Nasza czytelniczka była w ostrołęckim szpitalu na wizycie lekarskiej. Opowiedziała nam historię, która w zasadzie odzwierciedla obecny stan publicznej służby zdrowia. W chwiejnej kondycji, niestabilnej, ale wciąż czekającej na swój czas.
Czytelniczka eOstrołęki była w szpitalu w Ostrołęce na wizycie lekarskiej - to wizyta związana z ciążą. Została przyjęta bez większych problemów, ale nie wszyscy pacjenci mają takie szczęście, bo przecież szpital działa od 1 grudnia w trybie "emergency".
Kiedy kobieta była już w samochodzie na parkingu i miała odjeżdżać, spostrzegła mężczyznę w średnim wieku trzymającego się samochodu naprzeciwko.
Machał do niej, jakby chciał coś powiedzieć. Zgasiła auto i wysiadła.
- Przepraszam, czy może mi pani pomóc?
Tłumaczył, że nie zjadł śniadania, bo do szpitala miał przyjechać „na czczo”. Gdy został odesłany z powrotem, idąc do samochodu, zabrakło już mu sił.
- Miałem mieć zabieg, ale przełożyli mi na luty - zasmucił się.
Kobieta, na ile mogła - zważając także na swój stan - pomogła mężczyźnie dojść do jego auta, stojącego kilka miejsc dalej. Tam otworzył batona, licząc, że po dawce cukru poczuje się lepiej - innej pomocy nie chciał, zamykając drzwi auta. Teraz będzie czekał do lutego, choć powinien być już po zabiegu.
I tak to już jest z tą służbą zdrowia. Idzie przed siebie, choć sił ma coraz mniej - chwieje się, potrzebuje pomocy, ale „zabieg” wciąż ma przełożony na przyszłość. Czy ta pomoc przyjdzie w odpowiednim czasie?





![Poseł Grabowski z pytaniem do rządu. "Co w tej sytuacji w Ostrołęce się będzie działo?" [WIDEO]](./luba//dane/pliki/zdjecia/2025/m/screenshot_2025-12-04_131011_edited.png)

![Szpital w trybie emergency. Poseł Czartoryski w Sejmie: "Dlaczego państwo kłamiecie?" [WIDEO]](./luba//dane/pliki/zdjecia/2025/m/collage1-2.jpg)

1
5
19
25