W ostatnim czasie informowaliśmy o tym, że w Sądzie Apelacyjnym w Warszawie nie ma komu sądzić oskarżonych w sprawie uprowadzenia 21-letniej kobiety z powiatu ostrołęckiego. Sąd odwoławczy po prawie trzech latach (!) i wielu wyłączeniach sędziów uznał, że nie zdoła zebrać składu orzekającego i chce, by Sąd Najwyższy wyznaczył do rozpoznania sprawy inny sąd równorzędny. Ale sprawa ma też jeszcze jeden bulwersujący wymiar - dotyczący ponoszonych w sprawie kosztów.
30 maja 2005 r. około godz. 18:00 na parkingu przy ul. Domaniewskiej w Warszawie 21-letnia Ewelina została wciągnięta do Forda Transita, który zaparkowany był obok BMW na tablicach zaczynających się od WOS, który należał do pokrzywdzonej. Tego samego dnia biały bus, do którego wciągnięto dziewczynę, został spalony w pobliżu Wału Miedzeszyńskiego. Porywacze żądali okupu i choć otrzymali 567,5 tys. euro, dziewczyna przepadła bez śladu. Do dziś uznawana jest za nieznaną z miejsca pobytu.

"Obcinacze palców" skazani. Zapadł wyrok w sprawie porwania Eweliny Bałdygi z Łysych
Zapadł wyrok w sprawie gangu "obcinaczy palców" - zorganizowanej grupy przestępczej, która porywała ludzi dla okupu, siejąc postrach przed kilkunastoma laty. Ofiarą gangsterów padła także Ewelina…
Sprawę wielokrotnie opisywaliśmy w eOstrołęce, a w ostatnich dniach wracamy do niej za sprawą kuriozalnych okoliczności związanych z procesem apelacyjnym.
Za uprowadzenie Eweliny w 2022 roku Sąd Okręgowy w Warszawie skazał Grzegorza K. "Ojca" i Tomasza R. "Pikusa" na karę 10 lat więzienia - obaj byli sądzeni też za inne przestępstwa i usłyszeli wyroki łączne 15 lat pozbawienia wolności. Wątek uprowadzenia 21-latki był tylko jednym z wielu w tym procesie. „Obcinacze palców” odpowiadali też za serię innych brutalnych porwań czy zabójstw. Wyrok ten był i jest jednak nieprawomocny. Szczegóły uzasadnienia przeczytasz poniżej:

Porwanie Eweliny z Łysych. Szokujące ustalenia sądu: Nieprzypadkowy cel „obcinaczy palców”
Proces dotyczący bezwzględnej grupy przestępczej „obcinaczy palców”, którzy kilkanaście lat temu uprowadzali dla okupu osoby z bogatych rodzin, będzie miał swoją kolejną odsłonę. Składane są apelacje…
W sierpniu 2023 r. sprawa trafiła do Sądu Apelacyjnego w Warszawie, a ten po blisko trzech latach wyłączania od rozpoznania sprawy kolejnych sędziów, uznał ostatnio, że nie ma już komu sądzić oskarżonych, więc prosi Sąd Najwyższy o przekazanie sprawy do rozpoznania innemu sądowi równorzędnemu.
Sołtys, który został gangsterem
Kluczową postacią w wątku uprowadzenia Eweliny jest Grzegorz K., ps. "Ojciec". W lipcu skończy 59 lat. Jego inna ksywa to „Sołtys” i nie jest ona przypadkowa. Na początku XXI wieku wybrano go bowiem na… sołtysa wsi, w której się urodził - w powiecie węgrowskim na Mazowszu. Mieszkańcy zachwyceni byli takim gospodarzem. Chwalili go, że jest „swój” i doskonale ściąga podatki. By mógł przewodzić wsi, zmieniono nawet statut sołectwa, tak by sołtysem mogła być także osoba wcześniej karana.
W śledztwie i procesie "obcinaczy palców", w wątku dotyczącym uprowadzenia 21-latki z gminy Łyse, to właśnie "Ojciec" vel "Sołtys" miał złożyć kluczowe zeznania. Jednak, jak stwierdził sąd w uzasadnieniu wyroku pierwszej instancji, wie on zdecydowanie więcej niż powiedział:
"Niejako dawkuje znane mu informacje [...] Bez wątpienia posiada szerszą wiedzę w tym zakresie, aniżeli zdecydował się przedstawić w toku całego postępowania [...] Nie sposób nie zauważyć, że to co przekazał oskarżony K. organom ścigania to jedynie część prawdy o tym uprowadzeniu”.
„Sołtysa” wożą inaczej - a to kosztuje
W procesie gangu „obcinaczy palców”, którego jednym z wątków było porwanie młodej Kurpianki, na ławie oskarżonych zasiadło łącznie trzynastu oskarżonych. Trzem oskarżonym z Wojciechem S. „Wojtasem” vel „Kierownikiem” na czele wymierzono kary dożywocia, jednemu - 25 lat; czterem - 15 lat; jednemu - 12 lat; zapadły też wyroki 7,5 roku; 7 lat; 4 lat i 3,5 roku więzienia.
Zapytaliśmy w sądzie, jakie były koszty procesu. Jak się okazało Sąd Okręgowy nie określił jeszcze kosztów postępowania. - Orzeczenie uzupełniające w sprawie kosztów może zostać wydane w późniejszym terminie, po wydaniu wyroku - mówi sędzia Anna Ptaszek, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Warszawie.
Wiadomo jednak, ile kosztowało doprowadzanie na rozprawy „Sołtysa”. Ze 110 terminów rozpraw, zrezygnował z doprowadzenia na 7. Na pozostałych był obecny - dowożony specjalistycznym transportem. Przed sądem nie stawał, a… leżał. Z relacji wp.pl z jednej z rozpraw wynika, że sądowi tłumaczył, iż „z powodów zdrowotnych nie jest w stanie przebywać w pozycji siedzącej dłużej niż 20 minut”. Media informowały o jego chorobie kręgosłupa - dlatego przyjeżdżał na szpitalnym łóżku.
- Do chwili obecnej wydatkowaliśmy na transport specjalistyczny Grzegorza K. na rozprawy w sprawie kwotę 76 468 zł na podstawie dotychczas przedstawionych Sądowi rachunków - mówi nam sędzia Ptaszek.
Minęło ponad dwadzieścia lat od dramatu wielu rodzin, a sprawcy brutalnych przestępstw, w tym uprowadzenia 21-latki, wciąż nie zostali prawomocnie skazani. To najdroższa i nieprzeliczalna na pieniądze cena, jaką przyszło zapłacić za działania tej grupy przestępczej. Czy nadchodząca decyzja Sądu Najwyższego w końcu coś zmieni?









1
4
15
18