Już w marcu możemy poznać pierwsze kluczowe rozstrzygnięcia w sprawie jednej z najgłośniejszych afer gospodarczych ostatnich lat. Prokurator Generalny i Minister Sprawiedliwości, Waldemar Żurek, ogłosił, że śledztwo dotyczące budowy (i błyskawicznej rozbiórki) bloku węglowego Ostrołęka C nabrało tempa.
Głównym wątkiem, nad którym pracują śledczy, są wnioski z raportu Najwyższej Izby Kontroli. Dokument ten rzuca cień na zarząd spółki Elektrownia Ostrołęka. Według kontrolerów, władze spółki miały zaakceptować roszczenia wykonawcy opiewające na gigantyczną kwotę 958 mln zł netto, kompletnie rezygnując z weryfikacji tych kosztów.
NIK wprost określił te działania jako nielegalne i niegospodarne, zarzucając jednocześnie zarządowi wprowadzanie w błąd kluczowych udziałowców – Energi i Enei – poprzez przekazywanie im nieprawdziwych informacji o kosztach wycofania się z inwestycji.
Podczas spotkania z mieszkańcami Legionowa, minister Żurek przyznał, że aby sprawa ruszyła z miejsca, konieczne były zmiany personalne w samej prokuraturze.
W tym tygodniu wprowadzam kolejną, bardzo istotną zmianę kadrową, która przyspieszy dwa kluczowe postępowania – zapowiedział szef resortu sprawiedliwości.
Projekt Ostrołęka C od początku budził kontrowersje. Budowa ruszyła jesienią 2018 roku, na chwilę przed wyborami samorządowymi, mimo braku pełnego finansowania. Już dwa lata później, w lutym 2020 roku, inwestycję wstrzymano, a betonowe wieże wyburzono pod budowę bloku gazowego.
Straty są liczone w setkach milionów, Enea początkowo dokonała odpisu na 647 mln zł, a ostateczne straty oszacowała na 656 mln zł, spółka już zapowiedziała walkę o odszkodowania od byłych członków władz i ubezpieczycieli. Energa dokonała odpisów na kwotę 876 mln zł.
Wszystko wskazuje na to, że nadchodząca wiosna będzie czasem politycznych i prawnych rozliczeń za „dwie wieże”, które stały się najdroższym pomnikiem nieudanej strategii energetycznej.










1
2
9