139
Kalendarz imprez
lipiec 2026
PnWtŚrCzPtSoNd
 29  30 dk1 dk2 dk3 dk4 dk5
 6 dk7 dk8 dk9 dk10 dk11 dk12
 13 dk14 dk15 dk16 dk17 dk18 dk19
dk20 dk21 dk22 dk23 dk24 dk25 dk26
 27  28 dk29  30 dk31  1  2
×