Właściciel nieruchomości z Mazowsza przegrał w Sądzie Najwyższym próbę podważenia wyroku, który nakazał mu tolerować przejazd przez jego działkę. Sprawa trafiła do Warszawy prosto z Ostrołęki.
Sąd Najwyższy w postanowieniu odmówił przyjęcia do rozpoznania skargi kasacyjnej uczestnika postępowania - właściciela nieruchomości obciążonej służebnością drogi koniecznej w jednej z mazowieckich miejscowości.
Skąd wzięła się sprawa? Co zarzucał skarżący?
Spór sięga kilku lat wstecz. Sąd Rejonowy w Pułtusku w maju 2022 r. ustanowił służebność drogi koniecznej na nieruchomości skarżącego na rzecz właściciela sąsiedniej działki. Za ustanowienie służebności zasądzono wynagrodzenie w kwocie 700 zł. Skarżący odwołał się, a sprawa trafiła do Sądu Okręgowego w Ostrołęce.
To właśnie ostrołęcki sąd wydał w maju 2024 r. orzeczenie, które stało się bezpośrednim przedmiotem skargi kasacyjnej do Sądu Najwyższego. Sąd Okręgowy utrzymał co do zasady rozstrzygnięcie pułtuskiego sądu, podwyższając jedynie wynagrodzenie dla skarżącego - z 700 zł do 1 070,84 zł.
Skarżący twierdził, że sąd naruszył artykuł Kodeksu cywilnego, który nakazuje wytyczać drogę konieczną z jak najmniejszym obciążeniem dla nieruchomości, przez którą przebiega. Zdaniem skarżącego sąd powinien był wybrać alternatywny wariant przebiegu drogi - przez inną działkę - bo wybrany przebieg nieproporcjonalnie go obciąża.
Dlaczego Sąd Najwyższy nie przejął sprawy?
Sąd Najwyższy wskazał, że skarga kasacyjna jest nadzwyczajnym środkiem zaskarżenia - nie służy do ponownego rozpatrywania spraw jako kolejna instancja. Aby ją przyjąć, spełniony musi być jeden z czterech warunków: istotne zagadnienie prawne, potrzeba wykładni budzących wątpliwości przepisów, nieważność postępowania albo „oczywista zasadność" skargi.
Skarżący powoływał się na tę ostatnią przesłankę. Sąd Najwyższy uznał jednak, że jej nie spełnił. Podkreślił, że zarzut nieproporcjonalnego obciążenia nieruchomości jest ściśle powiązany z oceną faktów i dowodów - a tego rodzaju kontrola wykracza poza kompetencje Sądu Najwyższego. „Sąd Najwyższy jest sądem prawa, a nie sądem faktu" - czytamy wprost w uzasadnieniu.
Warto przy tym zaznaczyć, co ustalił wcześniej Sąd Okręgowy w Ostrołęce. Sąd wziął pod uwagę, że droga, którą wytyczono jako konieczną, istnieje w tym miejscu od dawna i korzystali z niej wnioskodawca oraz jego poprzednicy prawni. Spór - jak zauważył sąd - wynika nie tyle z obiektywnych uwarunkowań terenowych, ile z konfliktu między sąsiadami na zupełnie innym tle. Różnica obszarowa między oboma rozważanymi wariantami drogi była przy tym nieznaczna.
Sąd Najwyższy orzekł, że każdy z uczestników postępowania kasacyjnego ponosi koszty związane z własnym udziałem w sprawie. Dla skarżącego oznacza to koniec drogi sądowej. Służebność drogi koniecznej na jego nieruchomości pozostaje w mocy.








1
2
9